251. Katastrofa! Jaka piękna katastrofa! Jaki piękny…[Kulturalny Typ #3]

Coś chyba jest nie tak z kulturą Kulturalnego Typa, skoro po dwóch wizytach na blogu wymeldował się zeń na ponad pół roku.

Szukałem, pukałem, zaglądałem pod każdy kamień i do każdej hipsterskiej kawiarni w mieście aż w końcu Typa znalazłem. Od razu uprzedzam, że nie był zadowolony gdy za fraki przyciągnąłem go na bloga, tak więc szykujcie się, bo oto nadchodzi…

Katastrofalny Kulturalny Typ vol. 3

Dziś będzie katastroficznie, post apokaliptycznie i ogólna rozpierducha płacz i zgrzytanie zębami. Kto mi zabroni, no kto?

I chyba właśnie dlatego, pierwsza książka, którą biorę na warsztat ma czarną okładkę.  Uhuhu!

Marc Elsberg – Blackout

Zanim zacznę – małe wyznanie. Podniecają mnie grube! (książki). Gdyby nie to, to pewnie bym po „Blackout” nie sięgnął. Tekst z tyłu okladki jakoś specjalnie nie zachęcał – globalna awaria prądu? Spisek? Globalny kryzys? W Polsce mamy to na co dzień więc czym się tu podniecać (pamiętacie całodniową awarię prądu w Szczecinie? To były czasy…). Chodziłem koło tej książki, krążyłem i w końcu znalazła się na półce (ach ta słabość do grubasek… 783 strony!). I okazała się strzałem w dziesiątkę.

Historia opisana w książce przedstawia Europę po totalnejblackout książka kulturalny typ awarii prądu. Nie ma światła w domach, galeriach handlowych, na ulicach, w szpitalach.. Nigdzie! Nie da się kupić benzyny, spuścić wody w toalecie, kaloryfery zimne, w kranach sucho… NIE MA INTERNETU! Na co dzień nie zdajemy sobie nawet sprawy jak bardzo WSZYSTKO wokół nas zależy od prądu. 

Wydaje się banalne, prawda? W końcu nawet teraz zdarzają się kilkugodzinne awarie prądu i wszyscy żyją (pozdrawiam Szczecin 2008). Ale pomyślcie, co byście zrobili, gdyby energii zabrakło na cały dzień. Albo dwa. Ile macie w domu zapasu wody i jedzenia? Ile macie gotówki (przecież karty płatnicze nie działają)? Ile benzyny w samochodzie?

Blackout dobitnie pokazuje, że aby współczesne społeczeństwo zaczęło się chylić ku upadkowi wcale nie potrzeba atomowej wojny ani końca świata. Wystarczy na kilka dni wyłączyć prąd.

A wiecie co jest w tej książce najgorsze i najlepsze zarazem? To, że opisana w niej historia może tak naprawdę wydarzyć się nawet jutro (w sumie nawet napisali tak na okładce).

Jakbyście sobie poradzili?

Zanim ocenię – jest jedno małe ale. Blackout ma jedną cechę, która dla niektórych może być wadą a dla innych zaletą. Otóż autor solidnie przygotował się do napisania tej książki. Swoją wiedzę przekazuje czytelnikowi – co objawia się w długich, nieco mocno specjalistycznych opisach (w końcu te ponad 700 stron nie wzięło się z niczego). Jeśli chcecie poznać blackout (ang: rozległa awaria prądu) od kuchni – to Blackout będzie świetną lekturą. Natomiast jeśli długie techniczne opisy Was nużą – nie warto się za tą książkę zabierać (mi bardzo przypadły do gustu).

Książka dostaje ode mnie

8/10 w skali fajności

Przeczytajcie, bo naprawdę otwiera umysł. I to przy okazji świetna historia. Mam tylko nadzieję, że tego co w niej przeczytałem nigdy na własne oczy nie będę musiał oglądać.

