loader image

42 Półmaraton Szczecin – relacja reaktywacja

szczeciński półmaraton 42 halfmarathon szczecin

Gdyby ktoś mnie zapytał, czy trudniej jest wrócić do biegania czy do pisania, powiem… Co? Nikt mnie nie pytał? Trudno, i tak powiem! Przy okazji wykorzystam sytuację, bo ostatnio miałem szansę wrócić na biegowe tory a to wszystko w ramach imprezy, na którą zapisałem się chyba ze dwa lata temu. Można by pomyśleć, że mając tyle czasu na treningi powinienem stanąć na starcie gotowy jak nigdy, ale co wy ludzie, nigdy wcześniej nie czytaliście tego bloga? Ale bez dygresji, od początku, bo oto przed Wami:

42 Półmaraton Szczecin – relacja reaktywacja

Mam w życiu tak, że jak się za coś zabieram, to oczekuję spektakularnych efektów. rozpoczynam gruntowne przygotowania, prowadzę research, kupuję masę rzeczy, które przydadzą się w przyszłości (rzadko się przydają) i najczęściej nic z tego nie wychodzi. Tak samo było z przygotowaniami do tego półmaratonu. Niby wiedziałem, że czasu cały czas ubywa, ale na początku nie potrafiłem się wkręcić na 101 %, więc uznałem, że mogę jeszcze trochę odpuścić. Zresztą, była wiosna, padało i było zimno. Potem przyszło lato i afrykańskie upały, więc przepraszam, ale nie – w końcu nie robię tego za karę. I gdy nadszedł sierpień 2021 stwierdziłem, że najwyższy czas zacząć treningi :)

I wiecie co? Było świetnie. Wiadomo, brak kondycji, jakieś delikatne skurcze, ale biegało mi się na takiej totalnej świeżości, że chyba po raz pierwszy od dawna sprawiało mi to autentyczną przyjemność. Oczywiście treningów było za mało a dystanse były za krótkie ale na szczęście w międzyczasie, w chwilowym przypływie logicznego myślenia skorzystałem z możliwości jaką dali uczestnikom organizatorzy i przepisałem się na 10 kilometrów. Tyle chyba dam radę przebiec bez większego przygotowania?

42 Półmaraton Szczecin – a jednak na dyszkę

Z wyborem dystansu jest tak jak z polską reprezentacją w piłkę nożną – niby człowiek wie, że nie ma co liczyć na cud, ale jednak się zawsze trochę łudzi. Ja też długo biłem się z myślami, czy jednak nie szarpnąć się na 21 kilometrów, myślałem nawet, że zdecyduje w trakcie, ale okazało się, że w tym roku takiej możliwości nie ma – ze względu na zmianę trasy.

Właśnie – trasa

Do tej pory ceniłem wszystkie szczecińskie połówki za świetną trasę biegu – może nie dającą specjalnych szans na bicie rekordów szybkości, ale za to malowniczą i pozwalającą zwiedzić kawał miasta. Teraz, ze względu na fakt, że w Szczecinie nie da się znaleźć odcinka dłuższego niż 500 metrów, na którym nie było by remontów – zdecydowano się przenieść bieg na Arkonkę, gdzie aby przebiec 21 kilometrów trzeba było zrobić 4 okrążenia a na 10 km – 2 kołka dookoła wyznaczonej trasy. Nie powiem, mam pewną kosę z bieganiem kilku okrążeń, ale umówmy się, ze po pierwsze sytuacja była wyjątkowa, a po drugie akurat ta trasa bardzo dobrze mi się kojarzy – z nieistniejącym już niestety Grand Prix Szczecina, gdzie stawiałem swoje pierwsze kroki na biegowych zawodach. Ale to było dawno!

grand prix biegacz paprykarz
tak kiedyś biegałem po Arkonce. Kiedyś to było, teraz to nie jest ..

Pomijając konieczność okrążeń sama trasa była wg. mnie efektem kompromisu pomiędzy koniecznością pozostawienia miejsca dla postronnych spacerowiczów a wyznaczeniem miejsca dla biegaczy. Miejscami pojawiały się zwężenia, na których osoby chcące wyprzedzić mogły się nieco zblokować. Szczególnie, że sporo było biegowych par, gdzie dwie biegnące obok siebie osoby blokowały swoim rekreacyjnym tempem większość szerokości drogi. Biegacze, nie róbcie tak! Ja sam nie mam z tym specjalnego problemu, ale ktoś, niekoniecznie najszybszy zawsze walczy o swoją życiówkę i takie dwie czy trzy biegnące obok siebie osoby mogą zepsuć mu szyki.

szczeciński półmaraton 42 halfmarathon szczecin  zwężenie na trasie
w takich momentach bywało dość wąsko

Ogólnie trasę oceniam na takie 6 / 10. Spoko, poprawnie ale bez szału. Dobrze, że przed końcem okrążenia akcja przenosiła się trochę na ulicę, bo dzięki temu człowiek jednak się trochę łudził, że bierze udział w imprezie ulicznej.

szczeciński półmaraton 42 halfmarathon szczecin  trasa arkońska

Organizacja – jak zawsze ligowa

Co jak co, ale organizatorzy jak zawsze stają na wysokości zadania. Nie chcę się rozwodzić, ale stowarzyszenie K2 Partners umie w organizację i wszystko na miejscu było jak trzeba. Numer startowy odebrałem bez kolejki, na starcie było bez kolejki, na mecie też – nie wiem o co chodzi z tymi kolejkami, ale jak widać ich brak jest dla mnie ważny. Chętnie bym się do czegoś przyczepił, no ale skoro się nie da? No dobra, jest jedna rzecz..

szczeciński półmaraton 42 halfmarathon szczecin  strefa startowa

Pogoda, czyli takie typowe polskie lato

Końcówka sierpnia nareszcie przyniosła typowe polskie lato, w którym dorastałem i które dobrze znam. Czyli koniec z przebrzydłymi upałami, z żarem i niebem bez jednej chmury. W Polsce w lecie ma być za zimno na krótkie spodnie i za gorąco na długie, oraz przez cały czas powinien siąpić lekki deszcz. No i proszę dokładnie taka pogoda wypadła nam w ostatnią niedzielę. Przyznaję, w drodze na bieg byłem załamany, szczególnie że z nieba padało tak, jakby akurat szykował się nam kolejny potop, ale szczęśliwie gdy dojechaliśmy na miejsce deszcz przeszedł w idealne stadium – nie za mocny (krople tak wielkie, że pod kątem mogą ci nabić guza albo ukraść portfel) i jednocześnie nie tak drobne jak kapuśniaczek, który jest jak natrętny komar – zbyt drobny, aby z jego powodu wyciągać miotacz ognia czy chociaż spray na komary a jednak życie zatruwa.

Zresztą, nie ma co dużo pisać – gdy już ma się przemoknięte buty, koszulkę i gacie to deszcz przestaje przeszkadzać. W sumie to chyba nawet fajnie, że padało.

A może by tak napisać, jak się biegło?

A po co :) czy to relacja z biegu? Ach, faktycznie, to właśnie to. Ale tym razem na opis wrażeń z biegu mam zamiar przeznaczyć osobny tekst, ale podsumowując, to było nadspodziewanie dobrze. Po takiej przerwie sądziłem, że polegnę gdzieś w lesie, gdzie moje szczątki odnajdą kiedyś grzybiarze i wiewiórki a okazało się, że na drugim okrążeniu złapałem nawet jeszcze oddech i przed samą metą udało mi się solidnie przyspieszyć. Było spoko, chociaż nadal żałuję, że nie udało mi się potrenować porządnie, jednak dwa lata na przygotowania to jednak za mało czasu. A co do reszty wrażeń, to tak jak napisałem wyżej, poświęcę temu osobny tekst. Ach, bym był zapomniał – na metę dotarłem po 1 godzinie i 1 minucie. Swój czas oceniam jako przeciętny ziemniak, ale taki z ogniska, więc zjadliwy.

Powroty bywają trudne

Mówi się, że powroty nie są łatwe. Mi powrót do biegania przyszedł dość ciężko, ale jednak dość przyjemnie i mam nadzieję, że uda mi się podtrzymać biegową pasję. Po napisaniu tego tekstu stwierdzam jednak, że ciężej mi idzie wracanie do pisania – ale będę próbował dalej.

Tymczasem, 42 Szczeciński Półmaraton (na 10 kilometrów) oceniam na

7 / 10 punktów w skali fajności

To była dobra, poprawna impreza. Na dużo mniejszą skalę niż wcześniejsze biegi (łącznie wystartowało około 1200 osób, gdzie we wcześniejszych latach było ich kilka razy tyle) ale taka już jest postpandemiczna rzeczywistość, zresztą, na pewno trochę osób zdecydowało się wystartować w edycji wirtualnej. Ze względu na ograniczenia nie było w niej też tego rozmachu co w poprzednich latach, stąd niższa niż co roku ocena.

Ale hej, ja po prostu muszę choć odrobinę przymarudzić a tak naprawdę bieg bardzo mi się podobał, szczególnie teraz gdy już dosuszyłem buty :) i oby za rok nie było już pandemii bo chciałbym, aby impreza wróciła do poprzednich rozmiarów i na Jasne Błonia.

Autor - jacekEs

2 września, 2021

Sprawdź też…

2 komentarze

  1. kr

    Pamiętny paprykarz szczeciński na koszulce:) dawno Cię chyba nie było na żadnym biegu, co?

    Odpowiedz
  2. pasywny szuka kolegi na wspólne wędkowanie

    Kolego, ale to zdjęcie to chyba nie z tego wydarzenia?!!!1

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: