308. Tortury, cierpienie, ból, ciasto, czyli ŚWIĄTECZNY TERRORYZM [na szybko]

ja już nie chcę karpia, nie zjem więcej

26 grudnia, miejsce bliżej niezidentyfikowane, kamera, akcja!

Nie wiem dokładnie gdzie jestem, bo wszystko pamiętam jak przez mgłę. Miejsce wygląda znajomo, ale równie dobrze może być to jedno z tajnych więzień CIA (żartowałem, naturalnie takich więzień nie ma i nie było, proszę smutnych panów z wywiadu aby nie odwiedzali mnie w związku z tym tekstem!). W sumie jak się nad tym zastanowić, to może też być mój dom. Albo Stare Kiejkuty.

Jestem na skraju wyczerpania, fizycznego i nerwowego. Czuję, że koniec jest blisko, że zaraz nie wytrzymam. Od dwóch dni jestem poddawany ciężkim torturom przez bezlitosnych katów o dziwnie znajomych twarzach. Proszę Was, mój los jest już chyba przesądzony ale powiadomcie bliskich, zadzwońcie do pracy, nakarmcie psa i anulujcie moje Spotify Premium.

Niektórzy z oprawców to kobiety. Mówią do mnie nawet „Jacusiu” ale to pewnie po to aby uśpić moją czujność. Poza tym babcia zawsze mi powtarzała, że jestem słodziutki, więc nic dziwnego, że ci, którzy mnie męczą też tak uważają. Nic z tego, czułe słówka mnie nie złamią, wiem co się święci, chcą mnie wykończyć.

Życie przelatuje mi przed oczami. czoło oblewa się potem, z gardła dochodzą dziwne dźwięki. To koniec.

Proszę, błagam, dajcie mi już spokój. Nie dam rady.

PROSZĘ WAS, NIE ZJEM JUŻ ANI JEDNEJ ŁYŻKI SAŁATKI WARZYWNEJ, ANI KOTLETA MIELONEGO!!!

JA ZARAZ PĘKNĘ !!!

Oooo, ciasto !

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: