252. Da się, wystarczy bardzo chcieć (przypadek Adama) – [metamorfozy] – czyli nowość na blogu

Gruby brzuch
Gruby brzuch

Jeśli wydaje Wam się, że spektakularne metamorfozy, przemiany z grubasa w ultrasa są możliwe tylko w filmach i u Chodakowskiej to jesteście w błędzie.

Ja jaram się takimi tematami i niesamowicie mnie motywują – nie dlatego, że ludzie, którzy zdołali tego dokonać są dla mnie jakimiś wzorami do naśladowania tylko dlatego, że skoro 150 kilowy koleś może schudnąć i dojść do świetnej formy TO JAK DO CHOLERY JEST MOŻLIWE, że względnie zdrowi ludzie w okolicach trzydziestki (głównie takich znam i sam się do nich zaliczam) nie potrafią tego osiągnąć?

Dlatego dziś będzie o kolesiu, który dzięki odrobinie zaparcia zdołał zrzucić 58 kilo, wyleczyć się z cukrzycy typu 2 (czyli takiej, której głównym źródłem jest otyłość), uzależnienia od leków i ciężkiej depresji. Fajnie?

Złe wiadomości

Jak nie macie ochoty, to dziś nie trzeba czytać, ale w sumie historia mimo wszystko motywuje aby spiąć poślady. A raczej warto, skoro co roku na świecie coraz więcej osób umiera z powodu złej diety i niezdrowego stylu życia. Badania (jakże by inaczej) amerykańskich naukowców wskazują, że 40 % takich zgonów można by zapobiec.

Ruszyło mnie to trochę ostatnio, kiedy dowiedziałem się, że mój kolega z podstawówki zaliczył pierwszy zator. Szczęśliwie obyło się to dla niego bez większych komplikacji, ale mogło być o wiele gorzej. Wprawdzie solidnie na to pracował, przez całe życie odżywiając się wręcz skandalicznie, unikając ruchu i kumulując kolejne kilogramy, ale gdyby nie bieganie i generalnie rewolucja, którą zrobiłem sobie w życiu parę lat temu to byłbym teraz w takim samym albo niewiele lepszym stanie jak on.

Zresztą, co tu pisać o zamierzchłej historii. Według EndoMendy ostatnim miesiącem w którym w miarę regularnie trenowałem był sierpień (TAK! SIERPIEŃ) – i właśnie odkryłem, że od tego czasu przybyło mi lekko siedem (TAK! SIEDEM!) kilogramów. Pisałem już o gorzkim smaku słodkiego lenistwa i do tej czuję go na końcu języka.

Dobre wiadomości

Dobre wiadomości są takie, że nasze ciała to maszyny na tyle elastyczne, że potrafią sobie poradzić ze skutkami lat zaniedbań żywieniowych i braku ruchu. Pokazuję to historia Adama, na którą natrafiłem na TrueActivist.com i jako, że nie mieli nic przeciwko zaraz ją Wam przytoczę.

Moja waga nie była problemem mniej więcej do 24 roku życia, pomimo niezdrowych relacji z jedzeniem i generalnie niskiej samooceny. Po przekroczeniu tej granicy wieku zaczęły się problemy

Skąd ja to znam, miałem bardzo podobną sytuację. Akurat u mnie okres, gdy mogłem zjeść wszystko, wszędzie i o każdej porze skończył się około 20 roku życia, ale ciągle z rozrzewnieniem wspominam te czasy…

Niestety wysoka waga nie była jedynym problemem, z którym się zmagałem. Około trzydziestki miałem już depresję, byłem uzależniony od leków oraz fast-foodów. Waga dobijała już do 150 kilo a ja właściwie nie opuszczałem już swojego mieszkania poza krótkimi wypadami po jedzenie (naturalnie fast foood) oraz leki. Pomimo depresji nigdy nie miałem skłonności samobójczych, ale właściwie nie mógłbym mniej dbać o swoje życie. Każdego ranka ranka czułem mdłości, nie miałem siły wstać, byłem chory i zmęczony.

W końcu Adamowi pomogli rodzice. Nie każdy ma tyle szczęścia, ale nie oszukujmy się – nie każdy potrzebuje odwyku od leków (był uzależniony od Aderall – silnego leku na narkolepsję). Na odwyku rozpoznano też u niego cukrzycę typu 2, która była naturalną konsekwencją dotychczasowego stylu życia.

Da się, wystarczy chcieć

Kolejną drugą szansą od losu było spotkanie specjalistów, którzy zaaplikowali mu wegetariańską dietę, która miała pomóc w walce z cukrzycą.

Kiedy wyszedłem z odwyku przeprowadziłem się i zamieszkałem w domu dla ludzi, którzy chcą utrzymać się z dala od uzależnień. Postanowiłem trzymać się diety wegetariańskiej i nigdy nie oszukiwać samego siebie. Zacząłem też chodzić na siłownię, na której byłem nawet 4 razy w tygodniu. W ciągu dwóch pierwszych miesięcy straciłem prawie dwadzieścia kilogramów a poziom cukru we krwi spadł z 300 do 120 mg/dL. Pozwoliło mi to uwierzyć, że mam kontrolę nad własnym życiem. 

Dieta i ruch pozwoliły na zwalczenie cukrzycy w sześć miesięcy a to spowodowało dalszy spadek wagi – około 50 kilogramów w rok. Dziś „jestem trzeźwy” – uwolniłem się zarówno od śmieciowego jedzenia jak i od leków. Zmiana diety i stylu życia nie tylko uratowała mi życie ale pozwoliła mi zbudować je zupełnie na nowo. Wszystko zmieniło się na lepsze – moje postrzeganie świata i ludzi oraz to, jak widzą mnie inni. To niesamowite uczucie. Walka z samym sobą jest ciężka i prawdziwa, ale korzyści są ogromne.Kocham moje życie i czekam na każdy nowy dzień.

adam metamorfoza

Adam przed i po

Nie, nie martwcie się. Umieszczając na blogu tak natchnione wyznania nie mam zamiaru zmienić jestesmyfajni.pl w miejsce dla nawiedzonych wyznawców diety wegetariańskiej, morderczych ćwiczeń czy innych wynalazków.

Chcę Wam po prostu pokazać, że dobra zmiana jest możliwa i można ją osiągnąć, nawet jeśli dawno już przekroczyliście granicę przyzwoitości jeśli chodzi o wagę i sposób odżywiania się.

A od dziś takie metamorfozy będą się czasami pojawiać na blogu – dajcie znać, co myślicie o takich wpisach. 

9 komentarzy

  1. kd pisze:

    „Adam przed i po”-to ten z prawej na drugim zdjęciu? ?

  2. Nika pisze:

    Jak zawsze świetny artykuł, nieobecna ja czyta to co piszesz, więc się pilnuj :P

  3. WitaminaC pisze:

    Artykuł calkiem dobry, fajnie napisane, tak nietypowo (bez przesadnej fajności), ale ja chciałbym z innej beczki.

    Ostatnie zdjęcie („przed i po”) to jakiś żart? Jeśli tak to udany. Chyba autorze zgodzisz się ze mną, że Pan „przed” ma jasną karnację, a Pan „po” nagle stał się portorykańcem? Its a miracle :)

    • Nika pisze:

      Myślę, że zdjęcie po jest z innym filtrem fotograficznym. Ząb jak krzywy był na 1 to i jest na drugim zdjęciu :P Mało wiemy o oczach Adama z pierwszego zdjęcia. Można po prostu uwierzyć, bo ludzie bez kg są całkiem inni…

    • Zdechła pisze:

      Ludzie po zrzuceniu tylu kg zmieniają się na twarzy, i po prostu w końcu dbają o siebie. Prawdopodobnie zaczął chodzić na solarium lub wybrał się na jakąś egzotik wycieczkę (a po 1-2 tygodniach w Egipcie można wrócić jako „Murzyn”, zwłaszcza jeśli ktoś jest blady). A jeśli to ściema… to trzeba współczuć temu panu że chciało mu się takie coś zrobić.

      [JacekEs – O mnie napisz! O mnie! :D]

      • jacekEs pisze:

        Zdechła (Marta) a wiesz, nie pomyślałem – szukam kandydatów na metamorfozy w stanach a pod bokiem mam takie ekhem OKAZY :) będę miał to na uwadze!

    • jacekEs pisze:

      WitaminaC – bez przesadnej fajności? No ja nie wiem, chyba powinienem się obrazić, artykuł na jestesmyfajni bez fajności :)? A na poważnie – nie widzę takich różnic, które miały by udowodnić że to nie on. Podobny uśmiech, podobny nos, kształt twarzy. Opalenizna na drugim zdjęciu + filtr jak z Instagrama i to wcale nie musi być inna karnacja. Więc to nie żart ani tym bardziej cud :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: