260. Nowy rok, czyli 2016 postanowień

Jak co roku, na początku stycznia wszyscy na świecie ruszyli z postanowieniami noworocznymi. Każdy chce być chudszy, bardziej aktywny, oczytany; wiele osób rozpocznie działalność charytatywną co najmniej na poziomie Brada i Angeliny a jeszcze inni obiecują sobie w końcu zmienić coś w swoim życiu.

A ja przekornie pytam się:

A co z postanowieniami z 2015?

Nie wiem czy wiecie, ale rok temu popełniłem naprawdę dobry tekst na temat postanowień noworocznych. Serio, czytałem go niedawno i sam się zastanawiałem – jakie ja miałem wtedy dobre pomysły! uważam, że wszystkie są nadal aktualne, więc jeśli jeszcze tego nie zrobiliście – to przeczytajcie koniecznie moje 2015 postanowień na nowy rok i wdrożcie je w swoje życie.

Dziś, zamiast karmić Was kolejną porcją postanowień (te z zeszłego roku ciągle dają radę, dlaczego ciągle nie kliknęliście w LINK?) postanowiłem zabawić się w cynika i sprawdzić, które z zeszłorocznych postanowień udało mi się wprowadzić w życie i czy w ogóle było warto.

1. Czytanie ma przyszłość

Rok temu rozpisywałem się nad zaletami czytania. Deklarowałem, że przeczytam 52 ksiażki (#52BooksChallengePL) i tyle książek ile mam wzrostu. Pięćdziesięciu dwóm książkom rady nie dałem (na liczniku mam 36 sztuk) a co do przeczytanie tomów na wysokość mojego wzrostu to zobaczcie sami:

52 books challenge tyle książek ile wzrostu

ach, gdybym był trochę niższy… chociaż nie, w sumie wolę być wyższy, nawet jeśli nie udało mi się przeczytać tyle ile mam wzrostu

Po roku z książkami (nie, żebym przedtem ich unikał) mogę potwierdzić: KSIĄŻKI SĄ ZAJEBISTE. Czytanie uspokaja, rozwija, poszerza horyzonty i uwierzcie mi – nieważne jak bardzo jesteście zajęci – ZAWSZE można poświęcić na nie choć trochę czasu w ciągu dnia.  Dlatego jeśli jeszcze się do nich nie przekonaliście, to koniecznie poprawcie się w przyszłym roku. A jeśli nie wiecie co czytać, to pomoże wam w tym Kulturalny Typ.

2. Czy da się pić więcej wody?

Woda sprzyja odchudzaniu, zwiększa możliwości umysłowe, wypłukuje z organizmu toksyny.. wiem, o tym wszystkim pisałem już rok temu. Więc dlaczego ciągle nie przekonaliście się do tego aby pić jej więcej?

Ja rok temu podjąłem wyzwanie. Przez pewien czas nosiłem na trzecie piętro zgrzewki wody mineralnej, znosząc w drugą stronę straszne ilości plastikowych śmieci. Później, wspólnie z P. przekonaliśmy się do wody filtrowanej przez dzbanek typu brita (teraz można kupić sprawdzone dzbanki za naprawdę niewielkie pieniądze – np. Aquaphor – około 50 zł za dzbanek + 3 filtry – czyli około 3 miesiące filtrowania). W tym czasie na wodę w butelkach wydał bym o wiele więcej (2 złote dziennie – 60 zł na miesiąc -bo wypijaliśmy wspólnie ponad jedną butelkę). Udało mi się nawet przezwyciężyć niechęć do niegazowanej.

Teraz codziennie, w każdej chwili czeka na mnie dzbanek pełen wody – a nawet jeśli nie, to przefiltrowanie szklanki zajmuje niecałe pół minuty). Pozwala mi to wypić co najmniej 4 – 5 szklanek dziennie – po prostu nalewam sobie jedną – dwie w każdej części dnia.

Woda z rana, zaraz po przebudzeniu pomaga mi się rozbudzić (serio, po kilku łykach sklejone powieki same się otwierają), wieczorem i w ciągu dnia sprawia, że nie męczy mnie zgaga i czuję się bardziej świeżo. A kilka szklanek przed snem po alkoholu sprawiło, że dosłownie nie pamiętam co to poranny kac. Ogólnie czuję się z nią lepiej i uważam, że obok czytania to jedno z lepszych postanowień, jakie można przedsięwziąć od nowego roku. a w dodatku takie proste do spełnienia.

Tak więc – DA SIĘ. Ja sprawdziłem na sobie, wy koniecznie spróbujcie.

3. Zacznij (w końcu biegać)

Jeszcze nie zacząłeś biegać? Ile już się z tym zbierasz? Rok? Dwa? To może czas pogodzić się z faktem, że bieganie jednak nie jest dla Ciebie. Może to i lepiej, w końcu po co poprawić swoją kondycję i zrzucić parę kilogramów. W jakim celu zaczynać ze sportem, który sprawi, że poczujesz się lepiej dzięki przypływowi endorfin? Nie warto poznawać nowych ludzi, nie warto skończyć z tym oblanym potem czołem, które zrasza się po wejściu na drugie piętro.

Może bieganie jednak nie jest dla Ciebie….

LESZCZU!?

(żartuję, bieganie jest zajebiste, wskakuj w dresy i leć).

A czy da się zacząć? Albo wrócić po dłuuugiej przerwie? Odpowiem na własnym przykładzie. Po dość nieudanym półmaratonie odpuściłem sobie bieganie i przez dłuższy czas w ogóle nie wychodziłem ani na treningi ani na zawody. Potem z dnia na dzień postanowiłem to zmienić – i to była świetna decyzja. Jak już raz zaczniesz to da się żyć bez biegania – ale co to za życie?

Zresztą, tak właśnie jest z zaczynaniem wszystkich życiowych zmian. Człowiek wstrzymuje się nie wiadomo dlaczego – po czym okazuje się, że najtrudniej było z nimi zacząć – potem jakoś już samo idzie.

4. Przestań tracić czas

2015 minął a Ty nadal przewijasz facebooka przeglądając ciągle te same newsy? Tracimy mnóstwo czasu na bzdury, narzekając, że mamy go coraz mniej. Ja nadal staram się trzymać zasady, że gdy zobaczę na facebooku trzy rzeczy, które już widziałem – zamykam go.

Bardzo pomogło też odinstalowanie aplikacji z niebieskim F z telefonu – teraz, gdy chcę coś sprawdzić wchodzę na facebooka przez przeglądarkę internetową. Nie jest to już takie proste, więc siłą rzeczy robię to rzadziej. Poza tym – dzięki temu za każdym razem czeka tam na mnie coś nowego.

Drugim wielkim złodziejem czasu jest telewizor. Wprawdzie sam włączam go stosunkowo rzadko, ale siedzimy przed nim praktycznie zawsze po powrocie do domu, gdy jemy kolację. I nawet niespecjalnie by mi to przeszkadzało gdyby nie fakt, że W TELEWIZJI W KÓŁKO LECI TO SAMO!

telewizor złodziej czasu

Dlatego od nowego roku (w zasadzie to w każdym momencie) warto podjąć kolejne postanowienie, które życiowo zmieni niewiele, a pozwoli odzyskać trochę czasu. Mianowicie, jeśli już włączacie telewizor to nie oglądajcie po raz kolejny filmów czy seriali, które powtarzają się w kółko na tych samych kanałach. Dotyczy to szczególnie programów typu HBO, Comedy Central i tym podobnych kanałów filmowo / serialowych. Serio, nie wiem czy w innych krajach jest tak samo, ale np. HHBO potrafi puszczać ten sam film na HBO, HBO 2 i HBO Comedy tego samego dnia.

Ja sam łapię się często w tą pułapkę a przecież to nic więcej jak totalna strata czasu. Rozumiem aby wrócić do dobrego filmu czy serialu po jakimś czasie – ale ten sam odcinek Teorii Wielkiego Podrywu po raz trzeci w ciągu miesiąca? Koniec z tym!

5. Oszczędzanie

Wiele osób mówi mi często, że nie da się oszczędzać. Wprawdzie nigdy w swoim życiu nie byłem w sytuacji, kiedy musiałbym przeżyć za 5 złotych dziennie (i całe szczęście) ale uważam, że każdy w miarę normalnie sytuowany człowiek jest w stanie odłożyć przez rok jakieś zaskórniaki.

pieniądze w kieszeni bieg RAZ 25h

Przez ostatni rok zastosowałem zasadę odkładania każdego banknotu 10 złotowego, który wpadł mi w ręce. Wprawdzie rzadko płacę gotówką (dlatego nie było to dla mnie wielkie wyzwanie) ale przez 365 dni uzbierałem tyle, że dziś mógłbym kupić za to przyzwoity zegarek z GPSem. Nie kupię (pieniądze wędrują na konto) ale przy bardzo niewielkim wysiłku mogę odłożyć sobie na fajny gadżet, a tych przecież nie kupuje się zbyt często. Odkładając 5 złotówki pieniędzy było by odpowiednio mniej, ale i obciążenie było by łatwiejsze do zniesienia.

Nadal uważacie, że nie da się i nie warto odkładać?

6. Ogranicz cukier / słodycze

Znam osoby, które twierdzą, że słodycze w ogóle nie są im potrzebne do życia. Ci ludzie albo kłamią (bardziej prawdopodobne) albo mają po prostu niewiarygodnego wręcz farta. Do moich 20 powodów, dla których warto ograniczyć cukier odsyłałem już tyle razy, że z pewnością czytaliście już ten tekst, jeśli nie – koniecznie go sprawdźcie.

No i teraz szczerze – czy w 2015 chociaż raz zadrżała Wam ręka, kiedy sięgaliście po kolejny kawałek czekolady? Nie? Ale pięć kilo to chcielibyście schudnąć, prawda? No właśnie… Rok dopiero się zaczyna a ograniczenie słodyczy to doskonałe postanowienie. Jeśli nie wiecie jak to zrobić, to już niedługo pojawi się tekst (strasznie dużo dziś obiecuję) o tym jak skutecznie ograniczyć i jak wytrwać przy zmniejszonej ilości słodyczy. Totalnie warto, bo to 3 – 5 kilo mniej, stosunkowo łatwo i bez (no, prawie) bólu. 

7. Śpij, drzemaj, wypoczywaj

Niestety, ja sam poległem na tym wyzwaniu. Śpię niewiele i źle mi z tym. Ratuję się drzemkami, które pozwalają mi podładować baterie gdy jest jużze mną naprawdę źle. A wszystko przez chroniczny brak czasu.. Chwila, przecież już niedługo przestanę go tyle wytracać :D będzie lepiej!

8. Rób deskę… rób… cokolwiek

Przyznaję, z deską też poległem. Niestety nudzi mnie to ćwiczenie i zbyt wolno przynosi efekty. Polubiłem się za to z pompkami i uwierzcie mi – rok ćwiczeń, totalnie nieregularnych i bez ładu i składu potrafi dać efekty! Może nie spektakularne, ale kiedyś robiłem ich z trudem 10, teraz udało mi się zwiększyć ten wynik 4 – 5 razy. A wcale siędo tego nie przykładałem. Nie muszę Wam chyba pisać jaka to super satysfakcja.

Na koniec szczerze – jeśli w 2015 podjęliście 2015 postanowień po czym już po kilku dniach wiedzieliście, że nie wypełnicie żadnego – dajcie sobie spokój z planami na 2016. Niektórym po prostu nie są one pisane.

Jeśli jednak czujecie się na tyle silni aby powalczyć trochę z samymi sobą – polecam Wam swoją sprawdzoną i przetestowaną listę postanowień. A może macie już swoje, które od 4 dni 2016 wdrażacie konsekwentnie w życie? Jeśli tak – koniecznie napiszcie. Na dobre pomysły czekam w komentarzach. A teraz – do dzieła!

9 komentarzy na temat “260. Nowy rok, czyli 2016 postanowień

  1. Pingback: 196. Nowy rok, czyli 2015 postanowień | jestesmyfajni.pl w nowej, lepszej formie

    • Poznań? To formalność ;) żartuję, gdyby nie to, że na dworze jest coś około minus milion stopni (odczuwalna temperatura) to pewnie ruszał bym na trening – w końcu muszę zbierać kondycję aby móc Cię gonić!

    • Od kiedy poznałem smak biegania na powietrzu to bieżnia jakoś przestała mnie pociągać. A co do “zmarzniętych baboków” to …. PISZ PO POLSKU ;) tu jest Szczecin, tu nikt nie rozumie poznańskiej gwary ;)

      • Mnie też przez jakiś czas nudziła, ale mi przeszło jak straciłam czucie w placach stojąc na przystanku i czekając na BIMBĘ :D TEJ no, SMARKI to są :D Takie z nosa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.