281. Świeży powiew z lasu, czyli Arkońska 7-ka

arkońska siódemka meta i oświadczyny
arkońska siódemka meta i oświadczyny

Wiecie czego mi czasami brakuje w bieganiu w Szczecinie?

Świeżości. I wcale nie mówię o tym, że ten gość biegnący przede mną jakiś taki niewykąpany (chociaż to też czasami się zdarza, ale spoko). Chodzi o to, że jeśli człowiek biega zazwyczaj w jednym mieście, to po pewnym czasie imprezy zaczynają się powtarzać a wraz z nimi trasy, konferansjerzy, nawet brama startowa zaczyna wszędzie wyglądać tak samo.  Tak więc gdy na mapie pojawia się coś nowego, to staram się wziąć udział – nie inaczej było z odbywającym się w zeszłą sobotę biegiem pod nazwą…

Arkońska Siódemka

Impreza odbyła się z racji 70 lecia zacnego klubu sportowego jakim jest Arkonia Szczecin. Siedemdziesiąt lat to kupa czasu, ale Arkonia jest ciągle młoda duchem, więc i obchody odbywały się na sportowo.

Przed startem – piłka, festyn i lekka nerwówka

Gdy przybyłem na miejsce (naturalnie wcześniej straciłem chwilę na poszukiwaniu biura zawodów (po co sprawdzić wcześniej, lepiej biegać nerwowo koło kąpieliska , prawda?) na boisku klubu toczyły się mecze juniorów. Walka była zaciekła, myślę, że te chłopaki poziomem zaangażowania w grę biją na głowę wielu zblazowanych gwiazdorów z (tfu tfu) piłkarskiej Ekstraklasy.

arkońska siódemka mecz

do boju Panowie!

Swoją drogą – jaki fajny jest ten świat piłki młodzików – w pewnym momencie mijała mnie grupa chłopaków z piosenką na ustach – jako, że nie skupiałem się na nich specjalnie moje dorosłe uszy wychwyciły tylko słowa pały i pedały. Oho – pomyślałem – już się chłopaki wyrabiają, ledwo od ziemi odrośli a już takie przyśpiewki… Po chwili okazało się, że śpiewali – ARKA TO PANY, ŻÓŁTO NIEBIESKIE SANDAŁY ! I kto tu ma coś nie tak z głową? (podpowiem – JA)

arkońska siódemka piosenka kibica

pełna kultura!

Obok powoli rozkręcała się impreza biegowa.

Tak jak na biegu na K2, biegacze opanowali parking koło stadionu wydzierając jego część samochodom.

arkońska siódemka parking

a przybiec to nie łaska :)?

Była brama startowa, stoliki, na które po biegu miał wjechać posiłek organizacyjny i przede wszystkim ludzie, którzy z niecierpliwością czekali na start.

Tu pora na pochwały dla konferansjera, który choć widać było, że jest totalnym naturszczykiem to radził sobie doskonale i widać było, że przeżywa wszystko tak samo jak startujący.

Czas szybko płynął i kilka chwil przed dziesiątą wszyscy ustawili się na starcie.

arkońska siódemka start

Start – najlepiej, bo po lesie

Trasa, choć wiodła po dobrze znanych rejonach lasku Arkońskiego, została wyznaczona nieco innym szlakiem niż ta na pozostałych imprezach. Siedem kilometrów na dwóch okrążeniach – zazwyczaj nie przepadam za kręceniem kółek, ale tu wszystko zostało idealnie dopięte.

Pierwsza 3,5 kilometra nie było na tyle długie aby przesadnie mnie zmęczyć a pozwoliło dobrze rozeznać trasę.

arkońska siódemka pies

ten pies zdecydowanie za szybko mnie wyprzedził – proszęo test antydopingowy! Podejrzewam, że ma w sobie jakieś zwierzęce hormony

Trasa obfitowała w zmieniające się warunki biegowe – np. ten oto podbieg morderca

arkońska siódemka podbieg

może wygląda niegroźnie ale to jakieś 50 cm zmiany wysokości ;) 

Bieganie w takich klimatach to dla mnie sama przyjemność – serio – na co dzień szlifuję asfalt i polbruk na Gumieńcach i w lesie czuję się jak Cher po operacji plastycznej, czyli prawie jak nowo narodzony.

Drugie okrążenie było więc formalnością – ale taką bardzo przyjemną formalnością. Dzięki temu, że poznałem trasę wiedziałem od kiedy mogę sobie pozwolić na nieco wyższe tempo

arkońska siódemka 25kilometr

no nie gadaj, to już 25 kilometr, a ja jestem świeży, jakby to był maksymalnie piąty!

Na ostatnim zbiegu znowu zacząłem się rozkręcać a przed samą metą wpadłem jeszcze w tryb wyścigowy z jedną biegaczką, którą w tym miejscu pozdrawiam (wyprzedziłaś mnie o krok, skubana! następnym razem nie dam Ci szans, tylko wpadnij na ten bieg za rok:)).

A na mecie – niespodzianka. Zbyszek organizator patrzy mi czule w oczy i wręcza do ręki małe eleganckie pudełeczko..

arkońska siódemka meta i oświadczyny

o jeju,  to było zaskoczenie, ale chyba powiem tak!

A nie, to jednak nie pierścionek. Zresztą, Zbychu właśnie w ten sam sposób oświadcza się kilku następnym biegaczom i biegaczkom. Ma chłopak gest :) A w pudełeczku zamiast pierścionka znalazłem znaczek – przypinkę – fajny pomysł na ciekawą odmianę zamiast medalu.

arkońska siódemka meta i oświadczyny (2)

Zbyszek, czyli to nie ja jestem Twoim wybrańcem ?!?

arkońska siódemka meta

W oczekiwaniu na to, aż do mety dobiegną ostatni zawodnicy posilamy się bigosem (ludzie, bigos o 11 rano, na wolnym powietrzu smakuje lepiej niż najdroższe specyjały przygotowywane przez najlepszych kucharzy świata). Po prostu poezja smaku z kapusty i kiełbasy.

arkońska siódemka BIGOS

poezja!

Do tego jabłko i kilka łyków wody i mamy murowaną sraczkę, to znaczy chciałem napisać mamy pożywny pobiegowy posiłek.

A teraz już cicho sza, bo wszyscy biegacze są już,,,

Na mecie – Medale, puchary, poduszki, NAGRODY!

Jak wszystkie zawody z prawdziwego zdarzenia Arkońska Siódemka czeka na zwycięzców z nagrodami i pucharami. Jednak nie na wszystkich zawodach nagrody wręczają sportowe sławy – tutaj był to Monika Pyrek, Marek Kolbowicz oraz Rajmund Zieliński – czyli ludzie, którzy w swoich dyscyplinach stanowią klasę sami w sobie. Wyobraźcie sobie, że stajecie na podium a puchar wręcza Wam multimedalistka. Dobra akcja, nie? Takie rzeczy możliwe tylko w Szczecinie, na Arkońskiej Siódemce.

arkońska siódemka najlepsze Panie

Najlepsze z najlepszych i zawsze piękne – najszybsze Panie

arkońska siódemka najlepsi Panowie

zawsze pierwsi na mecie, ale tylko tej biegowej – czyli najlepsi Panowie

Okazji do otrzymania nagród było naprawdę wiele (grupy wiekowe, upominki dla najlepszych członków klubu Arkonia) a ci, którym się nie poszczęściło mogli jeszcze liczyć na szczęście w losowaniu. Były medale, pamiątkowe poduszki i nawet kega piwa.  A potem już tylko pożegnanie i lecimy do domu.

Po całej imprezie mam jedno odczucie – potrzeba w biegowym kalendarzu takich „oddolnie” organizowanych imprez. Nie mam tu na myśli braku profesjonalizmu – wszystko było zrobione mega profesjonalnie – ale inaczej biegnie się podczas imprezy organizowanej przez starych wyjadaczy a inaczej przez świeży, młody zespół gdzie widać i czuć jeszcze ten delikatny nerw i staranie, żeby koniecznie wszystko zajebiście wyszło. I co? WYSZŁO!

Arkońska Siódemka dostaje dziś ode mnie..

8 na 10 punktów w skali fajności

Nie daję wyższej oceny tylko dlatego, że liczę, że kolejna edycja będzie jeszcze lepsza i chciałbym wtedy podwyższyć swoją ocenę. Jestem pewien, że jeśli byliście i biegliście to macie dokładnie takie same odczucia (a jeśli jednak są inne to koniecznie napiszcie o tym w komentarzu). A jeśli Was nie było – to możecie mieć pretensje tylko do siebie :) 

Może Ci się również spodoba

4 komentarze

  1. Robert Petersburski pisze:

    Twój komentarz Jacku po imprezie jest zawsze bezcenny :) Moje odczucia są takie jak Twoje. BARDZO FAJNY NATURALNY BIEG, super fajna trasa (pierwszy raz biegłem po niektórych naprawdę urokliwych odcinkach naszego lasku), wg mnie wszystko się udało organizatorom. No i mój syn wygrał, wiec czego chcieć więcej :)?

  1. 15 czerwca, 2016

    […] w tym nic dziwnego. Jest to bowiem impreza nieco inna niż wszystkie. Jakiś czas temu, przy okazji Arkońskiej Siódemki pisałem, że podobają mi się biegi organizowane oddolnie, niestandardowo. Ale jeśli uznać […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: