195. A w dupie z tymi podsumowaniami! / horoskop na 2015

przepowiednie na 2015
przepowiednie na 2015

Witajcie moi drodzy.

To ja, Wasz fitness wróżek Jacek.

Jako, że ustawienie kart tarota wskazało mi, że nieuchronnie zbliża się koniec roku (dobra, tak naprawdę to sprawdziłem na telefonie) to moje trzecie oko (to ukryte na czole, nie w dupie głuptasy) podpowiada mi, że na wszystkich blogach o sporcie/fitnesie/zdrowym stylu życia/cholera wie o czym – nieuchronnie nastanie pora na podsumowania.

Po tysiąc razy podsumowany zostanie rok, miesiąc, opiszemy nasze sukcesy i porażki, to co w tym minionym roku przyniosły nam gwiazdy.

Tymczasem ja, jako wybitny wróżek, członek związków zawodowych Wróżbitów i Czarodziei Rzeczypospolitej Polskiej (kiedyś to się nazywało Klub Księgowego, ale poprzednia nazwa źle się kojarzyła), mam dla Was coś zupełnie innego. 

Zamiast pisać Wam o swoich sukcesach i porażkach, które (wyczuwam to, to chyba szósty zmysł) zupełnie Was nie interesują mam dla Was…

Postanowieniowy horoskop na 2015

Pogrążcie się więc w lekturze, bo przepowiednie me mają moc nie byle jaką – spłynęły one do mnie we śnie a był to sen proroczy. Śniło mi się, że zaraz się obudzę i wiecie co? Faktycznie się obudziłem! Myśle więc, że i pozostałe proroctwa mają dużą szansę na spełnienie.

wasz fitness horoskop

 To jedziemy z tym horoskopem!

Na początek odpowiedzmy sobie na pytanie…

Czy w 2015 zaczniecie w końcu biegać?

Pozwól, że najpierw odczytam Waszą energię z czakranów przeznaczenia. Zamknijcie oczy, zatkajcie uszy rękoma… Skupcie się na swoim wewnętrznym głosie… Co? Dlaczego otworzyliście!?! Ja wcale nie sprawdzałem facebooka! Wróćmy już do tych czakranów, dość medytacji!

Gwiazdy mówią mi, że w 2014 nie było opierdalania się. Macie już nowe buty, skarpety kompresyjne, komplet koszulek oraz czytacie co najmniej 3 blogi o bieganiu, z których dwa są odświeżane przynajmniej raz na dwa miesiące. Bardzo dobrze, tylko w gwiazdach nie zdołałem wyczytać DLACZEGO DO CHUJA WAFLA NIE WYSZLIŚCIE JESZCZE NA PIERWSZY TRENING?!?

Tak, wielka jest potęga kosmicznej energii i dzięki temu mogę bez pudła stwierdzić, że jeśli nie przebiegniecie chociażby jednego kilometra z językiem wywieszonym do pępka i oblewając się potem a przy tym wszystkim sapiąc jeszcze jak upośledzona lokomotywa – to szanse na start w Orlen Maratonie są w 2015 dosyć kiepskie. 

Raki, Byki, Wydry, Lwy, Bobry, Jesiotry oraz Panny – wasze biegowe początki widzę w barwach: żółtej, niebieskiej i czarnej. Żółtej – bo taki kolor ma pot, niebieskiej – bo bez izotoniku nie ma lansiku i czarnej, bo jeśli w końcu nie zaczniecie, to pod koniec 2015 znowu będziecie w czarnej dupie. Pozostałe znaki zodiaku mają przejebane, bo nawet nie wiem jak się nazywają

Czy w kolejnym roku zdołacie wreszcie schudnąć?

Cyganka prawdę Ci powie, Cyganka wie po jednym słowie… Ja na szczęście nie jestem cyganką, więc nie chowajcie  portfela głębiej do kieszeni, nic mu to nie grozi. Mi wystarczy wyciąg z karty płatniczej. A teraz cicho, bo muszę się skupić – HMMMMM, widzę pączki, ciastka, kawkę ze Starbunia, KFC, kebaby, hamburgerownie i tort z Czekoladowej – HMMMMMM nie widzę karnetu na siłkę, butów do biegania, wpisowego na imprezy biegowe, właściwie nie widzę nic poza kolejnymi bezsensownymi zakupami rzeczy, które można pożreć. 

Dobrze, teraz potrzebuję trochę czasu na medytację. O, już wiem.

Otóż nie schudniecie. 

(no chyba że zdołacie zmienić kolejność na tej liście. Tak chociaż odrobinkę).

Czy powinniście przejść na dietę?

Ponieważ tak wielu czytelników zadaje to pytania w swoich mailach, listach oraz przekazach telepatycznych (serio, proszę przestać z tą telepatią o 4 nad ranem, człowiek próbuje spać!) postanowiłem zapytać o odpowiedź duchy pradawnych przodków. Seansu spirytystycznego, który w tym celu przeprowadziłem nie mogę niestety tutaj opisać, ponieważ mój dealer zakazał mi rozpowiadać gdzie kupuję.. No właśnie, ja przecież nic nie kupuję. Jaki dealer?

Ale do rzeczy. Duchy pradawnych przodków powiedziały, że dieta wcale nie jest Wam potrzebna. Wręcz przeciwnie – prababcia kazała przekazać, że jecie stanowczo za mało. Z talerza przynajmniej mięso ma być zjedzone, no i te ziemniaczki z tłuszczem z patelni, w końcu to samo zdrowie, prababcia wie, w końcu wykończył ją udar. A ta kurtka zimowa jest za krótka i praktycznie w ogóle nie przykrywa nerek. Aha i Elvis żyje. 

Czy w 2015 będzie wreszcie czas na ćwiczenia?

Gdzie jest moja szklana kula.. a tutaj. To zaczynam. Zagłębiam się wewnątrz magicznej sfery, wewnątrz której wszystko staje się proste jak drut ( w kłębku) i klarowne (jak woda w kiblu na dworcu). Z wnętrza magicznego artefaktu wyłaniają się kolejne cyfry.. Mówią do mnie…

A mówią:

– odcinek krótkiego serialu = 30 minut = przebiegnięte 5 kilometrów

– względnie krótkie posiedzenie z telefonem w toalecie = 5 minut = tyle sekund PLANK-owania (czyli deski, czyli super ćwiczenia na mięśnie brzucha), że kaloryfer rzeźbił by się szybciej niż statystyki w grze na smartfonie

– jakikolwiek czas poświęcony na telewizję = za dużo = tak wiele przysiadów, ile można w tym czasie wykonać

– przeglądanie po raz kolejny tych samych postów na fejsie = co najmniej dwie godziny = szybka wizyta na siłowni, razem z dojazdem i powrotem

Tak więc, wedle tego, co wyczytałem wewnątrz szklanej kuli, w 2015 nie ma wuja we wsi, żebyście znaleźli trochę czasu na aktywność. Wy po prostu jesteście zbyt zajętymi ludźmi! 

Przyszłość widzę jasną

Mimo tych wszystkich czarnych przepowiedni, które właśnie Wam przedstawiłem, przyszłość maluje się w całkiem jasnych barwach. Bo przecież nikt z nas tak naprawdę nie chce załapać trochę kondycji. Nikt nie marzy o zrzuceniu kilku kilo i paru centymetrów w pasie – wręcz przeciwnie – dobrze wiem, że czujecie się świetnie z faktem, że kolejne spodnie dopinają się tylko na wdechu – w końcu to doskonała okazja aby w końcu kupić coś nowego!

Dlatego cieszę się, że mogłem przynieść Wam te wszystkie dobre wiadomości.

A jeśli mimo wszystko chcecie nieco powalczyć z przeznaczeniem, to chyba wiecie co macie robić?

Może Ci się również spodoba

3 komentarze

  1. jacekwasowicz pisze:

    Hehe, dobre! Ja też to widzę czarno u niektórych, np. u sąsiadki. Po porodzie się jej przytyło, normalne. Zakupiła więc sprzętu do ćwiczenia cały garaż: hankle, sztanga, ciężary, nawet bieżnia. Widziałem ją tam 2 (słownie: dwa) razy. Aha, ale pije tylko coca-cole LIGHT (przecież ma zero cukru, tzn. tak jest napisane na etykiecie, a że to ponoć cukier tuczy, czyli wszystko okej). Czyli wszystko okej, a że dziecko ma już teraz ponad rok, a ona przybrała z jakieś 20kg i wygląda 15 lat starzej to „tylko” rzeczywistość. Mąż pozostał szczuplak. I później dziwić się, że pary się rozchodzą, a nawet jeśli ze sobą zostają, przynajmniej jedno z nich skacze w bok.
    Latem 2012r. diametralnie zmieniłem sposób odżywiania (tzw. dietę). Od tamtej pory, wszystkie choroby odeszły jak ręką odjął. Żadnego przeziębienia, żadnej grypy, żadnych kaszlów, gorączek – nic. Alergie i swędzenia ustały. Wizyty w przychodni u bezradnych pigułkowców również. Owszem, spędzam w kuchni jakąś godzinę więcej niż kiedyś (tj. za czasów gotowców i pięknie utytłujących polskich standardów), ale wolę ją spędzić na stojąco (przygotowując pyszności), niż na leżąco (z termometrem pod pachą, pigułkami na nocnej szafce i zwolnieniem w teczce). Howgh.

    • jacekes pisze:

      @jacekwasowicz, nie pisz takich rzeczy, bo zjedzą Cię grubasy (naturalnie nie mogące schudnąć bo choroba) i kobiety (które bez względu na to, jak bardzo by o siebie nie dbały należy podziwiać).
      A tak na prawdę to AMEN MY BROTHER !!!

      • jacekwasowicz pisze:

        Dla dobra sprawy, niech oni mnie zjedzą, ale po drodze może któryś sobie w oczy spojrzy i a nuż coś tam mętnego wypatrzy. Jezus też nie miał lekko, ale Ewangelię dobrego się prowadzenia nieść jakoś trzeba. Amen. :-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: