219. Przepraszam, czy moglibyście mnie uwolnić? Esc Room – czyli fajne miejsce w Szczecinie na jestesmyfajni

Dzień dobry, proszę teraz, każdy pokój swój może już wybierać, tu się wchodzi, naciska, ogląda się z bliska. A teraz… A TERAZ ZAMKNIEMY CIĘ W TYM POKOJU BEZ KLUCZA I NIE WYPUŚCIMY PRZEZ NAJBLIŻSZĄ GODZINĘ! No chyba, że sam zdołasz się uwolnić. Bo przecież o to właśnie tutaj chodzi, prawda?

Witaj w Escape Room!

Czasami mam takie nieodparte wrażenie, że każdy pomysł, który wypali na „zachodzie” przeniesiony na nasz polski/szczeciński grunt po prostu musi zaskoczyć. Dlatego wiadomość o powstaniu pierwszego szczecińskiego Escape Roomu nie zdziwiła mnie zbytnio. Pytanie tylko – dlaczego dopiero teraz?

Ale o co chodzi?

Kojarzycie przeglądarkowe gry, które były szalenie popularne jakieś dziesięć lat temu, a które polegały na odnalezieniu na planszy, przedstawiającej pomieszczenie wskazówek i elementów, które połączone ze sobą pozwalały to pomieszczenie opuścić? Nie? Nic nie dzwoni? To pech jak cholera, bo zabawa w escape roomie polega dokładnie właśnie na tym.

IMG_5548

Na starcie uczestnik (albo uczestnicy) zostaje zamknięty w pokoju. Po małym wprowadzeniu fabularnym, najczęściej w formie krótkiej historii opowiedzianej przez pracownika pokoju lub puszczonej z głośników włącza się odliczanie czasu, który mamy na wydostanie się z pomieszczenia. Aby się z niego uwolnić nie wystarczy nacisnąć na klamkę – drzwi okazują się być zamknięte. Nie wystarczy zajrzeć do pierwszej lepszej szuflady ani przeszukać kieszeni. Żeby odszukać klucz i jednocześnie uwolnić się z pokoju trzeba przebrnąć przez całą serię zagadek, ukrytych wskazówek, rebusów i zręcznościowych zadań. Niby proste, ale jeśli nałożyć na to presję czasu (na opuszczenie pokoju jest tylko 60 minut) to okazuje się, że to wcale nie taka łatwa sprawa.

Ja swoje odczucia opisuje na podstawie wizyt w pierwszym tego typu przybytku w naszym mieście, czyli szczecińskim Esc Roomie, ale gra wszędzie wygląda mniej więcej tak samo.

Przed pierwszą wizytą w Esc Roomie wydawało mi się, że sprawa musi być na tyle banalna, że wyjdziemy z niego po kwadransie. W końcu inteligentna ze mnie bestia, co nie? Chyba jednak nie aż tak bardzo… Po upływie godziny, gdy drzwi otworzono nam z zewnątrz (przegraliśmy) okazało się, że byliśmy bardzo blisko wyjścia. Niestety „prawie wyszliśmy” nie znaczy opuszczenia pokoju i wygranej. Przy drugiej wizycie, naturalnie w innym pokoju wypełnionym innymi zagadkami naszej 4 osobowej grupie (za pierwszym razem na zadanie porwaliśmy się tylko w 2 osoby) udało się odnaleźć drogę do wyjścia. Jednak co 4 głowy to nie dwie!

Jak wygląda Escape Room od środka?

Może wyglądać tak…

escape room gra komputerowa

(to akurat gra komputerowa, ale oparta na dokładnie takim samym pomyśle co „realne” escape roomy)

Może też wyglądać tak, jak w jednym z odcinków „Teorii Wielkiego Podrywu”

Szczeciński Esc Room, który miałem okazję bliżej poznać w porównaniu z tym z filmu powyżej jest zorganizowany dość spartańsko – widać, że twórcy nie kupili wszystkich elementów wystroju w Ikei a raczej wykorzystali materiały znalezione na strychu, w sklepach z używanymi meblami czy wśród starych mebli po babci. Nie zaburza to jednak w odbioru całej zabawy – mi np. nie przeszkadza to, że zagadka jest ukryta w starej, zniszczonej książce zamiast w nowiutkiej, pachnącej jeszcze księgarnią. Przynajmniej nie czuje się źle szarpiąc jej kartki w poszukiwaniu kolejnej wskazówki. Tak samo meble – skoro nie planuję na nich spać, to nie muszą wyglądać jak z katalogu. Nie zmienia to jednak faktu, że wystrój w niczym nie przypomina tego z „Big Bang Theory” – to po prostu nie ten budżet..

Pokoje są przestronne (Esc Room mieści się w kamienicy przy Wojska Polskiego, a w takich budynkach pokoje zazwyczaj są duże) i kryją w sobie sporo niespodzianek. Dodatkowego smaczku dodaje fakt, że okna są zamknięte na głucho i zaklejone czarną folią – gracze zamknięci w pokoju są więc odizolowani od świata zewnętrznego.

IMG_5551

Nie wrzucę tutaj żadnych zdjęć odwiedzonych przeze mnie pokoi – robienie zdjęć w escape roomach jest zabronione aby nie psuły one potem zabawy kolejnym graczom.Zresztą, szukając w Internecie zdjęć do tego wpisu okazało się, że wcale nie tak łatwo znaleźć jest zdjęcia pokazujące wnętrza prawdziwych pokoi – i dobrze – bo co to za przyjemność rozwiązywać zagadek, które już się widziało w sieci.

 Ach ta dzisiejsza młodzież…eskejp rumów się im zachciało

Kiedy wpadłem na pomysł, żeby opowiedzieć o wizycie w Esc Roomie swojej babci, nie mogła zrozumieć – ale po co poszedłeś do pokoju, w którym ktoś cię zamknął – przecież to bez sensu!

Cóż, dla niektórych być idea escape roomu może faktycznie wydawać się dziwna. Pokój pełen zagadek? Pragnienie aby się jak najszybciej uwolnić? Przecież to ani chybi opis wizyty w Urzędzie Skarbowym i próby złożenie PITa milion 182. Jednak jeśli lubicie poćwiczyć czasami swój umysł i przy okazji spędzić fajnie czas to escape room jest na prawdę fajną opcją aby spędzić wolną godzinę.

Nie jest to wprawdzie najtańsza rozrywka, jaką możecie sobie wyobrazić (średnie ceny wahają się w okolicach 100 zł za jedną grę) ale jeśli wybrać się do escape roomu większą grupą to na głowę wypada to taniej niż kino (naturalnie bez popcornu, na kino z popcornem stać już tylko Jana Kulczyka, Nicka Cartera z Backstreet Boys i Magdę Gessler, ale ona i tak wszystko wypluje, bo niedogrzane i w ogóle konserwanty) a sprawia dużo większą frajdę.

Największą wadą escape roomu jest wg. mnie fakt, że jeden pokój to w zasadzie zabawa na jeden raz. Bo co to za przyjemność rozwiązywać jeszcze raz te same zagadki co poprzednio? Na szczęście twórcy doskonale zdają sobie z tego sprawę i pokoje są co jakiś czas przebudowywane, zmienia się wątek fabularny i zagadki. Znowu przywołam tu przykład Esc Roomu – już niedługo znika zeń pokój „Gry Wojenne” i zostanie zastąpiony nowym. Co w nim będzie? To na razie niespodzianka, której właściciele strzegą pilniej niż Apple najnowszego modelu iPhone.

Podsumowując dzisiejszy wpis idea escape roomu i szczeciński Esc Room dostają ode mnie

7/10 w skali fajności

pomysł bardzo mi się podoba, zagadki również trzymają poziom. Była by dziewiątka, ale Esc Room stracił u mnie jeden punkt za ascetyczny wystrój a drugi, za fakt, że w obydwu pokojach zaciąłem się na zagadkach, które wiedziałem jak rozwiązać, ale nie mogłem tego zrobić – raz ze względu na fakt, że zadanie było typowo „zegarmistrzowskie” i wymagało precyzji, której mi brakowało a za drugim razem przez błąd systemu – poznaliśmy wprawdzie właściwy kod do sejfu, ale ten mimo wszystko nie chciał się otworzyć.

Pomimo tych drobnych wpadek swoje wizyty w Esc Roomie wspominam naprawdę dobrze. Zabawa zmusza umysł do wysiłku, pozwala ciekawie zabić trochę czasu a przede wszystkim jest to coś nowego na rozrywkowej mapie Szczecina – a takich miejsc nigdy nie jest za mało.

A na sam koniec mała rada – chociaż zagadki escape roomu można w zasadzie rozwiązywać samemu to było by to bardzo, bardzo trudne. Dwie osoby to minimum, ale gra jeszcze bardziej nabiera kolorów gdy w pokoju zamknięte są 3 – 4 osoby. Dobra współpraca to podstawa!

A Wy, po ilu minutach zdołaliście się uwolnić?

9 komentarzy na temat “219. Przepraszam, czy moglibyście mnie uwolnić? Esc Room – czyli fajne miejsce w Szczecinie na jestesmyfajni

    • Słyszałam że na Inżynierskiej otworzyli drugi Escape Room i mam nadzieję że równie bardzo mnie zaskoczy, liczę na wiele pozytywnych emocji !!

  1. Gdyby ktoś był w Warszawie to polecam również Team Exit – miejsce naprawdę na poziomie! Bardzo nowoczesne, pomysłowe zagadki. Wystrój wnętrz i scenariusze gry przygotowane bardzo profesjonalnie. :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.