Dzień dobry. To ja. Zdziwieni?
Jakoś wcale mnie nie dziwi, że tak.
Kiedy w marcu, czyli jakieś cztery (CZTERYYYYYYYYYY!!!!!!!) miesiące temu napisałem, że będę miał nieco mniej czasu na blogowanie bo remont, zmiany i takie tam, nie myślałem, że w moim życiu rozpocznie się oficjalnie aż TAK WIELKI rozpierdol armagedon.
Serio, jeśli ktoś kiedykolwiek powie Wam, że:
- Sprzedający dom / mieszkanie ma wobec Was dobre zamiary, nie ukrywa przed Wami tego, że budynek aktualnie właśnie się wali i ogólnie wygląda na uczciwego człowieka;
- Agenci nieruchomości powiedzieli swoim klientom choć jedno uczciwe zdanie…
- … i zależy im aby znaleźć Wam jakieś fajne miejsce a nie tylko zgarnąć jak najwyższą prowizję;
- Remont można przeprowadzić i ukończyć w z góry założonych ramach czasowych…
- … i w określonym budżecie;
- Istnieją wykonawcy, którzy pracują uczciwie i bez chodzenia na skróty przez cały czas trwania prac (w tych górnolotnych słowach mam na myśli – nie opierdalają się aż miło)
- Na dmuchanym materacu można spać gdzie indziej niż na plaży i że gdzieś na świecie można kupić taki materac, z którego nie schodzi powietrze;
- Gdy remont już się skończy to wreszcie będziecie mieli spokój i brak problemów na długie lata
to wyśmiejcie go i potem profilaktycznie zacznijcie unikać bo albo jest bardzo naiwny, albo bardzo głupi, albo co gorsza jest członkiem jednej z opisanych wyżej grup zawodowych (a kysz!).
Teraz, po przejściu wszystkich tych kręgów piekła zwanego remontem, gdy jestem mądrzejszy i bogatszy w doświadczenia, o których zapewne zdążę do czasu kolejnego remontu kilka razy zapomnieć mogę wrócić do pracy nad blogiem, tak więc spodziewajcie się, że gdzieś jakoś niedługo zaczną się tu pojawiać nowe teksty.



![347. Dzień dobry, ja żyję [na szybko]](https://i0.wp.com/www.jestesmyfajni.pl/wp-content/uploads/2019/10/asfaltowa-droga-przez-las-jestesmyfajni-1.jpg?resize=400%2C250&ssl=1)

Witamy z powrotem!
To wykańczałeś mieszkanie czy siebie?