326. Krótka przypowieść o tym, dlaczego nie warto przekładać treningu na później [na szybko]

Darujmy sobie przydługi wstęp o tym jak to nie mam formy i w ogóle ojej – tym razem od razu przejdę do konkretów – w końcu przypowieść ma być krótka.

Tak więc żyje sobie na tym świecie człowiek, powiedzmy, że zbliżony wyglądem, wiekiem i miejscem zamieszkania do mnie. Powiedzmy nawet, że to właśnie ja. 

Człowiek ten od pewnego czasu odczuwa przemożną potrzebę biegania – bo lubi, bo wie, że to dla niego dobre i przede wszystkim – ZA MIESIĄC STARTUJE W SZCZECIŃSKIM PÓŁMARATONIE a dziwnym trafem od miesięcy nie przebiegł na treningu nawet pięciu kilometrów pod rząd.

Pewnego dnia, idealnego aby wybiec z domu i trzasnąć mały trening siedział gotowy w domu i przygotowywał się mentalnie do wyjścia z domu. A im bardziej się przygotowywał, tym więcej piętrzyło się przed nim przeszkód.

A to w boku zakuło.

A to okazało się, że w zamrażarce są lody i trzeba by je zjeść, bo w końcu lody w zamrażarce ani chybi szybko się zepsują.

A tu trzeba napisać coś na bloga (nie napisał).

A tu rozdział w książce taki ciekawy… W końcu – postanowione – OK, dziś się ogarniam z tymi wszystkimi zajęciami (proszę Was, wiadomo, że najpierw lody) ale jutro ruszam z kopyta, dosłownie i w przenośni. 

I co? Od tamtej pory cały czas pada, to już chyba czwarty dzień gdy woda non stop leci z nieba.

Ulice zalane, piwnice pływają, strażacy interweniują ludzie nasiąkają i klną na czym świat stoi. Jak do tej pory spadło na ziemie jakieś tysiącpięścetstodziewięćset litrów wody więcej niż przez trzysta czterdzieści sześć lat razem wziętych (nie pytajcie, skąd mam te dane) I tak, zaraz najpewniej będzie potop, z treningu nici, forma śmieje się za rogiem.

Jaki z tego wszystkiego morał?

Nigdy nie odkładajcie treningu na później, w końcu nigdy nie wiadomo, kiedy akurat nastąpi koniec świata. 

2 komentarze na temat “326. Krótka przypowieść o tym, dlaczego nie warto przekładać treningu na później [na szybko]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.