87. Co by było gdyby .. Politycy byli biegaczami ?

jarosław kaczyński biegacz
jarosław kaczyński biegacz

Jestem jak Martin Luther King (nie, nie czarny).

MIAŁEM SEN. 

Śniło mi się, że polscy politycy byli biegaczami. Tak, wiem, że teraz też muszą się mocno nabiegać – głównie aby ukryć fakt, że są niewłaściwymi osobami na niewłaściwym miejscu, ale w moim śnie byli BIEGACZAMI z prawdziwego zdarzenia, stawałem z nimi ramię w ramię na linii startowej i razem oczekiwaliśmy na wystrzał startera … Ejże, dlaczego Ryszard Kalisz pije mojego Powerradea ? 

Na szczęście w końcu się obudziłem – ale dzięki moim sennym majakom mogę przedstawić Wam …

Co by było, gdyby politycy byli profesjonalnymi biegaczami?

Na pewno nie było by wśród nich nowicjuszy, w tej branży nie ma miejsca dla świeżej krwi.  Politycy – biegacze to starzy wyjadacze, wyżyłowani i zasuszeni. Pokonują kolejne kilometry z zaciśniętymi zębami ale mimo wszystko ze sztucznymi uśmiechami przyklejonymi do twarzy gdy tylko zauważą obiektyw aparatu. Nie ma na nich mocnych, ich nie odstrasza ani zła pogoda ani długie podbiegi.

A więc zapraszam Was na moje biegowe polityczne TOP 10!

na pierwszy ogień pójdzie aktualny nr 1 w naszym państwie czyli …

1. Donald Tusk

Biegacz z Trójmiasta, który od dawna obstawia warszawskie ścieżki. W rodzimym mieście biega tylko w weekendy. Od lat utrzymuje się w czołówce we wszystkich zawodach. Właściwie, to jest w niej tak długo, że nawet Ci, którzy niegdyś mu kibicowali teraz mają go dość i wszędzie deklarują, że najchętniej kibicowali by już komuś innemu ale nie ma komu – więc z przyzwyczajenia klaszczą, gdy dobiega do urny, o przepraszam, do mety.

Podobno, gdy był jeszcze mało znanym zawodnikiem w jednym z wywiadów obiecał, że zawody powinny być darmowe dla wszystkich Polaków, ostatnio jednak zmienił zdanie i uważa, że za udział w nich powinni płacić zarówno ci, którzy w nich startują jak i ci, którzy w ogóle nigdy nie biegali. W końcu sprawiedliwość społeczna musi być !

donald tusk biegacz

Donald już na starcie wie, że przynajmniej 30 % widowni będzie mu kibicować. Z przyzwyczajenia. 

Niegdyś biegacz sztafetowy, zaczynał mając przy sobie swój zespół. Dziś woli biegać sam.

Lubi: tłumy wiwatujące na mecie oraz czytać dobre blogi (np. modowe);

Nie lubi: gdy ktoś pyta go „jak żyć biegać”

Na zawodach, w kuluarach szatni można usłyszeć, że Donald nie byłby tak dobrym biegaczem, gdyby nie jego największy rywal…

2. Jarosław Kaczyński

Mimo słusznego już wieku prawdziwie twardy zawodnik. Chociaż od lat zawsze dobiega na metę jako drugi to nigdy nie rezygnuje z rywalizacji, uparcie twierdząc, że przybiegł pierwszy – to, że linię mety przekroczył jako drugi jest jedynie pomyłką sędziów, którzy ani chybi są sterowani z Moskwy (albo z Berlina, ciężko się zdecydować). W środowisku krążą legendy, że kiedyś był pierwszy ale tak zamieszał  na listach uczestników, że po pewnym czasie kibice sami odebrali mu medal.

jarosław kaczyński biegacz

podobno lata temu miał przekazać pałeczkę następnemu w sztafecie. Nie przekazał – biegnie z nią do dziś. 

Jarosław przez całe życie startował w zawodach z bratem, jednak od czasu, gdy ten zginął tragicznie w trakcie podróży na zawody w Smoleńsku – stał  się on samotnym kotem wilkiem polskiej sceny biegowej. Jest niekwestionowanym liderem swojej drużyny – i chociaż czasami jeden z jego współbiegaczy wyrwie się nieco do przodu, zaraz zostaje skarcony i musi z powrotem wrócić na swoje miejsce w peletonie, dwa kroki za wodzem.

W swojej długiej karierze zajmował się również trenowaniem mniej doświadczonych jednostek – jednak zbyt rosłe ego zawsze (jego i jego podopiecznych) doprowadzało zazwyczaj do rozłamu relacji – trener – zawodnik.

Lubi: trenować marsze. Najlepiej wieczorami i najlepiej z pochodniami.

Nie lubi: wszystkich. Serio.

3. Zbigniew Ziobro

Drzazga w oku Jarosława K. Niegdyś wierny towarzysz Kaczyńskiego, na trasie podawał mu izotoniki a tych, którzy próbowali go wyprzedzić oskarżał o stosowanie nieczystych zagrań. Do dziś wszyscy pamiętają jego słowa „Ten pan już nigdy nikogo nie prześcignie” – jak się okazało, biegacz, którego Zbigniew oskarżył wówczas o stosowanie niedozwolonych praktyk był niewinny.

Niestety, po słynnej kłótni w 2011 (ci dwaj skłócili się wówczas, kto powinien startować z numerem pierwszym w Orlen Warsaw Maraton) Ziobro odwrócił się od swego dotychczasowego trenera i założył własny klub. Jako, że wszyscy topowi zawodnicy byli już zrzeszeni w innych klubach – musiał zadowolić się ludźmi z końca stawki – to jednak nie przeszkadza mu wierzyć, że jeszcze kiedyś jemu i jego poplecznikom uda się przekroczyć magiczne 5% uczestników, którzy wbiegną na metę (daje to szansę na kontrakty ze sponsorami, którzy przez następne 4 lata mimo niechęci będą płacić na klub grubą kasę).

ziobro na mecie parlamentu europejskiego

Zbigniew często śni. Wbiega wówczas jako pierwszy na metę każdego wyścigu (startuje gdzie tylko go zechcą). Na szczęście, sen pozostaje snem.

Lubi: Brukselki.

Nie lubi: Być zerem.

4. Radosław Sikorski

Gdyby zapytać kogokolwiek, czy widział Radka na jakichś znanych polskich zawodach nie wiem czy uzyskalibyśmy chociaż jedną opinię twierdzącą. Jednak po lekturze jego kanału na Twitterze można by odnieść zgoła odmienne wrażenie.

radosław sikorski twitter biegacz zawodnik

Ponoć najbardziej aktualne zdjęcie tego zawodnika

Biegacz ten udziela się przede wszystkim w mediach społecznościowych, gdzie opowiada o swoich sukcesach w zagranicznych biegach. Podobno ktoś nawet kiedyś widział go na Berlin Maratonie jak uaktualniał statusy na Twitterze. Niegdyś trenował pod okiem Jarosława Kaczyńskiego, teraz od lat startuje pod okiem dużo bardziej utytułowanego zawodnika – Donalda T.  Jako, że nie wyrywa się do przodu a jego najlepsze czasy są bardziej wirtualne niż realne – jego miejsce w pierwszej ekipie naszego kraju wydaje się być niezagrożone.

Lubi: Dobre tweety.

Nie lubi: Złych tweetów.

5. Hanna Gronkiewicz-Waltz

Zawsze startuje w Warszawie. Wiele osób uważa, że ma chody w stolicy (podobno jest w dobrej komitywie z władzami miasta).

Chociaż zwykle startuje i zwycięża, jest bieg, którego do tej pory nigdy jeszcze nie ukończyła. Tak moim mili – piętą (a raczej ścięgnem) Achillesowym tej biegaczki jest „Warszawski Bieg Drugiego Metra”. Wiele razy była bliska mety, jednak zawsze coś jej przeszkadzało. A to zalało trasę biegu, a to wybuch gazu przy punkcie nawadniania.. Jak pech to pech.

Jako jedna z niewielu zawodniczek z polskiej sceny politycznej biegowej nie startowała nigdy w maratonie. Powód jest prozaiczny i skrzętnie przez nią ukrywany – zarówno ona jak i jej trener Donald nie potrafią prawidłowo wymówić nazwy „Ohlen Wahsau Mahaton”. A przecież w wywiadach na mecie była by to totalna komphomitacja !

hanna gronkiewicz waltz biegaczka z warszawy

Najbardziej znana warszawska zawodniczka na trasie budowy drugiej linii metra. Praca jak widać wre. 

Lubi: Eleganckie kapelusze (naturalnie termoaktywne)

Nie lubi: Nie lubi to nie lubi, po co drążyć temat !

6. Leszek Miller

Maratończyk. Człowiek legenda. Podobno startuje od tak dawna, że gdy Filipides biegł z Maratonu 90 lat p.n.e po drodze do Aten mijał Millera, który akurat tego dnia organizował sobie długie wybieganie. 

Jest to biegacz na tyle specyficzny, że chociaż na przestrzeni lat w biegach zmieniło się bardzo wiele – on i jego zespół zawsze są na mecie, gotowi do kolejnego biegu. Ale przecież nie ma w tym nic dziwnego – w końcu sam Leszek powiedział kiedyś, że biegacza nie poznaje się po tym jak zaczyna bieg – tylko jak go kończy. 

Zawodnik ten miewa czasami problemy i kontuzje – nie jest bowiem tajemnicą, że podczas biegu stopy spinują mu  w lewo. Uwikłany w wiele skandali ze wszystkich wychodzi obronną ręką. Nikt nigdy nie udowodnił mu nic – nawet plotka, że osoby z jego zespołu przyjęły 15 milionów dolarów w ramach niejasnego kontraktu sponsorskiego z Centralną Inicjatywą Antybiegową nie zdołało zepchnąć go z trasy.

miller i jego nagrody

Miller i jego medale (tylko z jednego biegu)

Podczas swojej kariery zdążył już wykształcić dziesiątki biegaczy. Większość z nich to jednak niewierne Tomasze (Nałęcze), które koniec końców porzucają swojego mentora. On sam od lat wierny jest jednemu klubowi. Tylko raz! w historii Polski po 89 próbował przerzucić się z biegania na techniki Samoobrony – jednak stara miłość nie rdzewieje i z powodu braku sukcesów powrócił do „Sporty Lubię Długodystansowe” – czyli swojej stałej drużyny.

Lubi: Bardzo lubi startować.

Nie lubi: Kayah i Bregovicia za piosenkę „Prawy do Lewego”.

7. Janusz Palikot

Czarny koń biegów. Niegdyś związany z trenerem Donaldem, jednak jakiś czas temu stworzył własny klub, który w imię wrodzonej skromności nazwał „Ruchem Janusza”. Gdy okazało się, że polscy kibice niekoniecznie chcą stać się Januszami – twórca „Ruchu Janusza” postawił na re-branding i teraz jego biegacze na koszulkach mają nieco bardziej pospolitą nazwę „Twój Janusz” (albo „Twój ruch” – jedno z z dwóch bo akurat wyleciało mi z głowy).

Niegdyś milioner,  który wzbogacił się na produkcji napojów izotonicznych dla mas (jego najpopularniejszy trunek miał 40% skuteczność) – od dawna jednak zapalony biegacz. Słynie z nietypowych happeningów na startach.

palikot sprinter

Tutaj z różowym masażerem rozluźniającym.

Miewa również kłopoty ze zdrowiem, doskwierają mu kontuzje pleców a przede wszystkim boli go krzyż. Dlatego walczy zaciekle o jego usunięcie ze wszystkich biur zawodów.

Palikot jest również znany z tego, że obiecał swoim poplecznikom, że przed startem będą mogli zakurzyć legalną marihuanę. Ponoć sam kiedyś zapalił, dzięki czemu miał dolecieć do mety z rekordową jak na niego skutecznością. Okazało się jednak, że był to tylko kolejny happening.

Lubi: być w centrum uwagi, ale jednak nieco na lewo.

Nie lubi: leżeć krzyżem i Leszka Millera.

8. Anna Grodzka

Świeża krew na polskiej scenie profesjonalnego biegania. Od początku związana z Januszem Palikotem (jest to związek typowo platoniczny, podobno są dla siebie jak bracia).

Anna (dla znajomych Ryszard) wszystko co osiągnęła zdobyła hołdując prostej zasadzie „Kto ma cycki – ten ma władzę”. Dzięki temu, chociaż nikt chyba nie widział jej jeszcze na mecie żadnych zawodów – trzyma się w czołówce najbardziej rozpoznawalnych polskich biegaczek.

anna grodzka biegacz

Ani Pan, Ani Pani nie prześcignie naszej Ani!

W życiu prywatnym tradycjonalistka, wspiera tradycyjny model rodziny.

Lubi: hipsterskie okulary.

Nie lubi: ideologii gender.

9. Antoni Macierewicz

Umówmy się – poprzednie 8 pozycji na liście mieli biegacze z prawdziwego zdarzenia, połykacze kilometrów z krwi i kości. Jednak to dopiero Antoni jest prawdziwym hardkorem. Napisałem nawet na jego cześć krótkie haiku

Słonce

czy deszcz, lato czy

zima.

Antoniego nic się nie ima.

