133. To już jest koniec – relacja z 10 Grand Prix Szczecina z RunExpert (biegamy i jesteśmyfajni)

start
start

Ten dzień musiał kiedyś nadejść.

Mogliście wątpić, można było zapierać się rękoma i nogami – ale to musiało się stać. Nie ma odwrotu.

Koniec świata? Nie, to nie to. Donald Tusk dołączył do PiSu? Blisko, ale jednak pudło. To może… Dobra, nie męczcie się już z tym zgadywaniem – chodzi mi o to, że wczoraj odbył się ostatni w tym sezonie…

Dziesiąty bieg z cyklu biegowego Grand Prix Szczecina z RunExpert

Stali czytelnicy bloga wiedzą, że jest to impreza szczególnie bliska mojemu sercu. Ale o tym już było. Dziś chciałbym opowiedzieć wam o ostatnim biegu z sezonu 2013 – 2014, który odbył się 29.06.2014 przy szczecinskiej Arkonce. Tak więc, proszę wygodnie usiąść, przygotować popcorn, zapiać pasy i otworzyć parasole, bo już czeka na was…

Ten cholerny deszcz!

Pozwólcie, że zadam wam pytanie.

No cóż – ja już wiem. Niedziela od rana przywitała mnie ulewą. Pierwszą myślą, która pojawiła mi się w głowie po przebudzeniu było „OŚLEPŁEM!” – na szczęście szybko udało mi się założyć okulary (bez wspomagania jestem ślepy jak kret) i drugą myślą było „ja pie*dole jak leje…

Moja rozpacz była tym większa, że poprzedniego wieczora przyrzekłem sobie, że w dziesiątym Grand Prix pobiegnę cokolwiek by się nie działo. Dlatego też, po zjedzeniu pizzy, która została mi z poprzedniego dnia (swoją drogą ta pizza niesamowicie mnie niosła podczas biegu – ale to już temat na osobny artykuł) wyruszyłem w drogę na Arkonkę. Po drodze tak lało, że raz chyba widziałem człowieka, który przy drodze zbijał drewnianą arkę.

w drodze na dziesiąte grand prix szczecina

to nie jesień. To nie wrzesień. To weekend! 

Na szczęście gdy już dotarłem na miejsce deszcz nieco się uspokoił – na tyle, że nawet kurtka okazała się zbędna.

Gdzie jest Samba De Janeiro!

Zaraz po wyjściu z auta moim uszom objawił się następujący kawałek

Słychać go było już z ulicy. Moje serce stanęło. Czyżby organizatorzy GP postanowili zmienić ścieżkę dźwiękową? Czy już nigdy nie usłyszę Samby De Janeiro (no chyba, że na składance Hits of the 90’s)? Na szczęście okazało się, że hity z lat 80 nakręcają imprezę na niedawno otwartej Arkonce. Westchnąłem z ulgą – na GP najpewniej bez zmian. Przecież te kawałki są jak Kevin na Polsacie w święta – niby siara, ale każdy i tak posłucha.

muzyka na grand prix szczecina bieganie

centrum sterowania wszechświatem i muzyką na Grand Prix Szczecina

I tu zaskoczenie – ścieżka dźwiękowa, którą wszyscy uczestnicy biegów z cyklu Grand Prix znają już na pamięć również uległa zmianie!  Znane wszystkim utwory zastąpiło gitarowe, całkiem przyjemne granie (na dodatek teksty były o bieganiu). Szok. czyżby organizatorzy przeczytali moją relację zboczoną?

Na miejscu, pomimo padającego jeszcze przed chwilą deszczu szybko przybywało biegaczy.

Na szczęście rejestracja przebiegała szybko i sprawnie (pozdrowienia dla miłych Pań z biura zawodów) i parę minut przed jedenastą wszyscy mogli ustawiać się spokojnie na starcie.

 

wszyscy na start

a oto zdjęcie ustawiających się na starcie Wszystkich

Chwilę wcześniej na terenie imprezy widziano podobno człowieka, który przechadzał się wśród biegaczy z bronią. Potwierdzam, widziałem – wyglądał groźnie. Jednak, najwyraźniej z braku lepszego celu pistolet ten został wycelowany w niebo i dwie minuty po jedenastej…

Padł strzał, startujemy!

start

ruszamy!

Ruszamy. Jeszce przed chwilą każdy mówił o tym, jaki czas planuje wykręcić w biegu – a tu nagle bum i koniec gadania – trzeba realizować przedbiegowe plany. Ja na szczęście tradycyjnie nie zakładałem niczego – bo jak mówi stare powiedzenie mrówek – brak oczekiwań jest najlepszym sposobem na uniknięcie rozczarowań. (Żartuję – pewnie, że chciałem poprawić swój czas!)

Po stu metrach w peletonie poszła plotka – podobno gdzieś z krzaków wyskakuje tajemniczy gość i robi biegaczom zdjęcia!

Faktycznie – plotka okazała się prawdziwą – to Jarek Dulny – jeden ze znaków rozpoznawczych zawodów Grand Prix Szczecina – stał na trasie, nieco dalej niż zazwyczaj i fotografował biegnących. (Zdjęcia do galerii znajdziecie na końcu tego wpisu).

dulny foto i grand prix szczecin

Przerwa na reklamę;)

Jednak nie samą sławą i fotkami z trasy człowiek żyje – trzeba biec dalej. Po zbiegnięciu z asfaltowej drogi na leśną ścieżkę dał o sobie znać padający wcześniej deszcz. Błoto namiętnie mlaskało pod nogami, utrudniając gwałtowniejsze manewry a kałuże zmuszały do dodatkowego skupienia. Na szczęście (chyba) nikt nie zaliczył wywrotki i wszyscy, którzy dobiegli do mety ubłoceni byli tacy tylko w wyniku szybkiego przebierania nogami a nie przez bliski kontakt pierwszego stopnia z leśną ściółką.

 

grand prix szczecina biegniemy

lecimy. Biegacze przede mną są tak szybcy, że aż zdjęcia wyszły rozmazane.

Ja osobiście parłem do przodu swoim stałym tempem – które jak zwykle zagwarantowało mi dotarcie na metę w czasie około 26 minut. Obiecałem sobie jednak, że w następnej edycji ta magiczna granica wreszcie zostanie pokonana i przebiegnę tą trasę w 25 minut.

Na mecie jeszcze tradycyjnie fotka do albumu, pstryk, i już można trochę odsapnąć. Tym razem o zdjęcia na końcu trasy zadbała miła koleżanka z noana&areo photodzięki!

A na mecie..

A na mecie można było napić się wody z sokiem, zostać wymasowanym przez miłe Panie z akcji Masujemy Szczecin i skorzystać z porad dietetyka.

To fajnie, powiecie – ale co z nagrodami? Spokojnie, były i było ich sporo. 

mistyczne buty pumy grand prix szczecina

jedna para – a chętnych cała masa. Te buty każdy zna, każdy ich pragnie ale tylko nieliczni mogli je zdobyć.

Niestety, pomimo tego, że przekupiłem już chyba wszystkie możliwe dzieci w okolicy 5 kilometrów od Arkonki – znowu nie udało mi się niczego wygrać. Wśród biegaczy jak zawsze największe emocje budziły buty Pumy ufundowane przez RunExpert – tym razem przypadły one w udziale biegaczowi (jest jeszcze sprawiedliwość na tym świecie, w końcu ostatnio wygrała kobieta).

Po losowaniu tradycyjnie w ciągu jakichś 3 sekund wszyscy siedzieli już w samochodach do domu. 

wszyscy idą do domu - koiec grand prix szczecina

uwaga – nie wygraliście butów – ewakuacja

Na szczęście nie ja, bo razem z ludźmi ze Szczecin Biega wyruszyliśmy pozwiedzać nieco nową Arkonkę – ale akurat na relacje ze zwiedzania kąpieliska będzie jeszcze czas…

wstęp na arkonkę za darmo jestesmyfajni

normalny? od razu wiedziałem, że to nie mój bilet..

Będę tęsknił!

Wszystko wskazuje na to, że ci, którym biegowe Grand Prix Szczecina zdążyło się nieco opatrzyć (są tacy?) będą mogli odpocząć aż do września 2014. Szkoda – bo akurat ja tej imprezy nie mam nigdy dość. We wrześniu na uczestników czeka jeszcze podsumowanie cyklu 2013 – 2014 podczas którego zostaną wręczone nagrody dla najlepszych zawodników (dokładna data zostanie ogłoszona na stronie Maratończyk  Team).

A potem znowu będzie okazja pobiec w kolejnej edycji biegowego Grand Prix Szczecina!

PS: obiecałem to są - ZDJĘCIA!
START - TRASA - DEKORACJE na profilu Dulny Foto
oraz META dzięki noana&areo photo.
A dla tych, którzy jeszcze nie widzieli: WYNIKI

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: