295. Najlepsze leczo na świecie – jestesmyfajni KULINARNIE

Jak każdy dojrzewający młodzieniec w wieku 30 – 35 lat cały czas szukam idealnego przepisu. Na siebie, na życie ale przede wszystkim na pisanie bloga.

Jedną z nowych receptur, która przyszła mi ostatnio do głowy są kulinaria. Skoro blogi z przepisami są takie popularne, to czas najwyższy abym i ja wszedł w ten biznes i pokazał wszystkim jak to się robi.

Pewnym utrudnieniem może być fakt, że potrafię gotować tylko dwie potrawy, ale to akurat żadna przeszkoda – w końcu świat kulinariów potrzebuje specjalistów, prawda? A nawet jeśli TERAZ nie potrzebuję, to mój pierwszy autorski przepis udowodni, że jest inaczej. Tak więc, bez zbędnego gadania, oto…

Przepis na najlepsze leczo na świecie 

Zanim zabierzecie się za zakup składników upewnijcie się, że macie w domu następujące rzeczy:

  • Mega wielki garnek (taki, żeby można w nim było zmieścić średniego wzrostu człowieka albo przynajmniej wielką główkę kapusty)
  • Dwa ostre noże, jeden większy, drugi mniejszy
  • Obieraczkę – bez obieraczki skala przygotowania idealnego leczo wzrasta + 100
  • Tanią siłę roboczą w postaci młodszego rodzeństwa / babci / partnera / partnerki / cyborga z przyszłości – bez tego będzie trudno, bo choć idealne leczo jest bardzo proste w przygotowaniu to trzeba dużo kroić.

Gdy już macie te wszystkie rzeczy, pierwszym krokiem w celu stworzenia idealnego leczo będzie drzemka. Wprawdzie nie jest ona niezbędna, ale dobra drzemka jest dobra na wszystko, więc czemu nie uciąć jej sobie akurat teraz?

Po drzemce możecie ruszyć na zakupy. Na idealne leczo potrzeba:

  • 5 – 6 kiełbas (takich, które można smażyć na patelni). W porządku będzie np. śląska, grillowa i każda inna, która nie jest zbyt sucha.
  • 0,5 kilo boczku (surowy, wędzony, jeden pies), taki, który będzie można pokroić w kostkę – wersja dla leniwych – już pokrojony jest np. w Lidlu
  • Cukinia – potrzebna ilość zależy od posiadanego garnka. Obrana, pozbawiona ziaren i pokrojona w kostkę cukinia powinna wypełnić co najmniej 3/4 garnka. Nie bójcie się, potem traci na objętości, więc inne rzeczy też się zmieszczą. Średnio duża cukinia, jaką można dostać w większości sklepów jest długości przedramienia – takich kupcie z 5 – 6. I pamiętajcie – cukinia obrana i pozbawiona miąższu traci około 1/5 objętości.
  • Pomidory – objętościowo połowę mniej niż cukinii, ale nie żałujcie sobie
  • Papryka – czerwona, żółta, zielona. 3 czerwone, 2 żółte i 1 zielona będą OK. Ogólnie pamiętajcie, że żółta i zielona nie są tak dobre w smaku, więc nie ma co przesadzać i większość powinna stanowić czerwona.
  • Cebula – jeśli garnek jest naprawdę duży – 6 średnich cebul będzie w sam raz. Zawsze potrzeba dwie więcej, niż wskazywała by na to logika.
  • Czosnek – dwa. Dwa ząbki? Nie – dwie główki! Naturalnie jeśli nie przepadacie za czosnkiem, można dać go mniej,. ale idealne leczo pochłonie dużo czosnku i nabierze dzięki niemu doskonałego aromatu. Jeśli bardzo pękacie przygotować danie na dwóch główkach – użyjcie jedną, ale nie mniej.
  • Ostra papryka i słodka papryka w proszku – łyżka stołowa ostrej i dwie łyżki słodkiej
  • Ostra papryka świeża wg. uznania (nie przesadzajcie – i tak będzie pikantnie). Świeża nie wyklucz tej w proszku – tylko ją uzupełnia
  • Dwie kostki rosołowe – ambitni mogą zrobić wywar. Ja nie jestem ambitny. Nie sypcie vegety czy innych wynalazków w tym stylu.