Niegdyś historyk i nauczyciel akademicki, od lat 90tych ubiegłego wieku zapalony biegacz. Od zawsze związany z trenerem Kaczyńskim; został nawet (gdy ich klub Postawa i Sylwetka był w naszym kraju na topie, czyli przez jakieś 4,5 minuty) rzecznikiem ds. Bezpieczeństwa na Trasie (biegu).

Ta funkcja pozwoliła mu rozwinąć skrzydła – korzystając ze stanowiska Antoni mógł wreszcie zrobić porządek z Wielkomiejskim Stowarzyszeniem Interwałów, które od zawsze uważał za winne wszelkiego zła, które dzieje się (i tego, które się nie dzieje również) na trasach zawodów. Dlaczego właśnie to oni? To wie tylko sam zainteresowany. 

Urodzony mówca, przeprowadzono z nim niezliczoną liczbę wywiadów (z czego 99% było emitowane na antenie tylko jednej, dość niszowej stacji radiowej) podczas których swój brak dobrych czasów zwalał zazwyczaj na agentów sowieckich służb, którzy na trasie jego biegu mieli rozpylać różne gazy (głównie siarkowodór).

Po śmierci brata Jarosława Kaczyńskiego zajął się wyjaśnianiem przyczyn tego wypadku. Dzięki temu, sprawa do dziś została wyjaśniona nie jeden, nie dwa ale kilkanaście razy – a postronny obserwator nadal wie tyle co na początku. Czyli nic.  Na trasie biegu Antoni potrafi być prawdziwym pain in the ass – oskarżając wszystkich którzy go wyprzedzają o współpracę ze sponsorami z obcych (i wrogich) państw. Natomiast wobec swoich współpracowników jest wyjątkowo serdeczny, potrafi godzinami opowiadać o ostatnich zawodach za pośrednictwem Skype.

marcierewicz biega kaczyński kaczka

Należy zwrócić uwagę, że odleciały wszystkie ptaki. Oprócz kaczek. 

Lubi: pisać raporty.

Nie lubi: kawioru i wiatru ze wschodu.

10. Janusz Korwin – Mikke

Legenda polskiej sceny biegowej, podobnie jak Miller startuje od zawsze i we wszystkich imprezach. Jednak w przeciwieństwie do swojego oponenta do mety dotarł tylko raz i nikt już nie pamięta kiedy to było.  Na trasie zawsze masakruje lewaków i robi to dobrze, jednak jego czasy nie poprawiły się dzięki temu nawet o minutę.

Jego kibice to zazwyczaj osoby w wieku od 15 do 16 roku życia. Później wyrastają oni z młodzieńczych ideałów i zamiast poglądami swojego niegdysiejszego idola wolą kierować się za tymi, którym akurat klaszcze większość (i nie mówię tu o Piotrze Rubiku).

Ostatnio, chińska sonda kosmiczna odnalazła nawet na marsie dwie kamienne tabliczki, na których napisane było, że jeśli Korwin nie zwycięży w żadnym biegu do 2000 roku – zaniecha startów. Jak dobrze wiemy to proroctwo okazało się być fałszywe i podobno podrzuciły je tam lewackie socjalistyczne ufoludki.

korwin mikke janusz biegacz

zawsze gotowy do biegu, niespotykany na mecie. 

Lubi: Masakrować lewaków.

Nie lubi: lewaków i koloru czerwonego (źle mu się kojarzy).

———-

Na szczęście w końcu się obudziłem. Zlany zimnym potem i bez szans na emeryturę. Czasami nawet błogi sobotnio – niedzielny sen może zamienić się w koszmar (wszystko dlatego, że zaspałem do kościoła). 

Chyba jednak lepiej, że politycy zamiast być biegaczami pozostają politykami – przynajmniej w tej sportowej części naszego życia nie są w stanie zmienić niczego „na lepsze”. 

A może uważacie inaczej ? 

Może Ci się również spodoba

6 komentarzy

  1. jacekes pisze:

    dzięki za miłe słowa :) gdybym kiedyś startował to na pewno Ci się przypomnę ;)

  2. agnieszka pisze:

    Jeśli zechcesz wystartować kiedyś w konkursie na Blog Roku – zagłosuję na Ciebie. I jeszcze namówię znajomych, żeby też wysłali SMS-a.
    Pozdr:)

  3. karolina pisze:

    Rozluźniający masażer- pękłam!!!

  4. szyba pisze:

    Hahahahahahahahaha, jesteś genialny. :D Ta notka Ci się udała, Twoje pióro jest coraz sprawniejsze, naprawdę. :) Mnóstwo świetnych nawiązań. Najbardziej się uśmiałam przy pozycji 10. :D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: