272. Co Nowego w Obuwniczym? czyli Adidas PureBoost ZG, NMD, Pure Boost X i Nike LunarEpic FlyKnit

Moja ukryta kobieca natura objawia się w dwójnasób. Po pierwsze – zawsze mam problem z tym, że nie mam co na siebie włożyć (a szafa pęka w szwach) a po drugie butami jaram się jak boczek na patelni (i też jestem tłusty ;))

Dlatego (i dlatego, że nie chce mi się za każdym razem pisać ciekawych wstępów) postanowiłem stworzyć na blogu nowy cykl, który będzie nazywał się…

Co nowego w obuwniczym?

Będę w nim pisał o nowościach na rynku obuwia sportowo – lifestylowego (a kto wie, może z czasem poszerzę zainteresowania np. na gumofilce albo góralskie kapcie z owieczką)  czyli o butach, które mi się podobają, mają jakieś supermoce albo po prostu są fajne. Nie będą to recenzje – te nadal będą się pojawiać, ale tylko na temat butów, które własnonożnie przetestuje. Jeśli nie kręcą Was buty, to możecie omijać ten cykl, ale bądźmy szczerzy – kogo nie kręcą nowe buty? No właśnie…

Na pierwszy ogień idą…

Adidas NMD Runner

 

Adidas NMD Runner to takie buty do biegania, których nikt chyba nigdy nie kupi po to, aby w nich biegać. No, chyba że do StarBucksa albo na wegańskie gofry bezglutenowe na plac Zbawiciela w Warszawie. Jak to możliwe?

adidas nmd runner

Czy te buty mogą biegać? 

Wszystko zaczęło się od Adidas UltraBoost – butów, które okazały się nie tylko świetnymi butami do biegania ale i hitem wśród maniaków knicksow, sneakersów i ogólnie fajnych butów do chodzenia.

Adidas NMD Runner (2)

i tak oto powstał Adidas NMD Runner – czyli buty do biegania, które służą do chodzenia

A że nie zabija się kury znoszącej złote jajka, to mądrzy ludzie z Adidasa czym prędzej wymyślili następcę dla swojego biegowo – hipsterskiego hitu sprzedażowego – i tak właśnie powstał model Adidas NMD Runner. 

adidas nmd runner czarne

adidas nmd runner czarne

Przygotowując się do stworzenia tego wpisu przeszukałem 3/4 internetu i uwierzcie mi – nie znalazłem ani jednej informacji o kimkolwiek, kto biegałby w NMD Runner. Pomimo tego, że mają podeszwę z pianki Boost (pod całą stopą), cholewkę z materiału Primeknit (a więc otulają stopę jak mięciutka skarpeta) a wstawi na bokach podeszwy są z pianki EVA więc w sumie nic nie stoi na przeszkodzie aby zabrać je na trening. Tylko po co? W końcu można wybrać zdecydowanie tańsze UltraBoost. Właśnie – cena zabija. 759 zł za buty, które nie mogą się zdecydować czy są do biegania czy do chodzenia? Dziękuję, postoję. 

A dlaczego w ogóle o nich piszę? Bo mi się podobają. Być może w jakiejś innej, alternatywnej rzeczywistości cena spadnie kiedyś do przyzwoitego poziomu (to jest o więcej niż połowę) i wtedy Adidas NMD Runner będą moje. Jak na razie nawet jeśli posiadacie nadmiarową gotówkę to niełatwo je kupić – buty są wyprzedane zarówno w oficjalnym sklepie Adidas Polska jak na wszystkich innych stronach.

To się nazywa marketing – nic dziwnego, że różni wariaci polują na zdecydowanie za drogie buty, których jest na rynku zdecydowanie zbyt mało i które zdecydowanie nie są przeznaczne do tego, po co są produkowane. Magia!

adidas nmd runner spiderman

Spiderman zdołał wyrwać jedne dla siebie:)

To może etraz dla odmiany coś do biegania?

Adidas PureBoost ZG Prime

Rynek nie znosi próżni, a biegacze znoszą…. znoszą buty szybciej nić cała reszta populacji. Skoro Adidas wypuścił swojego Ultra Boosta już jakiś rok temu, to czas najwyższy wypuścić na rynek coś nowego, co sprawi, że entuzjaści biegania sięgną po portfele aby odchudzić je z kasy. Kobiety mogą wykosztować się na PureBoost X (o nim za chwilę), natomiast dla mężczyzn Adidas zaprezentował ostatnio inną nowość – PureBoost ZG Prime.

adidas pure boost zg prime

adidas-pure-boost-zg-prime-3 (1)

Buty z pierwszej serii Pure Boost nie zrobiły kariery wśród biegaczy – głównie ze względu na ich niską stabilizację. Okazało się, że stworzenie podeszwy z samej pianki boost sprawiło, iż but, choć bardzo miękki sprawiał, że stopa zanadto „pływała”. Nie przeszkodziło to mu jednak w zdobyciu popularności wśród ludzi, którzy kupowali go po prostu do chodzenia – był wygodny i fajnie się prezentował. W modelu Pure Boost ZG prime producent postanowił złapać dwie sroki za jeden ogon – stworzono więc buty, które podobno mają nadawać siędo biegania i jednocześnie oryginalnie wyglądające.

adidas pure boost 1

Tak wyglądały pierwsze Pure Boost

Adidas Pure Boost ZG Prime (2)

a tak wyglądają nowe Pure Boost ZG Prime

Gdybyście mieli wątpliwości od czego pochodzą litery ZG – chodzi o Zero Gravity, bo tak ma się czuć posiadacz tych butów.

Aby nie popełnić błędu pierwszych Pure Boostów podeszwa została przemodelowana tak, aby w bucie można było nie tylko chodzić. Wewnętrzną podeszwę tworzy naturalnie „styropianowa” pianka Boost, natomiast zewnętrzna podeszwa jest wykonana z pianki EVA w technologii Stretch Web – czyli rozciąga się razem ze stawianym krokiem i w założeniu zapewnia lepsze dopasowanie buta do stopy (a tak na prawdę to głównie dobrze wygląda).

adidas pure boost ZG prime podeszwa

But ma więc niejako dwa różne systemy amortyzujące – ciekawe, czy faktycznie wpłynie to na wrażenia z biegu. Zastanawia mnie też jak będzie z trwałością pianki EVA – do tej pory nie była ona chyba wykorzystywana jako podeszwa zewnętrzna – zazwyczaj producenci przykrywali ją dodatkowo warstwą twardszej gumy. No cóż, trwałość podeszwy Pure Boost ZG Prime może pozostawiać wiele do życzenia.. ale – może się mylę i ludzie z Adidasa przemyśleli ten ruch. Pożyjemy, zobaczymy.

adidas pure boost prime zg

Cholewka została naturalnie wykonana z materiału Primeknit, który otula stopę jak miękka skarpeta. Zresztą, tak samo jak w Adidas Ultra Boost cholewka jest tu jedną całością – z doświadczenia wiem, że takie rozwiązanie się sprawdza i jest badzo wygodne. Co jak co, ale ta cholewka nigdy nie zafundowała mi żadnego obtarcia, zbitego palca ani odcisku.

Aby odróżnić się od swojego starszego brata, but dostał jeszcze skórzany język i przypominającą ni to skórę, ni to siatkę wstawkę na pięcie. I to właśnie wygląd tego buta sprawi wg. mnie, że podzieli on los pierwszych Pure Boostów i zamiast na stopy biegaczy tyrafi on raczej do sneakerheadów – ludzi jarających się oryginalnymi butami do… chodzenia.

I to oni najprędzej skuszą się na ten model – bo cała reszta populacji raczej nieprędko wysupła na nie 619 złotych (tak, dobrze przeczytaliście – 619 zł na oficjalnej stronie Adidasa). Dodam przy okazji, że jest to rozbój w biały dzień, skoro w Stanach można je zamówić za niecałe 140 USD. Wstyd Adidas Polska!

adidas-Pure-Boost ZG Prime

A jeśli ja miałbym ocenić ten model, to muszę szczerze napisać, że raczej nie wpadł mi w oko. Mam takie dziwne wrażenie, że gdybym poszedł w tych butach 20 lat temu do swojej podstawówki to zostałbym wyśmiany. Zdecydowanie bardziej podobają mi się moje Ultra Boosty – zarówno do biegania jak i do chodzenia.

Hmm, może moda zmienia się za szybko abym za nią nadążył?

Dobra, to może teraz coś co faktycznie zostało stworzone dla biegaczy? A raczej dla biegaczek, bo teraz będzie o…

Adidas Pure Boost X

Gdy Adidas Pure Boost X pojawiły się na rynku stwierdziłem – fajne, ale jakieś takie mało męskie, poczekam na inne wersje kolorystyczne. Czekałem, sprawdzałem stronę producenta, facebooka, Inmstagrama… i nic.

Po pewnym czasie zwątpiłem i napisałem do Adidas Polska i wtedy spadło to na mnie jak grom z jasnego nieba – Pure Boost X to model, który został stworzony tylko dla kobiet!

adidas pure boost x polska jestesmyfajni

But jest wariacją na temat Ultra Boost i pierwszych Pure Boost. Z tych pierwszych zaczerpnięto bardziej wygięty kształt, oraz podeszwę Stretch Web.

adidas-pure boost x podeszwa stretch web

Pure Boostom but zawdzięcza duże ilości pianki boost upakowanej pod piętą oraz statkową cholewkę – akurat tutaj nie rozumiem, dlaczego producent nie zastosował materiału PrimeKnit, który nadawał by się tu idealnie.

adidas pure boost jestesmyfajni

Nowością, która wyróżnia Pure Boost X jest cholewka, która w rejonie śródstopia nie jest połączona z podeszwą, tylko obejmuje stopę również od spodu. Ma to w założeniu dawać jeszcze lepsze wsparcie dla stopy – niezależnie od jej typu – w praktyce jest podobno odczuwalne (bazuję tylko na opiniach z internetu, nie miałem szansy sam ich wypróbować) ale czy faktycznie ma to jakieś znaczenie dla wygody czy komfortu biegaczki?

adidas pure boost x jestesmyfajni

Zastanawia mnie za to, jaka będzie trwałość łączenia cholewki z podeszwą. No i czy w ten otwór nie będą wpadać kamyczki, brudy i inne ciała obce, które potem podczas biegu spowodują uczucie dyskomfortu. W końcu każdemu nie raz coś wpadło do buta – a ten otwór pod śródstopiem wydaje się wręcz zapraszać ciała obce.

Buty są bardzo lekkie (niecałe 190 g dla rozmiaru 38) i wyglądają naprawdę zgrabnie. Model już robi furorę w necie, czemu wydatnie pomaga mu promocja Ewy Chodakowskiej oraz kilka wersji kolorystycznych – w tym wersja kwiatowa, oraz modele sygnowane nazwiskiem Stelly McCartney, która od lat tworzy dla marki zmodyfikowane damskie wersje najpopularniejszych modeli.

ADIDAS-PURE-BOOST-X z kwiatami

wersja kwiatowa…

adidas-Pure-Boost-X stella stella mccartney

…oraz wersje Stelly McCartney

Pure Boost X możecie mieć”już” za 499 zł (na oficjalnej stronie Adidas), ale w Internecie można znaleźć oryginały około 50 – 60 zł tańsze. Nieco niższa niż poprzednich modeli cena wynika zapewne z cholewki, która choć wycięta wykonana jest ze zwykłej siatki a nie z PrimeKnit.

Nie zmienia to faktu, że 5 stów za buty do biegania to nadal dużo – tak więc do czasu przecen Pure Boost X pozostaną propozycją dla największych entuzjastek marki. I dla Ewy Chodakowskiej.

A skoro opisałem już nadchodzące mniej i bardziej dziwaczne propozycje od Adidasa, to czas na prawdziwego hardkora prosto od Nike. Bo oto nadchodzi…

Nike LunarEpic Flyknit

Ten but przywraca mi wiarę w marketingowców Nike, w to, iż wiedzą, że jeśli chcesz utrzymać się na powierzchni, to czasami po prostu trzeba wypuścić na rynek coś, co wywoła powszechny efekt WOW albo efekt „o ja pierdolę” – jedną z tych dwóch reakcji. 

Nike lunarepic flyknit jestesmyfajni profil

a może obie te reakcje jednocześnie?

Najnowsze buty spod znaku łyżwy stawiają na idealne dopasowanie i promują „naturalny” ruch – przez stopę, staw skokowy aż do podudzia. Podeszwa została wykonana z dwóch warstw pianki – twardszej na zewnątrz i bardziej miękkiej wewnątrz i ma „zmapowane” punkty nacisku – tak, aby zapewnić jak najlepszą amortyzację i sprawić, że biegacz ubrany w LunarEpic Flyknit będzie płynął nad gruntem. 

Bieg ma być płynny, sprężysty i co ciekawe.. cichy – pierwsi biegacze testujących te buty twierdzą, że ich kroki są w nich wyjątkowo ciche, wręcz niesłyszalne (tak, obejrzałem wideo nakręcone przez bieganie.pl i słyszałem dramatyczną historię o sarnie w lesie Kabackim)

lunarepic jestesmyfajni podeszwa

 LunarEpic Flyknit przypomina.. no właśnie niczego nie przypomina

Te nacięcia, które widzicie na dole i boku podeszwy to specjalne laserowo nacinane otwory, które mają sprawiać, że każdy element podeszwy może poruszać się niezależnie, co z kolei skutkuje jeszcze lepszym dopasowaniem.

nike lunarepic flyknit jak działają

ideę działania tej przedziwnej podeszwy przedstawia grafika, którą znalazłem na bieganie.pl

Ale dosyć już o podeszwie, poznęcajmy się trochę nad tą przedziwną cholewką, która zakończona jest elastyczną skarpetą. Wydawać by się mogło, że włożenie tego buta wymaga jakiejś wyższej szkoły wtajemniczenia, tymczasem z pierwszych recenzji na youtube wychodzi, że wsuwa się je całkiem prosto, a „skarpeta” zgrabnie opina kostkę. Biegacze, którzy mieli już okazję testować te buty twierdzą, że nie jest ani za luźno ani zbyt ciasno (materiał jest elastyczny) a but trzymał by się na nodze nawet nie zawiązany.

lunarepic-flyknit

But na nodze wygląda o wiele korzystniej niż na „suchych” zdjęciach.

nike funarepic flyknit

lunarepic-flyknit-1

Ciekaw jestem, czy ta okalająca kostkę skarpeta może w jakiś sposób pomóc biegaczom cierpiącym na problemy ze ścięgnem Achillesa (będzie ono lepiej rozgrzane?).

Z drugiej strony – zobaczymy, jak buty będą sprawować się latem – w końcu ten dodatkowy ocieplacz może spowodować zwiększoną potliwość i dyskomfort.

Podoba mi się. Wynika to z mojej przewrotnej natury i niechęci do ostatnio super popularnego chodzenia w spodniach podwiniętych tak, aby koniecznie było widać gołą kostkę (nawet w zimie, czyście ludzie oszaleli) – w LunarEpic Flyknit tak się nie da. 

nike-lunar-fly-epic podeszwa

Niestety – jeszcze przyjdzie mi poczekać na moją własną parę. Cena tych butów to aktualnie … 749 złotych w sklepie NIKE – sprawdźcie DAMSKIE, sprawdźcie MĘSKIE

nike lunarepic flyknit

Spokojna głowa, kilka promocji i podejrzewam, że cena zatrzyma się w okolicach 500 – 600 złotych (w tym sezonie). Nadal dużo, ale przynajmniej mniej niż dwa tankowania 20 letniego VW Passata. No i kilometry będzie się w nich pokonywać zdecydowanie przyjemniej niż w starym Passeratti ;)

nike-lunarepic-flyknit_

Ogólnie but jest ciekawy, świeży, zastosowano w nim nowe rozwiązania czyli ma wszystko, czego wymagam od ciekawej nowości. Brawo Nike! Mam nadzieje, że balujecie już za pieniądze jakie zgarnęliście za sprzedaż tych kilku egzemplarzy do Arabii Saudyjskiej. Bo chyba nikogo innego jeszcze na nie nie stać ;).

A to już koniec pierwszego wpisu z cyklu : „Co nowego w obuwniczym”. Al Bundy na pewno byłby ze mnie dumny, ale napiszcie lepiej jak WAM się podobało.

 

8 komentarzy na temat “272. Co Nowego w Obuwniczym? czyli Adidas PureBoost ZG, NMD, Pure Boost X i Nike LunarEpic FlyKnit

  1. Pingback: 317. Nike robi skarpety, Adidas odgrzewa kotlety a New Balance mi się nie rymuje, czyli Co Nowego W Obuwniczym vol. 2 | jestesmyfajni.pl w nowej, lepszej formie

  2. Nie nadanżam za tymi nowościami, ledwo nadrobię zaległości a tu znów rewolucja w obuwniczym. I pewnie zanim uskładam drobniaki na ta piękne adidaski na półkach projektanci (ze Stellą na czele) znów czymś zaskoczą.
    (tak się przyszłam pożalić tylko)

    • Agnieszka – znam ten ból… Tak niestety jest w każdej zakupowej dziedzinie – nowości są dla tych najbardziej zaciętych i gotowych wydać sporo kasy.. ja pozostanę przy czekaniu na promocję :)
      (też tak się trochę żalę..)

  3. Te Pure Boost X nawet ładne (w wersji Stelli), ale one na prawdę mają dziurę z boku?! O.o Faktycznie te skarpeciochy lepiej wyglądają na nodze, bo tak to przypominają jakiegoś kapcia :D

  4. Ciekawy tekst, zwłaszcza jak nie wiem ile te cuda kosztują – i proszę nie podawaj cen… na dziś mi wystarczy.
    Odwiedziłam jeden ze sklepów dla biegaczy i wróciłam z nosem na kwintę. Milej by było przymierzać tak sobie, bez kupowania, ale czas się na coś zdecydować, a obsługa wyraźnie omijała ceny promocyjne twierdząc że nie ma mojego rozmiaru.
    Twój tekst i zdjęcia to w porównaniu sama przyjemność – wiadomo, że cena poza zasięgiem (pewnie dwukrotność skórzanych markowych kozaków), ale jakie ładne!!!

    • Ciekawe, odmawiali Ci promocji tłumacząc się rozmiarem? Kiepska zagrywka… Niestety, taka przypadłość „flagowych modeli” – nie ważne czy chodzi o samochody, telefony, czy buty do biegania – flagowiec kosztuje i to dużo za dużo.
      Ale sprawdza się też prawda, którą często wykorzystuję przy kupowaniu elektroniki – flagowy model z poprzedniej generacji kosztuje połowę taniej a jest praktycznie tak samo dobry. Tak więc za rok, gdy kupię sobie Nike LunarEpic Flyknit to wprawdzie nowy model będzie miał pewnie cholewkę pod kolano, ale ja będę szczęśliwy z moich, ze skarpetą za kostkę :D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.