301. Pięć powodów aby startować w zawodach bez płacenia [na szybko]

Ostatnio przewijają mi się na facebooku zdjęcia ludzi, którzy kończą biegi bez numerów startowych – i jak się później okazuje – bez miejsca na liście zawodników. Dla wielu osób jest to bulwersujące, bo przecież jeśli ktoś bierze udział w imprezie sportowej, to powinien za ten udział zapłacić.

A ja na przekór logice mam dziś dla Was…

5 sytuacji, które usprawiedliwiają bieg bez opłaty startowej

1. Właśnie przed chwilą przeniosłeś się z dalekiej przyszłości.

Twoim głównym zadaniem jest ochrona Sary Connor ale, że akurat zarzuciło Cię i znalazłeś się w środku maratonu, to już możesz dołączyć do tych wszystkich biegaczy.

terminator-biuro-zawodow

przepraszam, którędy do biura zawodów?

Warunek numer 1: nie wykorzystujesz swojej przewagi wynikającej z faktu, że jesteś arcy zaawansowanym cyborgiem (Kenijczyków i tak nie prześcigniesz, więc nie warto próbować).

Warunek numer 2: Na mecie, gdy medale magnesują się do Ciebie (taka wada szkieletu zrobionego z adamantium) zostawiasz je w spokoju. Jesteś wolny. Hasta la’vista !

2. Jesteś ofiarą klęski żywiołowej, spalił Ci się dom, pola dotknęła susza a to co zostało zabrała powódź

Ubezpieczalnia odmówiła wypłaty odszkodowania (byłeś ubezpieczony, prawda?) a państwo nie pomogło, bo na państwo i tak nie ma co liczyć.

Żona odeszła, dzieci odeszły, nawet pies patrzy na Ciebie spod byka. Choć życie traci sens, to czujesz, że udział w biegu by Ci pomógł? Wystartuj – ale lepiej zgłoś się do organizatorów. Myślę, że odpuszczą Ci te 20 złotych opłaty startowej i jeszcze nakarmią grochówką.

3. Od 5000 lat masz kosę z Fenicjanami i dlatego ciągle nie zaakceptowałeś idei pieniądza

Nie używasz i tyle i nie ważne, że naukowcy twierdzą, że to jednak nie był pomysł Fenicjan. Szacunek – jesteś twardy i trwasz w swoim postanowieniu. Skoro nie używasz kasy, to raczej ciężko będzie zrobić przelew przez system rejestracyjny. Jednak jeśli zagadasz z organizatorami, to z całą pewnością zgodzą się na Twój start – w końcu zamiast haj$u możesz przynieść worek żołędzi albo marynowane patisony.

4. Jesteś psem

Nie psem na baby, tylko takim hau. Osobiście uważam, że to piękna sprawa, że chcesz biegać ale po pierwsze – sprawdź w regulaminie czy Twój start jest dopuszczony (jeśli nie potrafisz czytać – Twój właściciel z pewnością pomoże) a po drugie – psy nie noszą spodni, więc nie mają kieszeni a skoro nie mają kieszeni, to gdzie miały by nosić pieniądze / karty płatnicze? Myślę, że zgodnie z logiką jeśli jesteś psem, to jesteś całkowici usprawiedliwiony i nie musisz płacić opłaty startowej. PS: jeśli masz konto na facebooku – daj lajka – fajnie było by mieć lajka od psa.

5. Jesteś Chuckiem Norrisem

Bo Chuck Norris nie biega biegów, to biegi biegają Chucka Norrisa.

jeśli nie spełniasz żadnego z tych kryteriów – to wybacz ale opłata za bieg to rzecz OBOWIĄZKOWA.

Nie ma tłumaczenie, że leciałeś jako zając, że akurat biegłeś na tej trasie a ci wszyscy inni ludzie się przypałętali, że las / ulica należy do wszystkich a Ty przecież płacisz podatki. Chciałbym napisać, że nie rozumiem takiego gadania, ale rozumiem doskonale – pobiegłeś za darmo i próbujesz się tłumaczyć sam przed sobą, bo w końcu to nic złego.

Nieprawda.

Organizacja biegów to praca

Dla niektórych jest zajęciem non-profit ale dla większości organizatorów stanowi jakieś źródło dochodu. Rozumiem, że niektórym może się wydawać iż to wszystko powinno być tylko dla funu i przyjemności biegaczy, ale bądźmy szczerzy – ilu z Was, ludzi, którzy tak twierdzicie zrobiło coś dla innych za darmo, w swoim wolnym czasie? Nie widzę lasu rąk.

Praca dla pieniędzy nie jest niczym strasznym, w końcu każdy chce być wynagradzany za swój czas i wysiłek. Więc skoro już to sobie ustaliliśmy, to dlaczego niektórzy uparcie próbują pozbawić organizatorów należnego im wynagrodzenia? Z koncertu wywalili by ich bramkarze, z klubu – to samo. W pociągu, tramwaju – kanary. Nawet na mszy wszyscy płacą.

Jakbyście się czuli wykonując swoją pracę, dając z siebie wszystko, wystawiając swoją pracę do ludzi, po określonej cenie, licząc na zwrot w postaci pieniędzy… a tu nagle okazuje się, że część osób wzięła to sobie za darmo, chociaż wyraźnie zaznaczyliście, że oczekujecie zapłaty? Nie wiem jak wy, ale ja uważałbym, że zostałem oszukany.

A jeśli ktoś nie zapłacił, pobiegł a na mecie zgarnął medal, izotonik, dyplom, posiłek pobiegowy – to niestety, ale będę się upierał przy twierdzeniu, że najzwyczajniej w świecie to ukradł. Bo jak inaczej nazwać wzięcie sobie czegoś, za co zapłaty wymagano, za co każdy inny zapłacił – za darmo? Dla mnie wzięcie medalu na mecie bez uiszczenia opłaty startowej równa się wyniesieniu towaru ze sklepu bez zapłaty przy kasie. Może są ludzie, którzy nazwą to byciem cwanym czy zaradnym, ale szczerze? Nie mam ochoty przebywać w towarzystwie takich ludzi.

Jeśli bieg jest dla Was za drogi – nie startujcie w nim. Mówcie o tym, dyskutujcie, hejtujcie (wasze prawo) ale start zostawcie dla tych, którzy stwierdzili, że warto tyle wydać.

Jeśli nie starczyło miejsc na liście startowej – nie biegnijcie. Wpadnijcie pokibicować, poróbcie zdjęcia, ale dajcie spokój ze startem. A następnym razem zapiszcie się wcześniej.

Chcecie zającować? Kupcie pakiet. Prawda, że proste? Nie było? Za drogi? Sprawdźcie dwa wcześniejsze punkty. A skoro nawet one do Was nie przemawiają to przynajmniej zejdźcie z trasy te kilkaset metrów przed metą.

Doceniajmy cudzą pracę, tak jak chcielibyśmy aby nas doceniano. Zawody powinny być przyjemnością, sposobem na zmierzenie się z własnymi możliwościami i okazją do spotkania z pozytywnymi ludźmi. Warto więc docenić, że komuś chce się je organizować. A jeśli nie podoba Ci się to, że trzeba za nie płacić – nie przychodź. Jest mnóstwo innych okazji aby pobiegać w większej grupie. 

Do zobaczenia na startach! 

 

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: