94. Stephen King – WIELKI MARSZ – to NIE jest książka o bieganiu.

stephen king wielki marsz jestesmyfajni
stephen king wielki marsz jestesmyfajni

Masz w sobie odwagę aby dołączyć do Wielkiego Marszu ? 

Maszerujesz. Bierzesz udział w zawodach. Przed tobą naprawdę długi dystans. Obok ciebie na starcie stanęło jeszcze 99 innych osób, teraz, chwilę po starcie wasza setka napiera do przodu. Na początku wszystkim idzie świetnie, pokonujecie kolejne kilometry. 

Jednak po jakimś czasie zaczynasz słabnąć. Inni zresztą też. ktoś zaczyna utykać, inny potyka się i rozwala kolano. Ale wszyscy dają radę. 

Do pewnego momentu. 

W końcu – ktoś się wykrusza, odpada od stawki, zaczyna zostawać z tyłu. Walczy ze zmęczeniem, ze skurczem albo osłabieniem. Walczy i nie daje rady. Przystaje raz i drugi. Myślisz, że czeka na niego wolontariusz z wodą albo izotonikiem ?

Mylisz się. 

PADA STRZAŁ. 

Maruder upada na ziemię, nie zdobył nagrody za uczestnictwo. Jest martwy. 

stephen king wielki marsz jestesmyfajni

W Wielkim Marszu Stephen King (który napisał tą książkę pod pseudonimem, jako Richard Bachman) przedstawia nam makabryczną wizję zawodów. Rywalizacji odbywającej się w przyszłości, w świecie rządzonym przez media. Zawodów, których symbolem nie są ich uczestnicy a bezwzględni żołnierze, którzy pod wodzą bezdusznego Majora zastrzelą cię bez mrugnięcia okiem.

Odpadną wszyscy. Prawie wszyscy..

Na czym polega Wielki Marsz ? Otóż jest to telewizyjne show, w którym bierze udział 100 uczestników. Są oni losowani z ogromnej ilości chętnych, którzy liczą na zwycięstwo, sławę i bogactwo. Pech w tym, że te nagrody czekają na mecie na tylko jedną osobę – tę, która jako ostatnia utrzyma się na nogach. Co otrzymają pozostali? Dla każdego z nich została przewidziana tylko jedna, identyczna atrakcja – kula w głowę wystrzelona z karabinu maszynowego.

Ale przecież każdy wierzy, że to on będzie tym najtwardszym, prawda ?

Do książki zachęciła mnie Lilao, której skojarzyła się ona z moją zeszłoroczną zapowiedzią Szczecińskiego Półmaratonu Gryfa 2013. Mimo wszystko wydaje mi się, że na Gryfie ci, którym zabraknie sił są traktowani nieco łagodniej..

Warto ?

Kiedyś usłyszałem, że Stephen King musi jeszcze długo szlifować swój warsztat pisarski aby wznieść się na poziom twórczości, jaki można znaleźć na jestesmyfajni.

Nie wierzcie w to. On już dawno nie ma na to szans;)

A na poważnie – książkę czyta się na jednym wdechu. Z początku spokojna atmosfera bardzo szybko się zagęszcza i trzyma w napięciu do ostatniej kartki. Niby wiemy, niby czujemy kto wygra Wielki Marsz – ale czy na pewno wszystko będzie tak jak nam się wydaje ?

U Kinga nic nie jest do końca pewne. 

A wy czytajcie, bo warto !

PS: Dla tych, którzy omijają Kinga ze względu na fakt, że nie przepadają za horrorem – w książce nie ma duchów, magicznych stworzeń ani nadprzyrodzonych zjawisk. Są tylko łzy i pot. A na końcu (dla 99 osób) jest i krew. 

Czy nie pisałem, że warto?!

Może Ci się również spodoba

2 komentarze

  1. szyba pisze:

    Uwielbiam tę książkę! Jest cudownie napisana (genialny autor mówi sam za siebie) i sprawia, że od razu człowiek czuje, jakby był uczestnikiem marszu. Chłopak mi polecił, chociaż ostrzegał, że może bardziej spodobałaby się facetom – nieprawda. Również polecam każdemu, kto nie czytał!
    Można sobie nawet popłakać, kto wrażliwszy, np. ja ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: