51. Ja i moja AMBICJA, czyli najtrudniejszy związek świata.

moja ambicja i ja
moja ambicja i ja

Pewnie to znacie; juz po pracy, siadacie spokojnie przed telewizorem / komputerem..

Ja też myślałem, że moje popołudnie upłynie właśnie tak.

Zasiadłem przed ekranem z planami nadgonienia zaległości w losach Dextera (thank you HBO GO). W dłoni spoczywał Burger King Whooper, oczekujący na pożarcie (wciąż pamiętam ten smak) a na deser zaplanowałem kanapkę Kuraka (też Burger King).

NAGLE

W głośnikach coś straszliwie zatrzeszczało.

Ekran przygasł.

I usłyszałem GŁOS.  GŁOS MÓWIŁ.

JACEK, CZY WIESZ KTO MÓWI ? 

Sąsiad z dołu ?  – zapytałem. W kaloryferach już od wczoraj coś tak dziwnie bulgotało, więc chyba mogłem mieć podejrzenia, nie ?

NIE IDIOTO, TO JA, TWOJA AMBICJA. WEŹ SIĘ SKUP I MI WYTŁUMACZ, DLACZEGO, GDY NA TWOICH BARKACH SPOCZYWA MISJA WALKI NA FRONCIE BYCIA FAJNYM – TY SIEDZISZ PRZED KOMPUTEREM I WPIE*DALASZ WHOOPERA ? 

Ja pierdziele – pomyślałem – kto to może mówić? czyżby ten tuńczyk z wczoraj na prawdę był nieświeży i zaczynały się halucynacje ?

WESTCHNIENIE. JAK MOŻNA BYĆ TAK GŁUPIM… ZAJRZYJ POD BIURKO !

Zaglądam. To Ty, torebko po chipsach ? Ty do mnie mówisz ?

NO JA PIERDZIELE. CO ZA DEBIL, ZAJRZYJ GŁĘBIEJ. WIDZISZ MNIE ? TAK TY TUMANIE, TO JA, TWOJA AMBICJA!! PAMIĘTASZ MNIE JESZCZE ? 

Faktycznie ! ten mały stworek wciśnięty pomiędzy torebką po chipsach i opakowaniem od nieskutecznego spalacza tłuszczu to była moja tegoroczna ambicja. 

Chociaż rok się jeszcze nie skończył, ona już wyglądała, jakby miała za sobą ciężkie 12 miesięcy pracy w fabrykach ubrań Reserved gdzieś w Bombaju. Jej przerośnięta głowa była spuchnięta od niezrealizowanych pomysłów, brzuch napęczniał od kilogramów, które miałem zrzucić w tym roku a nogi były poskręcane od tych kilometrów, które chciałem wybiegać.

NO NIE MOGĘ, W KOŃCU MNIE ZAUWAŻYŁEŚ. CZY NAPRAWDĘ TRZEBA KOPNĄĆ CIĘ W DUPĘ, ŻEBYŚ RUSZYŁ DO DZIAŁANIA ZAMIAST CIĄGLE GADAĆ I PLANOWAĆ ? TY IDIOTO TUMANIE, DEBILU, KRETYNIE (…)

No już już. Starczy tej nadmiernej ekscytacji.  Wziąłem kreaturkę na ręce i delikatnie upchnąłem do szuflady. Znalazło się dla niej miejsce między rozmówkami polsko – niemieckimi dla średnio zaawansowanych a notesem, w którym zapisywałem swoje postępy w programie 100 pompek i 200 brzuszków (brulion 100 kartek, zapisane pierwsze dwie).

Ach, mogę wrócić do Dextera.

Nieeee, z szuflady szłyszę kaszel AMBICJI (tak ją sobie nazwałem). Chyba zakrztusiła się okruchami po cieście.

moja ambicja i ja

ja i moja ambicja w nierównej walce

Nie mogę jej tego zrobić. Odsunąłem na bok rozmówki, wyciągnąłem notes. AMBICJE sadzam w doniczce, na oknie przy lampce.

Nie dość, że będzie miała dużo słońca to jeszcze siedzi w widocznym miejscu.

(może urośnie ..?)

No i strasznie mnie wkurwia.

No bo teraz chyba nie mogę sobie już odpuścić, co nie ?

Może Ci się również spodoba

7 komentarzy

  1. szyba pisze:

    Dziękuję! Na razie nic nie robię :D

  2. szyba pisze:

    Czasami mi się udaje, ale rzadko. :D Teraz np. w sprawie nauki planuję się przeprowadzić do babci – Ona nie ma komputera i z nudów będę musiała się tym zająć :)

  3. szyba pisze:

    U mnie ambicja odzywa się i w sprawach diety, i szkoły – UCZ SIĘ, UCZ SIĘ, UCZ SIĘ… :)

  4. jacekes pisze:

    gdybym tylko potrafił wyłączyć te głosy w mojej głowie podczas zakupów … tak więc rozumiem Cię doskonale :)

  5. lilalo1981 pisze:

    :) ze mna tak rozmawiaja te najdrozsze torebki w sklepach :) ” kup mnie, nie zostawiaj mnie tu samej!!” :) chociaz teraz na te wieczory jesienno-zimowe moja ambicja mogla by tez zaalarmowac :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: