191. Pociągi pod specjalnym nadzorem (Pięknie K… Pięknie) [super długie na szybko]

Ten wpis będzie totalnym novum na blogu, albowiem piszę go siedząc w pociągu. Wprawdzie nie mam szans wrzucić go teraz na bloga (nie mam Internetu, więc pewnie przeczytacie go dopiero jutro rano) ale fakt jest faktem.

Skąd ten pomysł? W końcu wpisy najlepiej rodzą mi się wieczorem, przy biurku, z kawą pod ręką. Jednakże dziś przeżyłem coś, co muszę czym prędzej opisać – bo potem wrażenia ulecą i pomysł na tekst razem z nimi.

Zapraszam Was więc na…

Pociągi Pod Specjalnym Nadzorem

A miało być tak pięknie. Służbowy wyjazd do Bydgoszczy, cały dzień poza biurem i to na dodatek nie jako kierowca ale w roli pasażera – żyć nie umierać . Niestety w połowie drogi cały misterny plan legł w gruzach – okazało się, że mój kierowca nie wróci ze mną do Szczecina, tylko jedzie gdzieś dalej.

I w ten sposób, o godzinie 15:20 wylądowałem na dworcu PKP w Bydgoszczy. Dzięki szybkiemu researchowi na stronie PKP wiedziałem, że mój pociąg odjeżdża za 8 minut i zanim dotrę do Szczecina czekają mnie jeszcze dwie przesiadki.

Bydgoszcz Główna Tymczasowa

15:21

No to powiedz mi kochaniutka, a o której ten pociąg odjeżdża w środę? – zapytała kasjerkę w okienku (naturalnie jedynym, jakie było otwarte) starsza pani. – Aha, no dobrze, to powiedz mi jeszcze a w czwartek?

Za starszą damą ja i ogonek osób. Za oknem kontenera, w którym mieści się tymczasowy dworzec (REMONT!) stoi mój pociąg.

15:23

A powiedz mi jeszcze, w piątek to o której ten pociąg będzie odjeżdżał? – starsza pani prowadzi dogłębne badania. Jednocześnie notuje wszystko w notesie, ołówkiem (OŁÓWKIEM, CZUJECIE TO?).

Aha, a jakieś późniejsze są? Aha, a możesz jeszcze mi powtórzyć środę?

Postanawiam sobie, że jeśli kobieta przede mną kiedykolwiek wyda książkę to muszę na nią polować – będzie to zapewne najbardziej dogłębne studium odjazdów pociągów z dworca PKB Bydgoszcz Główna Tymczasowa. Gościowi z tyłu lekko puszczają nerwy, PANI, TU SIĘ KUPUJE A NIE GADA! – puszcza głośną wrzutkę, niby w powietrze, ale przecież każdy wie do kogo. Na szczęście pani babcia jest głucha, więc taki cham wcale jej nie rozprasza. Akysz chamie, tu się rozmawia!

15:25

Z nadzieją wypisaną na twarzy i banknotami w ręku zaglądam w sąsiednie okienko. W końcu tam też przez cały czas siedzi pani kasjerka, może po prostu zapomniała otworzyć okienka i dziwie się, że do niej nie podchodzę? Proszę Pani, tu mam pieniądze, ile mam zapłacić aby sprzedała pani bilet?

Na szczęście obywa się bez łapówki, bilet do Szczecina jest już w mojej dłoni. 33 złote za podróż trzema pociągami, z dwoma przesiadkami i zwiedzaniem 3 stacji kolejowych? Ja pierdzielę, nie dziwie się, że PKP tak słabo stoi, przecież to jak za darmo. Jednak nie czas na zastanowienie, wypadam z dworca i na prędkości wskakuje w pociąg. Zajmuje miejsce i patrzę na zegarek. 15:29 – uff, minutę mi się śpieszy, bo przecież pociąg miał odjeżdżać minutę temu. Szkoda tylko, że na dworcu nie zdążyłem kupić nic do picia ani jedzenia (jedzenie pewnie mieli by tymczasowe, ale lepiej takie niż na głodnego).

5 minut później jestem już delikatnie wkurwiony poirytowany, to ja tu traciłem nerwy za babcią dziennikarką, chciałem przekupywać kasjerkę, nie kupiłem nic do jedzenia – wszystko po to aby zdążyć a pociąg sobie bezczelnie stoi. 

W końcu ruszamy. Uczcijmy to haiku, które napisałem na tą okazję

Wiatr Pizga

pociąg się ślizga

Śnieg Pada

pociąg się skrada.

Ten krótki wierszyk doskonale oddaje sytuację pasażerów mojego składu. Maszynista albo ma zacięcie odkrywcy albo dopiero uczy się prowadzić lokomotywę ALBO co najbardziej możliwe jest niespełnionym kierowcą wyścigowym na ¼ mili (Ride or Die Motherfucker!).

3pc5cj

Po pierwsze – za każdym razem rusza z kopyta aż koła piszczą na torach. Po drugie – hamuje tak, jakby tory miały się zaraz skończyć a za nimi była już tylko przepaść – a po trzecie – mam wrażenie, że co 500 metrów stajemy. Nie wiem czy taka jest specyfika trasy Bydgoszcz Główna Tymczasowa – Piła (jeszcze nie wiem czy tymczasowa czy stała) ale tak właśnie jedziemy.

16:55

Fajna jest ta wycieczka i nawet w pociągu całkiem jest ciepło, ale czy my przypadkiem o 16:52 nie powinniśmy być w Pile? Nie żeby mnie to bardzo obchodziło, ale o 17:06 wyrusza pociąg na trasie Piła – Krzyż i jeśli na niego nie zdążę to marne szanse na to, że trafię dziś do Szczecina.

17:03 Piła Tymczasowa

Dworzec w Pile też w remoncie. Co jest? Czyżby przygotowywali go pod pendolino? Nie ważne, biegnę, nie, ja lecę do hali dworca (jeśli tam można nazwać tą budowlę, która teraz wygląda raczej jak plan filmu Dom Zły, albo idealna sceneria do nakręcenia Piły 8 (czyli pół horror pół komedia). Wszyscy tłoczą się już pod tablicą odjazdów i przyjazdów, ja odnajduję swój peron i biegnę.

17:06

Jestem na peronie, tylko dlaczego nikogo tu nie ma? Nerwy, nerwy,nerwynerwynerwy. Znowu szybki rzut oka na rozkład. O KURWA jejku! Zamiast na peron VI pobiegłem na IV. Człowiek w nerwach głupi. No to kaplica, pociąg pewnie właśnie odjeżdża.

Biegnę.

Po dłuższych poszukiwaniach peronu VI – dobiegam. Tu – tłum ludzi. Na szczęście pociąg jeszcze nie odjechał. Ba! On nawet nie DOJECHAŁ – ciągle go nie ma, chociaż już powinien ruszyć. Nic to, czekamy.

17:20

Pociąg jakby zdziwiony wjeżdża na stację. O siema, czekaliście na mnie? Niemożliwe!

spóźniony pociąg

Już z daleka skład wygląda jakoś dziwnie. Czy ta lokomotywa ciągnie JEDEN wagon? Nie pomyliłem się. Rozumiem, że Piła to nie Warszawa, ale jeden wagon? Srsly? Uwaga – piętrowy.

Wsiadam, zajmuję miejsce, zdejmuje płaszcz.

Po dwóch minutach zakładam go z powrotem, podczas gdy inni pasażerowie rozglądają się za czymś, co można by wykorzystać do rozpalenia ogniska. W wagonie jest tak zimno, że para leci z ust a wódka zamarza pomiędzy szyjką butelki a ustami (może nie było aż tak źle, ale jak teraz o tym myślę, to dokładnie tak mi się to przypomina). Ale jadę! O opóźnieniu nie myślę, na kolejnej stacji będę miał dużo czasu na przesiadkę, w końcu mój trzeci już tego dnia pociąg odjeżdża dopiero o 18:26.

Po drodze kilka razy wyłączają światło w wagonie. raz na dobrych kilka minut. Nie wiem czy maszyniście skończył się uran do reaktora lokomotywy, czy może po prostu przeprowadzają na nas jakiś eksperyment?

18:25 – Gdzie Jest Krzyż?

Aby wprowadzić siebie i Was w nastrój:

No żesz w mordę… Dopiero dojeżdżamy do Krzyża. Na stację wpadamy równo z godziną odjazdu pociągu na Szczecin. Biegnę. Wszyscy biegną.

Po drodze chwytam jakiegoś człowieka ubranego w kamizelkę z napisem PKP, na szczęście chudy jest, lekki, więc niosę go bez problemu. Biegnąc krzyczę do niego:

– NA KTÓRYM DO SZCZECINAAAAAAA!!!!???

Odkrzykuje:

– NA PIEEEERWSZYMMM!

Odrzucam go więc, nie jest mi już potrzebny. Na szczęście ląduje z telemarkiem, twardy zawodnik, widać że góral. Ja lecę na schody, za mną inni podróżni, i co kochani, nie trenowało się ostatnio, co nie? Kondycja już nie taka, a biegać planujecie dopiero od nowego roku? To spóźnicie się na TLK Podlasiak do Szczecina!

Pociąg stoi już w blokach startowych, z głośników slychać informację: SZZZZSZSZSZSSZZZZSZSZSzss do Szczecina SZSZSSZSZSZSZSZSZSZSzs do odjazdu.

No, teraz wszystko jasne.

Ta meta była najlepszą w całym moim dotychczasowym życiu biegacza.

ZDĄŻYŁEM! ZDĄŻYŁEM NA TEN CHOLERNY POCIĄG! Skład ruszył jakąś minutę po tym jak wsiadłem.

Na osłodę trudów dotychczasowej podróży w wagonie jest ciepło, wszystko jest nowe i (prawie) lśniące. Ten pociąg może spokojnie wyruszać na europejskie tory i stawać w szranki z Deutsche Bahn czy innymi zagranicznymi wynalazkami.

Toaleta otwiera się na przycisk (czujecie to!!!!), woda spłukuje się na przycisk (AAAAAAAAA!!) i to w taki sposób, jak zawsze wyobrażałem sobie, że działo by się to na statku kosmicznym USS Enterprise.

Przez moment mam lekkiego cykora – jak uwolnię się stąd gdy wyłączą prąd?? Ale najwyraźniej ten pociąg nie jest składem eksperymentalnym i przez całą drogę światło świeci jasno i nieprzerwanie.

Jest nawet WiFi (co prawda tylko w formie naklejki na ścianie, bo ani komputer ani telefon nie wykrywają żadnej sieci – ale człowiek przynajmniej może mieć nadzieję, że kiedyś włączą).

A ja mogę spokojnie siedzieć i pisać dla Was ten tekst.

I niech ktoś spróbuje mnie przekonać, że podróże polskimi pociągami nie są tylko dla ludzi o mocnych nerwach!

PS: Dworzec w Szczecinie też jest tymczasowy.

Apokalipsa!

6 komentarzy na temat “191. Pociągi pod specjalnym nadzorem (Pięknie K… Pięknie) [super długie na szybko]

  1. Cyrków z przesiadkami nie miałam, ale za to „ciekawą” podróż. Kraków-Poznań, maj, godziny późno popołudniowe, tzw. ekspres. Otwieramy okno bo gorąco, coś strzeliło i już nie dało się go zamknąć. Wichura taka że głowy urywa, drzwi się telepią, zasłony się urywają i prawie wylatują przez okno. I tak aż do końca przez 2 godziny. Że nikt nie zachorował to święto jakieś.

  2. Tylko w Polsce po podróży pociągiem powstają potem tak ciekawe i zabawne wpisy! Sytuacja nie wesoła, zresztą z koleją to nigdy wesoło nie było. Jednak najlepiej mimo wszystko wspominam podróże właśnie pociągiem (Nie licząc nocnego autobusu do Zakopanego i Aviomarinu).

    • coś takiego jest w tym pkp, że chociaż coś tam trochę się modernizuje, coś się zmienia to mimo wszystko i tak tkwi w poprzedniej epoce. Ja jechałem z miasta oddalonego od Szczecina o raptem 300 kilometrów, strach pomyśleć co by było jakbym jechał do (zupełny przypadek) dajmy na to do Suwałk;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.