110. Półmaraton w Poznaniu ? A komu to potrzebne ? (Biegamy i jestesmyfajni w Poznaniu)

7 półmaraton poznań
7 półmaraton poznań

Dzień dobry się z Państwem. 

Wiem, że Jacek obiecał wam relację z 7 Półmaratonu w Poznaniu. Jednakże Jacek bywa leniwy i dziś nie ma dla was relacji. Jestem natomiast ja, Postronny Obserwator i chciałem napisać wam że….

7 Półmaraton Poznań ? A komu to potrzebne!

Ten dzień od rana był stracony! Zamiast wstać o 10 jak na człowieka w moim wieku przystało już o 7 zbudziły mnie syreny. Że niby dzisiaj w Poznaniu jakiś bieg i zamykają ulice. W niedzielę ? Czy Ci ludzie się z głupim na głowy zamienili ? Niedziela moi drodzy jest po to, aby dzień święty święcić. A przede wszystkim, żeby pojechać do Tesco. Już od wtorku stara mi truje o te nowe walizki, które mają na promocji.

A tu teraz patrz. Ulice zamknięte, do sklepu ponad 5 kilometrów i weź się tam dostań. Z dwojga złego chyba już lepiej przejdziemy się na Maltę zobaczyć tych biegających wariatów.

No nic, idziemy. Stara nieźle się zsapała, Młody też już wymięka. Słaby zawodnik z tego Młodego, no ale co ma poradzić, w końcu jak sama nazwa wskazuje chłopak młody jeszcze. Poza tym, wczoraj jak z kolegami z liceum poszli w tango to wrócił dopiero nad ranem i jeszcze wmawiał mi, że to kebabem tak się zatruł, że całą Kawę czy Herbatę przesiedział w kiblu. Oj Młody Młody, nie ze mną te numery, idziesz na spacer z rodziną! Po drodze zahaczę jeszcze tylko o Żabkę, co by chwycić na drogę jakiegoś pączka, w końcu energię trzeba mieć! Kawał chłopa ze mnie, nie to co te chudziny, co w tych swoich biegowych strojach coraz liczniej zmierzają w kierunku Malty..

Dochodzimy na miejsce – tam już tłum jak skurczybyk, biegaczy przyszło prawie 8 tysięcy a widzów drugie tyle. Co mieli robić, skoro do Tesco i tak dojechać się nie da.. przyszli, jak i ja przyszedłem!

Ulice zamknięte a przy jezdni ustawiają się już młodziaki przy stołach pełnych kubków z wodą, kolorowymi napojami (to niebieskie to denaturat chyba jaki), jest nawet czekolada (gorzka, a fe). Młodemu mówię, żeby podszedł i się zapytał, może i nam dadzą. Nie kwapi się, jakiś blady biedaczek; więc sam raźno podbijam do stołu, a tam jakaś dzierlatka mówi mi:

– Ale proszę Pana, to tylko dla biegaczy!

A co, ja nie biegacz, hłe hłe hłe?  – Dziewczynko, ja całe życie zabiegany, hłe hłe, patrz, aż mi brzuch od tego biegania wywaliło, nie miałem nawet czasu, żeby się go pozbyć, biegam tylko i biegam!

takie pyszności 7 półmaraton poznań jestesmyfajni

jeden z tych kubeczków musiał być mój!

No, na taką argumentację dziewczynę zatkało, więc nie czekając na odpowiedź chwyciłem szybko kubek tego niebieskiego płynu, kawałek czekolady i rura do rodziny! A jak biegłem!  No, ale idziemy dalej. Ludzi coraz więcej a wszyscy ubrani jakby lustra w domu nie mieli. Każdy kolorowy, że aż oczy bolą a jeśli ktoś już nawet przy niedzieli założył czarny ciuch to wszystko to jakieś takie błyszczące… A fe, nie mój styl! Faceci mają na nogach jakieś dziwne rajtuzy, kobitki zresztą też, jedyny pozytywny aspekt tego wszystkiego jest taki, że jak Stara nie patrzy to mogę zarzucić okiem na kształtne pośladki tej i owej.. O, spójrzcie na przykład na ten tyłeczek… Szturcham Młodego, niech też sobie popatrzy, młody jest ale co tam – niech ma. Pokazuje mu palcem wyjątkowo kształtną pupkę. Młody patrzy to na wcześniej wspomnianą szyneczkę to na mnie i w końcu parska śmiechem;

– Tata, ale przecież to facet!

FAKTYCZNIE! Okazało się, że w tym tłumie spoglądałem nie na tą osobę co trzeba. Młody z boku pęka ze śmiechu a ja czerwony ze wstydu idę dalej.. No ale żeby facet miał takie jędrne pośladki! Nie do pomyślenia!

dat ass co za tyłek jestesmyfajni

też byście się nabrali!

Na szczęście biegacze ustawiają się już na starcie, robi się hałas, więc nie słyszę już tych chichotów Młodego (już ja mu dam). NAGLE! Startują! Biegacze ruszają podzieleni na grupy, najpierw biegną ci najszybsi, najwolniejsi i debiutanci dostali miejsce na końcu. Biedacy! Jak mają dogonić innych, skoro nawet wystartować w tym samym momencie im nie pozwolili. Stara gada jakieś bzdury o czasach netto i brutto, ale co ona wie! Ja od Netto wolę Tesco, a już nawet Lidl lepszy.

Skoro już wszyscy startują, to podzielę się w międzyczasie taką moją refleksją. Dziwni ludzie ci biegacze. Nie dość, że wstająr ano w niedzielę, nie dość, że na własne życzenie męczą się bez sensu (słyszałem, że mają biec 21 kilometrów!) to jeszcze wszyscy jacyś tacy weseli, roześmiani.. Zdjęcia sobie robią, machają do ludzi, cześć nawet przebrana za superbohaterów z tych bajek co Młody ogląda w domu jak myśli, że go nie widzę (swoim kolegom opowiada, że nie ogląda, i że całe dnie siedzi przed  Playboy Chanel – bzdura, dawno się zorientowałem i PIN założyłem, w końcu ja płacę tylko ja będę oglądał, hłe hłe hłe).

Ale o czym to ja .. A, tak. BIEGNĄ. Z trasy zbyt wiele nie widziałem, bo zaraz po starcie ruszyliśmy z familią w kierunku mety, ale podsłuchałem, że:

  • Na trasie stało mnóstwo kibiców;
  • Biegaczy co chwilę zagrzewał do walki jakiś zespół grający muzykę na żywo – raz byli to raz mnisi grający rocka, raz jacyś kowboje a podobno ktoś widział nawet grające żaby (nie, no to ostatnie to chyba niemożliwe). Młody podobno widział zdjęcie w internecie, ale ja mu nie wierzę.
  • Niektórym brakło sił (nic dziwnego, takie chudziaki) ale zawsze znalazł się ktoś, kto im pomógł. Poza tym ratownicy czuwali.

No ale ledwośmy zdążyli rozsiąść się spokojnie przy mecie już zaczęli przybiegać najszybsi zawodnicy. Pierwsi dotarli już po godzinie i dwóch minutach. Panie kochany, w takim czasie to ja się nie wyszykuję do wyjścia z domu, a co dopiero żeby przebiec taki szmat drogi!

półmaraton poznań wszyscy uśmiechnięci biegacze

normalnie wszyscy uśmiechnięci!

Na metę jedni wbiegali uśmiechnięci, jeszcze inni resztkami sił jak Golf szwagra kiedy mu przez przypadek zalał benzynę do baku. Wszyscy jednak wydawali się być szczęśliwi! Stara znowu coś nawijała od rzeczy o jakichś endorfinach, ale chyba znowu nasłuchała się bzdur od tej jej koleżanki, Ewy Chodnikowskiej o której tak ciągle opowiada (chyba chodzą razem na jakieś ćwiczenia czy jakoś tak). Według niej to ten bieg sprawił, że wszyscy oni byli tacy zadowoleni – no normalnie bo uwierzę!

Na tych, którzy dotarli czekała muzyczka (jeden biegacz nagrał na ten bieg nawet jakiś utwór) jeśli chodzi o mnie – nie mój styl.

Wolę bardziej klasyczne kawałki jak np. Ona tańczy dla Mnie – o – to jest muzyka, że aż same się nogi rwą.

Wszyscy dostali medal, a oprócz tego czekała na nich też woda, znowu to niebieskie coś i mnóstwo bananów. Doprawdy, nie wiem co Ci biegacze mają z tymi bananami – ale chyba wyjątkowo je lubią. Próbowaliśmy się z Młodym wkręcić do tej strefy z poczęstunkami (zwłaszcza jak usłyszałem, że podobno dają tam darmowe piwo) – niestety – nie było łatwe. Ale co się odwlecze to nie uciecze hłe hłe, jak mawiam czasami do Starej gdy mówi, że boli ją głowa – więc jeszcze się tego piwka napiłem!

Gdy już większość uczestników dotarło do mety okazało się, że na trasie pozostał jeszcze jeden samotny biały żagiel. Podobno ten numerant, gdy wszyscy już dobiegli miał przed sobą jeszcze ponad 6 kilometrów. Nie przejmował się tym wcale i z trasy wysyłał SMSy (nie dziwię się mu, jakbym biegł też bym się wszystkim chwalił) – ale organizatorzy postanowili na niego nie czekać i chyba jednak słusznie.

Po biegu odbyło się wręczenie medali i pucharów – mówcie co chcecie, ale ci, którzy je dostali – naprawdę zasłużyli.. Może jeszcze nie wiecie, ale żaden ze mnie sportowiec – a mimo wszystko tym, którzy dobiegli pierwsi w swoich kategoriach i tak należą się brawa. No, powiedziałem! Familia, klaskać!

Na koniec wylosowali samochód (jeśli nie wiecie jakie brzmienie wydaje 7 tysięcy zawiedzionych osób powinniście przyjść i usłyszeć jak westchnęli wszyscy, którzy nie wygrali) i wygrał go jakiś farciarz z Poznania. Nie ma mu co zazdrościć, Młody mówi, że te nowe auta i tak się sypią po pięciu latach. Toyota podobno dobra, ale instrukcja do niej jest po japońsku. Współczuje chłopu co wygrał, teraz to się dopiero namęczy!

Poza tym – nie mam powodów do narzekań, bo gdy wszyscy skupili się na losowaniu ja naciągnąłem kobitkę, która nalewała piwa na dwa darmowe browarki dla mnie i drugi też dla mnie. Dla Młodego niestety nie starczyło.

cierpliwi piją browara połmaraton poznań jestesmyfajni

tylko cierpliwi piją browara!

Po wszystkim ruszyliśmy do domu.

Z Młodym uznaliśmy, że to bieganie to chyba fajna sprawa i za rok też startujemy. Może jestem optymistą życiowym, ale czuję, że za rok mogę stanąć na podium! Nie wiem tylko czemu Stara się z nas śmieje.

A tym czasem ruszamy do Tesco!

Może Ci się również spodoba

4 komentarze

  1. lilalo1981 pisze:

    Wariat :) ale pozytywny Wariat!!! :) bardzo pozytywny :)

  1. 14 kwietnia, 2014

    […] śródstopia, a jeśli biegnę dłuższy dystans i jestem już zmęczony (jak na przykład podczas półmaratonu w Poznaniu) to lądowanie na pięcie nie powoduje bólu ani […]

  2. 19 kwietnia, 2016

    […] do poprzednich startów – ale czy nie lepiej będzie jeśli po prostu podrzucę Wam link do relacji z 2014 (kliknijcie!) i do tej z 2015 roku […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: