198. Interwencja z Góry oraz bieg Policz się z Cukrzycą [czyli biegamy i jestesmyfajni]

policz sięz cukrzycą szczecin

Tak dawno nie było nic o bieganiu, że powoli zacząłem się zastanawiać nad zmianą profilu bloga i zostaniem szafiarką, ale jako, że jestesmyfajni właściwie nie ma żadnego profilu to na taką zmianę będziecie musieli jeszcze trochę poczekać.

Wczoraj miałem nareszcie okazję odkurzyć buty biegowe, które ostatnio stały wciśnięte w kąt (czas skończyć z tym lenistwem!) bo okazje do pobiegania były w Szczecinie aż dwie.

Jako, że o godzinie 11 wtulałem się jeszcze w pierzynę szepcząc jej czule  „Kocham Cię kołderko, nigdy cię nie opuszczę” to siłą rzeczy nie dałem rady wziąć udziału w Biegu Kortza, który odbył się w Puszczy Bukowej (był ktoś, jak było?). Wybrałem się za to na

7 Bieg Policz się z Cukrzycą w ramach 23 finału WOŚP

W biegu Orkiestrowym pierwszy raz udział wziąłem rok temu.

bieg policz się z cukrzycą wośp jestesmyfajni szczecin medal

o właśnie tak było, o tak!

Od tamtej pory nauczyłem się dwóch rzeczy.

Po pierwsze: jak jest zimno to rękawiczki są towarem zdecydowanie pierwszej potrzeby

Po drugie: medale na zdjęciach gryzie się na niby, bo jeśli gryziecie je naprawdę to ryzykujecie bólem (stąd moja mina na zdjęciu). W żadnym wypadku nie próbujcie ich też połykać! Ból przy wydalaniu to jedno, ale gdy medal wyskoczy zbyt gładko – trzeba będzie wymieniać pęknięty sedes (#potwierdzoneINFO)

Ale dosyć już tego wspominania, czas wrócić do 2015 roku.

Czasami potrzebna jest interwencja z Góry

W 2015 jest zupełnie inaczej niż w 2014. W styczniu nie ma już zimy, takiej ze śniegiem, a są: deszcz, wiatr i latające dachy. Taka właśnie pogoda próbowała mnie zniechęcić do wyjścia z domu od samego rana i prawie jej się to udało. Leżałem sobie spokojnie pod kołdrą, aż tu nagle przed południem niebo nieco się rozjaśniło, chmury rozstąpiły a z góry zadudnił do mnie Głos

PRZESTAŃ BYĆ TAK CHOLERNIE LENIWY!

Ale mi jest tak dobrze, Głosie z Góry – odpowiedziałem. Będę tu tak sobie leżał i niczym się nie przejmował. A co mi tam.

ALE KONDYCJA! BIEGANIE! Głos z Góry nie odpuszczał. 

A w dupie z kondycją i bieganiem, drogi Głosie. Pod kołdrą jest tak przyjemnie, że wolę tutaj spędzać swój wolny czas a nie na jakimś biegu, szczególnie przy takiej pizgawicy.

JAK ZARAZ NIE WSTANIESZ TO ODŁĄCZĘ CI INTERNET NA MIESIĄC! Głos wytoczył ciężkie działa.

I tak oto w półgodziny byłem wykąpany, ubrany i w drodze na bieg! Jednak dobra motywacja to podstawa. Do tej pory nie wiem kim był Głos z Góry i kto tak do mnie przemawiał, ale stawiam na sąsiada spod dziewiątki. 

Bieg, tak jak w zeszłym roku startował z placu Orła Białego. Na miejscu (też tak jak w zeszłym roku) można było odwiedzić sporo kramów z mniej lub bardziej zdrową żywnością, napić się kawy, przyjrzeć się nieco sprzętom używanym przez straż pożarną i wojskowym transporterom.

jak oni tu wjechali? Przecież na tym bruku trzeba mieć pancerne zawieszenie...

jak oni tu wjechali? Przecież na tym bruku trzeba mieć pancerne zawieszenie…

Całe szczęście, że w niedzielę nie działa strefa płatnego parkowania, bo nie sądzę, aby któryś z parkomatów mógł przyjąć taką ilość drobnych jaką trzeba by zapłacić za zaparkowanie takich pojazdów. A gdy nie ma bileciku to jest mandacik…

W tym roku nowością były numery startowe wydawane nie w namiocie organizatora a w budynku na przeciwko, przez co o mało bym nie trafił.

wydawanie numerów startowych szczecin policz się z cukrzycą

a więc to tu się skryliście!

Jako, że na miejsce dotarłem dość późno (niektórzy ludzie nigdy się nie nauczą a ja do nich należę) to właściwie zaraz po odebraniu numeru mogłem już ustawiać się na starcie, bo inni zawodnicy już powoli się rozgrzewali.

Jako, że był to mój drugi bieg w tym roku (nie zorganizowany bieg, tylko drugie bieganie W OGÓLE) to nawet trochę mnie poniosło i rozgrzałem sobie kostki i kolana. Z nowym rokiem nowym krokiem, nie?

Po wyczerpującej, 20 sekundowej rozgrzewce byłem już gotowy do startu. Inni ludzie rozgrzewali się jeszcze z Husarią Szczecin.

rozgrzewka husarii szczecin

co jak co, ale zawodnikom Husarii w głowy zimno raczej nie było

A po wyczerpującej rozgrzewce…

Start, biegniemy!

Jak w każdym biegu, w którym udział biorą głównie amatorzy (normalnie nie było żadnych Kenijczyków!) stawka dość szybko mocno się rozciągnęła – najszybsi pobiegli przodem a ci nieco wolniejsi sprawdzali czy żaden z najszybszych biegaczy nie został przypadkiem lub przez pomyłkę z tyłu stawki.

I jedna i druga grupa dobrze sobie z tym zadaniem poradziła – żadem z „szybkich” biegaczy nie przybiegł na końcu a i nikt z „wolniejszej” grupy nie zajął miejsca na podium. Czy to nie piękny przykład pracy zespołowej? Ja jak zawsze asekuracyjnie trzymałem się za połową stawki (co się będę przemęczał). W związku z tym swoje 3 okrążenia (łącznie 2 i pół kilometra) pokonałem w nieco ponad 14 minut.

Nie udało mi się zająć miejsca na podium, ale wyprzedziłem zawodników Husarii co w sumie nie było takie dziwne – nadal jestem pod wrażeniem, że udało im się biec z taką wielką flagą przy takim wielkim wietrze.

husaria szczecin policz się z cukrzycą

masakra, jak oni tak mogli biec z tą flagą?

Do tej pory nie wiem tylko co takiego przeskrobał ostatni zawodnik na mecie, że przez cały czas jechał za nim radiowóz…

A po biegu? Medale, dekoracje, pączki

Na mecie na każdego uczestnika czekał medal – w tym roku wykonany z ceramiki.

zdjęcie medalu policz się z cukrzycą

to piękne zdjęcie medalu ukradłem z galerii dulny foto, ale CIII, nie wydajcie mnie

Nauczony doświadczeniem lat poprzednich wziąłem tylko małego gryzka, w smaku był zdecydowanie dobrze wypieczony.

Na spragnionych czekała ciepła woda z sokiem, na głodnych pączek (którego nie zjadłem i do tej pory żałuje).

Potem nadeszła pora dekoracji, na podium stanęły najpierw najszybsze wśród Pań, później najszybsi Panowie. Jednym i drugim zafundowano gorące brawa i puchary.

A gdy biegacze powoli rozchodzili się każdy w swoją stronę na miejscu nadal grało orkiestrowe Światełko Do Nieba.

I to chyba było w tym wszystkim najważniejsze, bo choć raczej nikt nie pobił wczoraj swojej życiówki, nie było drogich nagród ani zawodników ze światowej czołówki to był za to szczytny cel (tak, zbiórka na WOŚP jest szczytnym celem, nieważne ile żółci wyleją w Internecie i telewizji jej przeciwnicy), fajni ludzie i wspaniała atmosfera. Tak więc, 7 bieg Policz się z Cukrzycą zaliczam do imprez jak najbardziej udanych i oby tak dalej. Widzimy się za rok :)

Może Ci się również spodoba

4 komentarze

  1. Ania pisze:

    żałuj pączka, naprawdę był dobry ;)

  1. 25 stycznia, 2015

    […] przebiegłem do tej pory raptem niecałe 10 kilometrów (ostatni raz buty biegowe miałem na sobie TUTAJ) więc prawdę mówiąc czułem się nieco […]

  2. 5 stycznia, 2016

    […] trzeba będzie pokonać 3 kilometry spokojnym, dopasowanym do możliwości uczestnika tempem. Tak było rok temu – mam nadzieję, że w tym roku zdążę odebrać numer startowy (niestety jeśli dobrze […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: