300. RAZ 25h RUN i Nocna „10” – słów kilka nie na temat i sposób na poprawę humoru

Dziś nie będzie pobiegowej relacji, bo komu chciało by się czytać na temat kręcenia kółek dookoła Arkonki, prawda? Będzie za to kilka słów zupełnie nie na temat, oraz zdjęcie Yeti srającego w lesie.

A nie, jednak będę pisał o…

RAZ 25h RUN i Nocna „10”

Ostatnio ze zorganizowanymi biegami mam ten problem, że wtedy gdy się odbywają ja akurat nie mam czasu / siły / chęci / wszystkich tych rzeczy na raz. Mam ich natomiast w nadmiarze wieczorami, gdy mój organizm zaczyna się uaktywniać (choć wstaję o 6 to umysł startuje mi zazwyczaj około 22 – mam niesamowicie wolny rozruch, więc jeśli mówicie coś do mnie przed tą godziną to liczcie się z faktem, że i tak nie załapię).

I proszę bardzo – ludzie z Ruchowej Akademii Zdrowia postanowili zorganizować 25 godzinny bieg, gdzie chętni mogli sami wybrać sobie „swoją” godzinę startu i dystans jaki chcą przebiec. Można było startować od 12 w sobotę do 13 w niedzielę! Jakby tego było mało – połączyli to ze zbiórką na szczytny cel – a mianowicie pieniądze wpłacane na bieg zostały przeznaczone na pomoc walczącemu z rakiem Arturowi. Czyli dobra imprezka biegowa i opłata startowa, która może pomóc.

arkonka-napis-25-h-raz-run

jeszcze jakiś czas temu na Arkonce było strasznie ciemno. Szczególnie w nocy. Teraz problem nie występuje 

Mało tego, ten bieg był w pewnym sensie ukoronowaniem akcji Oświetlmy Arkonkę. Swego czasu dwóch gości, jeden trochę chudszy a drugi trochę grubszy (ej, przecież nie piszę, który jest który:)) postanowili, że fajnie było by, aby leśne ścieżki w lasku Arkońskim były oświetlone nie tylko tam, gdzie wymyślili sobie niemieccy planiści, ale też trochę dalej. Wszyscy inni ludzie poprzestali by na rozmyślaniach, a tych dwóch urwipołciów – BACH – jak pomyśleli, tak zrobili i tak oto dzięki duetowi Wojtek & Robert (oraz dziesiątkom tysięcy ludzi, którzy zagłosowali na projekt do Budźetu Obywatelskiego) możemy biegać, spacerować i co tam jeszcze sobie wymyślicie od ulicy Arkońskiej po Miodową. O każdej porze dnia i nocy, w pełnym oświetleniu.

2016-10-08-23-20-50

Tak wyglądały ścieżki dookoła Goplany bez oświetlenia…

25-h-raz-run

a tak wyglądają teraz, gdy oświetlenie jest

Ale chyba o biegu miałem pisać, w dodatku obiecałem sobie, że będzie krótko. Już jest długo więc będę się streszczał.

Bieg był mega pozytywny.

25-h-raz-run-start

tyyyyle ludzi się zebrało i to tylko o 22 !

Organizatorzy byli mega pozytywni. Spędzili 25 godzin (plus organizacja, więc pewnie kilka godzin dłużej) towarzysząc biegaczom. W piździernikowej, nieprzychylnej pogodzie.

Biegacze byli mega pozytywni – pojawili się w znacznej ilości, pomimo faktu, że w międzyczasie jakieś tysiąc pięćset razy padało, było zimno a w Poznaniu startował maraton. Łącznie pobiegło ponad 150 osób, którym po prostu się chciało (mi się nie chciało, ale też pobiegłem:)). Jedni przyszli wcześniej, za dnia – inni w nocy a jeszcze niektórzy biegali cały czas. Po ukończeniu każdy, kto odbierał medal (rozdawał je Tata chorego Artura) przez nikogo przecież o to nie proszony mówił kilka słów od siebie, życzył powodzenia, zdrowia, czegokolwiek. Zapadło w pamięć.