Dimitry Glukhovsky – FUTU.RE

Dimitry Glukhovsky wydał swoje książki w złej kolejności. Gdyby zamiast Metra 2033 opublikował najpierw FUTU.RE to byłby teraz zdecydowanie bardziej rozpoznawalny wśród wielbicieli literatury. Niestety, seria METRO (choć wg. mnie świetne) wepchnęło go w szufladkę mutanty-Rosja-wódka-nuklearna-zagłada przez co wiele osób może w ogóle po FUTU.RE nie sięgnąć. A to błąd!

future książka kulturalny typBo kto wie, być może za kilkadziesiąt lat ludzkość faktycznie odnajdzie sposób na nieśmiertelność? Gdy już przestanie ciążyć nad nami widmo przemijania, gdy będziemy już zawsze mogli być piękni i młodzi, to czy świat w końcu stanie się utopią?

Nie do końca – cena za życie wieczne jest wysoka i niektórzy wcale nie są gotowi, aby ją zapłacić. Bo aby chronić świat przed przeludnieniem nieśmiertelni nie mogą mieć dzieci. Proste? Nie dla wszystkich. Szczególnie, że nowy porządek świata przestrzegany jest BARDZO rygorystycznie. Ci, którzy mimo wszystko zdecydują się na potomstwo zostaną pozostawieni przed wyborem – albo oddać dziecko do sierocińca i utracić z nim kontakt na zawsze albo samemu zdecydować się na zastrzyk, który pozbawi nieśmiertelności i spowoduje przyspieszoną śmierć ze starości.

Jak myślicie, co byście wybrali? Życie dziecka, czy własną nieśmiertelność?

Książka ze względu na swoją treść klasyfikuje się jako science – fiction co może odstraszać tych, którzy nie są fanami gatunku. Nie sugerujcie się. Świat przedstawiony jest zaskakująco realny i nadaje się nawet dla czytelników twardo stąpających po ziemi. Nie zdziwiłbym się, gdyby faktycznie przyszłość malowała się w barwach wymieszanych przez Glukhovskiego w FUTU.RE

Polecam każdemu, a przyznaję…

9 na 10 w skali fajności

Potrzebujecie lepszej rekomendacji;)?

A teraz dosyć już tego czytania, czas na chwilę dla 10 muzy, czas na film!

Ludzkie dzieci – Children of Men

Oglądałem ten film dawno temu (miał premierę w 2006 roku) i zupełnie o nim zapomniałem – aż do chwili gdy mignął mi na jakimś kanale filmowym.

ludzkie dzieci kulturalny typI wtedy uświadomiłem sobie – jaki to jest świetny i zarazem aktualny film! 

Na pierwszym planie ukazana jest tragedia ludzkości – od 18 lat nigdzie na świecie nie urodziło się ani jedno dziecko. W przeciwieństwie do świata z książki FUTU.RE Glukhovskiego – tu ludzie starzeją się normalnie – a z każdym rokiem ludzkość jest coraz bliżej wymarcia. Bo przecież skoro wszyscy się starzeją a nie rodzą się nowe dzieci…

Nad rozwiązaniem pochylają się wszystkie rządy, naukowcy a także tajemnicza organizacja badawcza „Human Project”. Wygląda jednak na to, że ludzkość jest już powoli pogodzona ze swoim losem a świat ulega powolnej dewastacji na zasadzie „ostatni gasi światło”. Anglia (to tam dzieje się akcja filmu) jest brudna, zniszczona, i przede wszystkim pełna…

IMIGRANTÓW. Tak, to dlatego uważam ten film za bardzo, ale to bardzo aktualny. Tłem dla fabuły jest sytuacja w Europie i radykalna postawa angielskich władz dotycząca problemu imigrantów właśnie. Ich sytuacja jest nie do pozazdroszczenia – deportowani, upychani w klatkach, zepchnięci do getta, traktowani gorzej niż zwierzęta..Czy do tego doprowadzi nas sytuacja, która właśnie teraz dzieje się dookoła Polski, w całej Europie? Tym bardziej mając na uwadze niedawne zamachy w Paryżu. Nie jestem zwolennikiem nadmiernej tolerancji ani fanem multikulti, ale mimo wszystko – Ludzkie Dzieci dają do myślenia.

Sama historia jest dość prosta, właściwie nie ma w tym filmie żadnych zagadek a narracja sunie jak po sznurku. Tej prostej filmowej potrawie smaku dodaje właśnie świat przedstawiony, który właśnie dziś jest przerażająco zbliżony do tego, co może czekać na ludzkość anno domini 2015 już za rogiem.

Wiem, że to co napisałem powyżej to właściwie moje luźne przemyślenia ale muszą Wam one wystarczyć jako rekomendacja – Ludzkie Dzieci, które kilka lat temu ocenił bym na 7 punktów, dziś dostają ode mnie

8,5 w skali fajności

Obejrzyjcie, bo warto.

Tymczasem to już wszystko w trzeciej, mrocznej odsłonie Kulturalnego Typa. Obiecał mi już, że następnym razem będzie mieć nieco lepszy humor i pojawi się na blogu bez ociągania. 

Koniecznie sprawdźcie listopadowe rekomendacje – a jeśli już je czytaliście/oglądaliście – to czekam na Wasze uwagi i odczucia w komentarzach. 

Niech kultura będzie z Wami!

3 komentarze na temat “251. Katastrofa! Jaka piękna katastrofa! Jaki piękny…[Kulturalny Typ #3]

  1. Po przeczytaniu Kulturalnego Typa vol. 4 wracam do 3, żeby przekazać wrażenia z książek, które przeczytałam za Twoją namową.
    Dają radę! Black Out podobał mi się bardziej chociaż nastawiałam się raczej na historię typu „jak sobie ludzie radzą w trudnych czasach” – trochę tego było, ale liczyłam na sztuczki MacGyver’a, a tu taka przytłaczająca rzeczywistość…
    FUTU.RE momentami mnie zniesmaczył, ale jak wciągnęłam się w ten świat, uwierzyłam, że faktycznie taki może być. Obie książki wypożyczyłam z Miejskiej Biblioteki Publicznej – nawet nie musiałam szczególnie długo czekać. Plus dla bibliotek za aktualizację zbiorów, a dla mnie to jednak oszczędność kilkudziesięciu złotych.
    Pozdrawiam serdecznie, liczę że TYP nie schowa się ponownie i poza oglądaniem filmów znów będzie coś czytał.

    • Hej Basia!
      Mi Blackout podobał się właśnie ze względu na to, że wszystko było ukazane od strony technicznej, na zasadzie „jak działa system”. Wątek fabularny sympatycznie wszystko splatał i sprawiał, że książka nie była nudna (na techniczne opracowanie pewnie bym się nie szarpnął aby je przeczytać) ale fabuły było w sam raz. A gdyby książka była o ludzkich losach to pewnie aż tak by mi się nie spodobała…
      FUTU.RE zniesmaczył? fakt, Glukhovsky pisze w charakterystyczny dla siebie sposób, ale mi on bardzo się podoba :) a książka jest dla mnie idealną antyutopią, coś jak „Nowy, wspaniały Świat” – czytałaś może?

      Ja kiedyś bylem w swojej bibliotece stałym gościem, teraz moja pasja zbieracza (i nieregularnie występujący czas na czytanie) skłania mnie bardziej do kupowania i stawiania na półkę, choć nie powiem – zostawiając w księgarni kolejną stówę często myślę ciepło o bibliotece, którą mam właściwie za rogiem. Chyba mnie przekonałaś.

      Na szczęście książka nadal pozostaje moją ulubioną rozrywką, wiec bez obaw, Kulturalny Typ będzie miał sporo roboty – to bardziej brak czasu na PISANIE jest problemem :)
      Wielkie dzięki za Twój komentarz!

  2. Pingback: 265. Jak Zjawa, jak Lizabeth Salander, z Czeluści… powraca Kulturalny Typ! vol. 4 | jestesmyfajni.pl w nowej, lepszej formie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.