148. A Ty, czy też jesz już chipsy między posiłkami?

Mam takie jedno zboczenie – jak już oglądam telewizję, to świadomie nie omijam reklam.

Wiem, że to głupie, złe i może powodować skręt kiszek ale już tak mam.

No dobra, może nie jestem aż tak twardy aby wytrzymać cały blok reklamowy podczas mega-Hitu na Polsacie (po pierwsze – nikt nie jest aż tak twardy, nawet Chuck Norris) a po drugie filmy, które lecą tam jako nowości zazwyczaj widziałem już jakieś siedem lat wcześniej.

Ale do rzeczy – oglądając ostatnio blok reklamowy natrafiłem na taką oto perełkę.

Wow, serio? To jest tak złe, że aż muszę o tym napisać!

Na początek przeanalizujmy nieco klip.

Główna bohaterka, gwiazda, celebrytka, matka, córka (OK, przyznaję, nie mam pojęcia, kim jest Małgorzata Socha) wynurza się na ulicę. Od razu zostaje zaskoczona przez latająca paczkę chipsów (w sumie nic dziwnego, w paczkach chipsów jest tyle powietrza, że sam zastanawiam się, dlaczego nie zaczęły się jeszcze unosić), która atakuje ją podstępnie z lewej flanki (albo z prawej – przecież kobiety i tak nie rozróżniają stron).

Nakręcona tą całą sytuacją Małgorzata postanawia zwołać swoje koleżanki, które są akurat zajęte typowymi kobiecymi zajęciami, czyli popychaniem dziecięcych wózków oraz wypinaniem pupy podczas pucowania samochodu (UWAGA – to nie jest moje zdanie – ja tylko opisuję to, co pokazuje reklama).

Wszyscy zaczynają tańczyć, tymczasem w tle przygrywa piosenka, która każdą skierowaną do kobiet reklamę zmieni w infantylny świńsko – szowinistyczny film, który na bank wymyślił jakiś facet – czyli „Girls Just Wana Have Fun”. Serio, nienawidzę tego kawałka.

Wracając do klipu – wszystkie Panie tańczą. Przy okazji zmieniają swoje outfity z takich, które celują w amerykańskie lata 70 wna rock’n’rollowo/punkowe wdzianka (ćwieki i te sprawy). Jest też jeden facet (szok!) – naturalnie reprezentuje on 100 % hipstera. Aby absurdalności stało się zadość – pojawia się też breakdancerka (tak to się odmienia?). Poważnym niedopatrzeniem jest wg. mnie brak baletu, salsy oraz łyżwiarstwa figurowego.

Na szczęście na koniec Małgorzata Socha gryzie kawałek chipsa i wypowiada swoją wiekopomną kwestię:

MM, ale pyszne!

I chwała jej za to, bo w przeciwnym razie nie wiedział bym o co chodzi w tej reklamie.

Ale ja nie o tym miałem dziś pisać..

Chipsy między posiłkami?

Zostawmy już tą nieszczęsną reklamę. Może są tacy, którym się ona podoba, ja akurat do tego grona nie należę. Zdarza się.

Mnie bardziej zainteresowała idea, którą ten klip stara się przekazać – a mianowicie:

Chipsy to doskonała przekąska, w sam raz do podgryzanie między posiłkami.

Hmm, przetarłem oczy, przeczytałem jeszcze raz, upewniłem się że nie śpię. Nie spałem.

what da fuck

ja po prostu nie wierzę ! 

Chipsy? Przecież to jedna z najbardziej tuczących i niezdrowych przekąsek – tłusta, słona i generalnie wyklęta przez wszystkich, którzy mają jako takie pojęcie na temat zdrowego odżywiania. Dlaczego więc Małgorzata próbuje wmówić wszystkim Paniom, że teraz nagle powinny zacząć chrupać chrupki nie tylko od święta ale i tak na co dzień, między posiłkami (tak przy okazji, podjadanie między posiłkami w gruncie rzeczy jest niewłaściwe, wiecie o tym, prawda?).

Reklama, reklama, reklama (i jeszcze raz reklama)

Reklama próbuje jednak wmówić nam, że Sunbites są inne. W końcu, jak:

  • Zawierają składniki z aż pięciu zboż; 
  • Stanowią źródło błonnika; 
  • Są tak lekkie, ponieważ zawierają o 30 % mniej tłuszczu, niż tradycyjne chipy ziemniaczane. 

Tak przynajmniej brzmią obietnice na opakowaniu. Szybki rzut oka na torebkę i już robi się weselej. Sunbites nie są, jak tradycyjne chipsy wytwarzane z pokrojonych ziemniaków. To bardziej „wypieki”, składające się z mieszanki mąki kukurydzianej (25%), pszennej (18%), owsianej (1%) i jęczmiennej (1%) + naturalnie moc różnych dodatków w stylu wodorowęglan sodu. Imponują zwłaszcza dwie ostatnie wartości, no ale cóż – jest zawartość jęczmienia? Jest!

Ale zaraz… Wprawdzie w szkole zawsze kulałem z matematyki, ale jeśli chodzi o dodawanie od jeden do dziesięciu, to ciągle mogę zagiąć niejednego dwulatka. Jeżeli Subites mają zawierać składniki „aż pięciu zbóż” a w składzie ze zbóż można znaleźć jedynie pszenicę, owies i jęczmień – to gdzie podziały się pozostałe dwa zboża? Ok, kukurydze faktycznie zalicza się też do grona zbóż (mea culpa). To sprawia, że twórcy chipsów Sunbites pomylili się „tylko” o jedno zboże. Moje gratulacje!

brawo sunbites chipsy!

BRAWO! SUKCES! 

No dobra, ale dajmy spokój tym biednym zbożom. Nie ich wina, że ich zabrakło.

Co z błonnikiem i tłuszczem? 

Spojrzenie za opakowanie i już wiemy – 3 gramy błonnika na 100 g chipsów to nie w kij dmuchał. To więcej niż jabłko (za Wikipedią – 2,4 grama) czy banan (2,6 grama na 100 gram). Jednak jeśli do porównania dopuścimy np. zwykły chleb – wówczas „wielozbożowe” chipsy wypadają już słabo. Ba – sprawdziłem zawartość błonnika w Lay’s Strong Ostre Chilli (4 gramy); Crunchips Zielona cebulka (6 gram) i w El Tequito Tortilla Chips z Lidla – znajdują się w nich 4 gramy błonnika. 

Trochę kiepskawo, co nie?

Podobno nie powinno się kopać leżącego, ale nie byłbym sobą, gdybym nie sprawdził jeszcze zawartości tłuszczu i węglowodanów. 

„Wielozbożowe” chipsy Sunbites w 100 gramach zawierają 22 gramy tłuszczu, 62 gramy węglowodanów i dostarczają organizmowi 481 kalorii.

chipsy wielozbożowe sunbites

Po lewej wiosenna cebulka, po prawej papryka – z poświęcenia dla czytelników jestesmyfajni zjadłem i te i te. 

Lays Strong Ostre Chilli mają w sobie 30 g tłuszczu, 52 gramy węgli i dostarczają 510 kalorii.

Do porównania wziąłem jeszcze zieloną cebulkę od Crunchips – zawiera ona 32 g tłuszczu, 57 gram węglowodanów i 548 kalorii.

Przy okazji sprawdziłem jeszcze, jaką zawartość tłuszczu mają popularne chipsy „prosto z pieca”, które można kupić w każdej Żabce – 100 gram produktu zawiera 10 gram tłuszczu, 73 g wgli i 417 kalorii

Wygląda na to, że przynajmniej ta tłuszczowa obietnica została (po części) spełniona. Co prawda beztłuszczowe Laysy są o wiele mniej tłuste niż Sunbites, a te 30 % to optymistyczne wyliczenia, które odnoszą się tylko do niektórych gatunków chipsów (cóż, nie wiadomo, co producent miał na myśli pisząc „tradycyjne chipsy ziemniaczane”) ale fakty to fakty – Sunbites są faktycznie nieco mniej tłuste niż niektóre chipsy dostępne na sklepowych półkach. 

I tak, powoli, ze spokojem docieramy do konca dzisiejszego wpisu, gdzie ze smutkiem muszę stwierdzić, że wielozbożowe chipsy Sunbites to tylko…

Marketingowa wydmuszka

Nie zrozumcie mnie źle – nie mam nic przeciwko tym snackom. P. nawet całkiem smakowały.  Niech sobie będą. Ktoś je wymyślił, nadał im smak (papryka lub wiosenna cebulka) i wypuścił na do ludzi.

Śmieszy mnie tylko sposób, w jaki próbuje się umiejscowić je na rynku – pozując na produkt z kategorii „FIT” wykorzystując popularną twarz Pani Sochy i wmawiając potencjalnym konsumentkom, że od dziś mogą zapomnieć o wszystkich przykazaniach zdrowego odżywiania i beztrosko zacząć chrupać chipsy – nawet między posiłkami. Nawet jeśli jest to totalnie bez sensu. 

Czy jedząc Sunbites można stać się młodą, odnoszącą sukcesy, atrakcyjną kobietą? To oceńcie sami. 

Ja mogę napisać tylko tyle, że przegryzając je między posiłkami na pewno nikt nie stanie się kobietą szczupłą. Ani szczupłą mężczyzną;). 

A w międzyczasie – nie wierzcie reklamom. 

Smacznego!

4 komentarze na temat “148. A Ty, czy też jesz już chipsy między posiłkami?

    • ani reklamy ani nawet tych chipsów ostatnio nie widziałem w sklepach. Więc albo pracownicy Sunbites czytają jestesmyfajni.pl ;)) albo produkt niespecjalnie się przyjął. Ostatnio te chipsy widziałem tylko na Orlenie, podczas gdy krakersy Sunbites (krakersy, nie chipsy) leżą w każdej żabce w dużych ilościach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.