Podczas trwania imprezy do Organizatora podszedł jakiś człowiek i zapytał co się tu dzieje. Gdy dowiedział się, że to 25 godzinny bieg i zarazem akcja charytatywna – po prostu zaczął biegać. I tak biegał – łącznie prawie 25 godzin. W międzyczasie żona donosiła mu picie i jedzenie. Tym człowiekiem okazał się żołnierz, Węgier stacjonujący w koszarach NATO. Podobno w racjach żywnościowych dostawał gulasz i placki po węgiersku a wiewiórki do tej pory dostają bólu głowy gdy przypomną sobie odgłos jego kroków, który przez prawie dobę nie pozwalał im spać…

Tą historię opowiedział mi człowiek, który wyłonił się z ciemności, łypnął na mnie okiem, pstryknął mi zdjęcie a potem zniknął. Do tej pory zastanawiam się, kto to mógł być…

raz-run-jarek

na szczęście ja też zdążyłem zrobić mu zdjęcie

Pomysł był mega pozytywny – zawodnicy dobrze się bawili, a na pomoc dla chorego Artura już teraz zebrano ponad 6 tysięcy złotych (będzie jeszcze więcej, bo trochę wpłat jeszcze spływa).

Po prostu wszystko zagrało.

O samym biegu nie będę Wam wiele pisał, bo po prostu krążyliśmy sobie dookoła Arkonki i Goplany. Jedni szybciej, drudzy wolniej, ja walczyłem z bólem prawego ścięgna Achillesa, potem z bólem lewego Achillesa a potem to już z niczym nie walczyłem tylko pogodziłem się z faktem, że jako człowiek po trzydziestce najprawdopodobniej powinienem dać sobie spokój ze sportem i pozostało mi tylko spocząć dostojnie na kanapie z piwem, czipsami i najnowszym odcinkiem M jak Miłość (bo Klanu już chyba nie grają, tak?).

14589735_1377858042232092_5364958183703526792_o

jak zdolnym trzeba być aby zamknąć oczy w tej dokładnie sekundzie gdy błyśnie lampa flesza?

A tak na serio, to poleci ktoś jakiegoś dobrego fizjoterapeutę ?

Najbardziej zacięci zawodnicy i zawodniczki wykręcili dystanse 108 (Panowie) i 71 km (Panie). Wielki szacunek należy się również Panu Florianowi, czyli legendzie szczecińskiego biegania, który to przebiegł ponad 66 kilometrów, co jest świetnym wynikiem, ale jeśli połączycie to z faktem, że Pan Florian ma 81 lat, to pozostaje już tylko powiedzieć WOW, podnieść szczękę z podłogi sąsiada mieszkającego piętro niżej i przyjąć do wiadomości, że lata w dowodzie to tylko sztuczna liczba a prawdziwy wiek jest tylko i wyłącznie w głowie.

Rozpisałem się, najgorsze, że trochę nie na temat. Mam nadzieję, że wybaczycie mi tą wyjątkowo słabą nie-relację. Nie było narzekania (kiedy, ach kiedy będę mógł sobie ponarzekać!) więc pewnie jesteście zawiedzeni. Nie mam też zdjęcia srającego Yeti..

raz-run-srajace-yeti

parafrazując klasyka – yeti nie ma, ale też jest zajebiście

Ale spokojnie – teraz macie szansę aby poprawić sobie humor. Bo przecież nic tak nie poprawia humoru jak fakt, że mogło się małym kosztem pomóc komuś, kto tej pomocy potrzebuje. W związku z tym, zajrzyjcie teraz na pomagam.pl (o TU kliknijcie, TU) i wspomóżcie akcję wspierania pieniędzy dla Artura. Nie znam człowieka, ale wszystko wskazuje na to, że to pozytywny gość.

paragraph_1166_1467710786

Artur ze swoją wybranką, która nakręca całą akcję. Jeszcze nie wpłaciliście?

Zresztą – poczytajcie sobie więcej na temat zbiórki – na stronie arturzyjenadzieją i na facebooku. Sprawdźcie, wpłaćcie, pomóżcie. I poprawcie sobie humory, szczególnie gdy zimno, pada i poniedziałek..

 A na koniec obejrzyjcie sobie jeszcze zdjęcia – wykonał je dla nas duet Jarek & Witek, więc wstyd było by nie obejrzeć, prawda? Osobne albumy ze startu, nocnej „10” oraz z finału imprezy są tak blisko, na jedno kliknięcie. 

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: