330. Kawa wydłuża życie -wygląda na to, że będę (prawie) nieśmiertelny

Dawno temu, gdy nie byłem jeszcze tak cholernie leniwy a blog tętnił życiem popełniłem tekst o tym, że kawa wcale nie przeszkadza w odchudzaniu. I bardzo dobrze, bo gdyby tak było to pewnie bym nigdy nie zrzucił brzucha. I jeszcze bym umarł, ale o tym zaraz.

Dziś już któryś raz przekonuję się, że mam w sobie coś z wieszcza, czy bardziej przepowiadającego przyszłość wróża, bo gdybym wtedy porzucił kawę, mógłbym skrócić swoje życie!

Okazało się, że najnowsze badania amerykańskich (uwielbiam ich) i europejskich naukowców wskazują, że

Wyższe spożycie kawy powoduje mniejsze ryzyko śmierci

Jak to – można by zapytać. w końcu przez tyle lat słyszymy, że te kilka kaw dziennie powoduje kłopoty z sercem, nadciśnienie i generalnie wpędza nas do grobu.

Otóż nic bardziej mylnego. Badania zadały całkowity kłam tym przesądom – długotrwałe picie kilku filiżanek kawy dziennie wiąże się z niższym ryzykiem śmierci  z powodu choroby sercowo – naczyniowej, chorób neurologicznych i samobójstw. To ostatnie rozumiem doskonale, bo co rano w biurze czuję, że jeśli zaraz nie napiję się kawy to będę musiał się zastrzelić. Albo kogoś. Doprawdy, kawa, którą piję uratowała już bardzo wiele istnień. A co do chorób sercowych, to nie od dziś wiadomo, że spotkanie na kawie jest idealne na randkę, więc i tu wszystko się zgadza.

Ale wróćmy do badań. Europejczycy przebadali grupę około 20 tysięcy osób, amerykanie połączyli kilka dużych programów badawczych których liczba uczestników przekraczała 150 tysięcy osób a najdłuższy z nich trwał od 1986 roku (cytując klasyka: mają rozmach, skurwysyny..).

Obie grupy naukowców doszły do bardzo podobnych wniosków, które połączę tutaj w całość.

Okazuje się, że picie od jednej do czterech filiżanek kawy dziennie zmniejsza ryzyko śmiertelności wśród kawoszy w stosunku do osób, które kawy unikają o nawet 18 %. Już jedna filiżanka dziennie zmniejszają ogólną śmiertelność w grupie badawczej o 12 %. Co ciekawe, dobroczynny wpływ kawy rośnie wraz z wiekiem badanych osób – dla 45 latków pozytywny wpływ na zmniejszenie ryzyka śmierci jest jeszcze większy niż wśród osób młodych.

Co ważne – dla zmniejszenia zagrożenia nagłą śmiercią nie ma znaczenia czy kawa jest normalna, czy bezkofeinowa. Poza tym, że przecież kawa bezkofeinowa jest bez sensu.

Kawa wraca do łask

Za najpopularniejszym gorącym napojem świata przez lata ciągnęła się opinia o jego negatywnym wpływie na zdrowie. Tymczasem, przytoczone powyżej badania wskazują, że jest wręcz przeciwnie. Oprócz przedłużania życia i zmniejszenia ryzyka nagłej śmierci kawa chroni też przed cukrzycą typu 2, zmniejsza ryzyko chorób Parkinsona i Alzheimera a także chroni organizm przed rakiem (zwłaszcza jelita grubego i jego ewentualnymi nawrotami). Tutaj jednak bezkofeinowcy muszą porzucić swój bezsensowny, niepobudzający napój – kawa bez kofeiny nie wykazuje działania chroniącego przed nowotworem. Niedawno, po 25 latach kawa została również usunięta z listy produktów sprzyjających nowotworom pęcherza.

Wszystko wskazuje więc na to, że jeśli do tej pory unikaliście kawy to być może warto włączyć co najmniej dwie filiżanki małej czarnej (bez cukru!) do swojego codziennego menu.

Ja mam jeszcze drugi wniosek a mianowicie – patrząc na ilości kawy, które codziennie pochłaniam skłaniam się do poglądu, że najpewniej będę nieśmiertelny.

 

Źródło 1, Źródło 2

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.