Wiem, że taka podane ilości mogą spowodować ból głowy u tych z Was, którzy są przyzwyczajeni do przepisów, w których wszystko jest podane na kilo – deka –  i gramy. Jednak nie tędy droga do idealnego leczo. Tu zasada jest prosta – wolicie łagodniej? Więcej cukinii i pomidora. Ostrzej? Dodajcie jeszcze papryki i czosnku. Leczo nie jest produktem kuchni molekularnej, to potrawa z jednego garnka, więc jeśli pokroi Wam się czegoś więcej – nie rozpaczajcie, tylko pchajcie to do gara.

Tymczasem, jeśli wszystko już zakupione i umyte (cukinii nie trzeba myć, brudna skórka i tak idzie w kanał) to zróbcie sobie przerwę. W końcu takie zakupy to nie lada wysiłek!

Po przerwie ruszamy do krojenia. Na pierwszy ogień zacznijcie od ściągnięcia pomocników. Młodsze rodzeństwo zmuście siłą, ewentualnie podstępem. Babcie pomoże Wam z miłości (to słabość babć), rodzice z obowiązku a partner / partnerka bo mają ochot dziś wieczorem zaliczyć (po tej ilości czosnku będzie to niezapomniane przeżycie). Pomocnicy są niezbędni, bo krojenia będzie sporo.

  • Kiełbasę i boczek kroimy w kawałki. Kiełbasę w większe, boczek w mniejsze, chyba, że kupiliście krojony. W takim przypadku – nie krójcie boczku. Pokrojoną kiełbę i boczek wrzućcie do garnka, tak aby zakryły całe dno + lekki naddatek. Niech się tam smażą – można dolać trochę oleju aby zbyt szybko nie zmieniły się w posiłek górnika, czyli dobry, polski węgiel. Wszystko smażycie na połowie płomienia / prądu / indukcji czy jaką innątam macie tą kuchenną magię.
  • Następnie cebula – kroimy w małą kostkę, płacząc nad ciężkim losem cebuli i naszym bo tak strasznie szczypie w oczy! Cebulę wrzucamy, gdy mięso jest już porządnie przypieczone.
  • Cukinię obieramy obieraczką (po to była potrzebna, obieranie cukinii nożem jest oficjalną japońską torturą). Potem należy wykroić miękki środek, w którym są nasiona. Z tym wykrajaniem to bez przesady, jeśli trochę zostanie, to świat się nie zawali. Po tych skomplikowanych operacjach kroimy warzywo w kostkę około 2 – 3 cm. Kostkę można mierzyć centymetrem, linijką, suwmiarką albo stwierdzić, ŻE KOGO TO OBCHODZI i robić na oko aby była w miarę spora. Po przyrządzeniu leczo cukinia nadal powinna być delikatnie chrupiąca, tak aby nie zmieniła się w papkę. Wspominałem już wcześniej, ale cukinii i mięsa powinno być tyle, aby zapełnić garnek przynajmniej w 3/4.
leczo jestesmyfajni kulinarnie (19)

cukinia, kiełbasa, boczek i cebula – dajcie im czas aby trochę lepiej się poznały

  • Cukinia powinna trafić do gara, gdy cebula jest już zeszklona, dla niekumatych – zaczyna się robić złotawa. Od tej pory trzeba niestety mieszać, tak aby nic się nie przypaliło. Niestety. Swoją drogą pewnie i tak się przypali, ale o tym później.
  • Następnie kroimy paprykę. Papryka powinna być pokrojona w małą kostkę. Nie taką małą jak cebula i dużo mniejszą niż cukinia. Proste? Papryka idzie do garnka jakieś 5 minut po cukinii – najlepiej po prostu spróbować czy cukinia nie jest już surowa ale jeszcze mocno chrupiąca.

leczo jestesmyfajni kulinarnie (18)

leczo jestesmyfajni kulinarnie (4)

leczo przed dodaniem pomidorów – już teraz wygląda nieźle. a będzie lepiej

  • Na sam koniec, jakieś 5 minut po papryce w garnku lądują pokrojone pomidory. O ile kroicie drobniej niż w ćwiartki – będzie dobrze. Pomidory to takie mięczaki, że jak je tylko lekko podgrzać to zaraz zmieniają stan na półpłynny, więc nie silcie się na kostkę, paseczki czy cokolwiek o regularnym kształcie. Rzekłbym nawet, że im nieregularniej – tym lepiej.
  • Całą tą mieszankę mięsno – cukiniowo – cebulowo – paprykowo – pomidorową grzejemy na niewielkim gazie po drodze dodając wyciśnięty czosnek (pokrojony nie daje tyle smaku), dwie kostki rosołowe (można je rozrobić z wodą le nie trzeba) i paprykę w proszku – ja daję płaską łyżkę stołową ostrej i dwie płaskie słodkiej. Można też dorzucić drobno pokrojoną ostrą paprykę chilli
leczo jestesmyfajni kulinarnie (16)

to zdjęcie dodałem tylko dlatego, że akurat ładnie mi wyszło

Mieszamy, mieszamy i jeszcze raz mieszamy. O ile nie posiadacie siły Pudziana albo ramion cyborga, to wszystko i tak pewnie przypali się przy dnie. Pamiętajcie o jednym – nie zdrapujcie na siłę spalenizny, bo odklei się od dna i zapaskudzi całe leczo. Miejsce spalenizny jest na dnie, a gdy już zjecie wszystko co przygotowaliście – wtedy nastąpi wojna nerwów i garnek i tak umyje ktoś, kto nie będzie mógł już znieść jego widoku po kilku tygodniach oczekiwania „niech jeszcze chwilę namoknie”. Jakby nie patrzeć – nie będziecie musieli zmywać (no, chyba, że macie słabą psychikę).

Leczo jest gotowe po jakichś 10 – 15 minutach. Najlepiej po prostu kontrolować miękkość warzyw i po prostu przestać, gdy będzie dla Was odpowiednia. Jedni wolą więcej, inni mniej gryzienia – ja sam preferuję, gdy cukinia jest delikatnie chrupiąca. Inne warzywa są wtedy miękkie a całość idealnie wchodzi. Jedyne, czego Wam nie polecam to rozgotowywanie wszystkiego na płynną papkę – nie po to się męczyliście z krojeniem, jeśli chcecie papkę to lepiej wszystko zblendujcie.

Byłbym zapomniał dodać – GOTOWE

leczo jestesmyfajni kulinarnie (6)

Idealne leczo jest potrawą niedrogą, względnie prostą w przygotowaniu (jedyna upierdliwość to krojenie, ale od tego będziecie mieli pomocników), smaczną i przede wszystkim można go narobić tyle, że wystarczy na kilka dni. Czy można chcieć czegoś więcej? Można – więc dodam tylko, że ma mnóstwo błonnika, witamin i przede wszystkim pozwoli Wam poczuć (słusznie zresztą) że wreszcie przygotowaliście coś zdrowego.

Jak fajne jest to?!

Mam nadzieję, że pierwsza odsłona jestesmyfajni KULINARNIE Wam się spodobała – jeśli tak, to już niedługo pojawią się kolejne przepisy, jeśli nie, to też nie macie powodów do zmartwień – ja tak naprawdę nie umiem gotować i gdy już opiszę drugą potrawę, którą potrafię przyrządzić – dam Wam spokój. No, chyba, że w międzyczasie nauczę się jakichś nowych sztuczek … Tymczasem – idźcie i jedzcie z moich przepisów Wszyscy. Smacznego!

4 komentarze na temat “295. Najlepsze leczo na świecie – jestesmyfajni KULINARNIE

    • Ludziom z mojego pokolenia napisałbym, że garnek musi być co najmniej tak duży jak te, w których nasze mamy gotowały pieluchy :) ale młodsi mogą to uznać za herezję – po co gotować pieluchy, skoro można je kupić w sklepie :P
      Więc uznałem, że kapusta musi wystarczyć, ale fakt, to musi być prawdziwie zajebista kapusta!

      A co do jednogarnkowców to mam to samo zdanie, a najbardziej lubię ich magiczną właściwość, że następnego dnia smakują jeszcze lepiej a dwa dni później to już w ogóle poezja :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.