104. Flipbelt – i nie musisz już mieć trzeciej ręki!

Nie wiem jak Wy, ale ja, za każdym razem gdy wychodzę biegać mam jeden problem.

Nie, nie jest nim brak kondycji ani bolące nogi.

Mój problem polega na tym, że nigdy nie mam gdzie schować wszystkich rzeczy, które zabieram ze sobą na bieganie!

Zawsze zabierałem ze sobą klucze – te od biedy mogłem cały czas trzymać w ręku. Czasami biorę też żele energetyczne – mam przecież jeszcze drugą rękę. Od niedawna, w każdym treningu towarzyszy mi telefon (wciągnąłem sięw rejestrowanie kilometrów na Endomondo). Bez obaw, trzecia ręka czeka, aby jej użyć. Napój – od czego mam czwartą dłoń?

Nie, czekaj! 

No właśnie – skoro natura obdarzyła mnie tylko dwiema dłońmi, zawsze męczę się ze wszystkimi rzeczami, które biorę ze sobą na trening. W zimie problem jest mniejszy – mam kurtkę z kieszeniami i w nich wszystko upycham. Wprawdzie wyglądam i czuje się niespecjalnie – rzeczy wypychają mi kurtkę na brzuchu i obijają się w kieszeniach – ale jakoś to działa.

plecak i flipbelt

czy chcąc mieć przy sobie wszystko jestem skazany na to ?

Jednak od niedawna, gdy pogoda staje się coraz bardziej łaskawa i kurtkę zakładam coraz rzadziej, znowu staję przed dylematem, co zrobić ze wszystkimi gratami, z którymi biegam. Nie chcę nosić plecaka, szaszetka na pasku jest nieco za duża i wszystko w niej podskakuje (klucze brzęczące przy każdym kroku sprawiają, że czuję się jak owca z dzwonkiem na pastwisku).

Czy naprawdę muszę zacząć hodować trzecią rękę ? 

Ostatnio jednak natrafiłem na produkt, który okazał się rozwiązaniem (prawie) wszystkich tych problemów, czyli…

Pas biodrowy FlipBelt

FlipBelt, to wykonana z elastycznego materiału (mieszanka Lycry i Spandex-techu, (a więc pół rajstopy, pół technologia kosmiczna) opaska, którą zakłada się na biodra. Pas nie ma żadnych zapięć ani łączeń, tak więc wciąga się go po prostu od dołu.

flipbelt wersje kolorystyczne różne kolory

tak, to Flipbelt. W dodatku jest dostępny w różnych kolorach.

FlipBelt posiada w swojej wierzchniej warstwie nacięcia, otwory na tyle niewielkie, że prawie ich nie widać. Jednak po naciągnięciu ich stają się one na tyle obszerne, że można włożyć do nich telefon, klucze, kartę kredytową, żel energetyczny.. Mieści się w nim na prawdę wiele!

Jako, że otwory, przez które upychamy we FlipBelcie nasze dobra są niewielkie, wszystko jest dobrze zabezpieczone wewnątrz pasa. A dzięki temu, że jest on naciągnięty na biodrach wszystko jest w nim dobrze ściśnięte – dzięki czemu telefon nie podskakuje w trakcie biegania, klucze nie brzęczą itp.

flipbelt i telefon w nim

tak wygląda telefon upchnięty do FlipBelta

Czy rzeczy schowane we FlipBelt są bezpieczne?

Reklamy, które można znaleźć na internecie mówią, że tak. Nic nie powinno wypaść z pasa, więc wszystkie rzeczy, które tam włożymy są teoretycznie bezpieczne. Ja sam jestem jednak maniakiem bezpieczeństwa – podczas biegu tysiąc razy sprawdzam w kieszeniach czy mam w nich jeszcze klucze czy dokumenty. Tak więc bieganie z pasem, z którego coś może się (choćby teoretycznie) wyślizgnąć nie nadawało by się dla mnie.

Na szczęście, aby nerwy moje i mi podobnych osób nie były po biegu niepotrzebnie nadszarpnięte  – pas, gdy już wszystko doń włożymy wystarczy obrócić na drugą stronę (to jest właśnie ten “Flip” w FlipBelt). Na wewnętrznej stronie pasa nie ma żadnych otworów. Natomiast miejsca, przez które jeszcze przed chwilą wkładaliśmy nasze dobra są mocno przyciśnięte do ciała, dzięki czemu nic przez nie nie wypadnie.

flipbelt elastyczny pas biodrowy pomieści wszystko

Tak wygląda FlipBelt na zawsze pięknych, gładkich i nigdy nie spoconych ludziach z reklamy. Co ciekawe, oboje mają niewywinięty pas – a więc z otworami na zewnątrz.

Przebiegłem już z FlipBeltem około 50 kilometrów, trzymając w nim telefon i klucze. Przez cały bieg ani jedno, ani drugie nie przemieściło się nawet o centymetr (pas miałem cały czas wywinięty na drugą stronę, a więc otworami ukrytymi do wewnątrz.

Ważne jest, aby kupując FlipBelt wybrać taki, który po naciągnięciu go prawie “na maxa” będzie  przylegał ściśle do ciała – w ten sposób nie ma opcji aby przesuwał się on podczas biegu a otwory ukryte po wywinięciu opaski będą dobrze zabezpieczone.

Ile można upchnąć do FlipBelta?

Sporo. Naturalnie najlepiej wkładać do pasa płaskie przedmioty – dzięki temu nie będą one odstawać od ciała i FlipBelt będzie na nas wyglądał fajnie i estetycznie. Ja mieszczę w nim bez problemu 5 calowego Sony Xperia Z1, klucze od domu i dokumenty od auta (jeśli jadę biegać gdzieś dalej). Z kluczykami od samochodu jest już trochę gorzej – sam kluczyk łatwo pewnie by się zmieścił, ale, że mam do nich przypięte etui – to FlipBelt jest już nieco rozepchany. Do paska przypinam jeszcze odtwarzacz mp3 – i można biegać.

Na pewno nie zmieściłbym do FlipBelta portfela. Ani telefonu w pokrowcu. Po pierwsze są one zbyt duże, po drugie pas o wiele łatwiej “łyka” gładkie przedmioty. Po prostu wślizgują się one do środka. Skórzany portfel (nawet niewielki) trzeba by mocno upychać. Na szczęście etui na telefon nie jest potrzebne – pas jest gładki i miękki – tak więc nie ma obawy, że zarysuje ekran smartfona.

flipbelt ile pomieści

Czy biegaczowi potrzeba wiele więcej?

Wszystko ma wady – nawet FlipBelt. 

Jako, że ja to ja – zawsze muszę znaleźć jakieś wady. Tak więc:

– Do opaski nie da się upchnąć tyle co do saszetki czy plecaka – moja szaszetka na biodra przy dobrym upchnięciu wszystkiego w środku pomieści nawet 0,5 litrową butelkę wody. FlipBelt nie ma aż takiej pojemności – jednak w przeciwieństwie do saszetek, plecaków i innych takich wynalazków jest wygodny i dyskretny.

– Flipbelt ciężko “obsługuje się” pod kurtką, bluzą itp. Trzeba podwinąć wszystko co ma się na sobie i dopiero można grzebać wewnątrz paska. Na szczeście, gdy tylko słońce nieco bardziej przygrzeje problem znika, wraz z ciepłymi ciuchami

– ostatnia wada nie jest dla mnie uciążliwa, ale pewnie znajdą się tacy, którym może to przeszkadzać – szybkość wyciągania i wkładania rzeczy do opaski – szczególnie wywiniętej na drugą stronę jest dużo niższa niż to ma miejsce w przypadku kieszeni/saszetki. Dla mnie ma to znaczenie w przypadku gdy odpalam rejestrowanie czasu w Endomondo – chciałbym od razu zacząć biec. Z FlipBeltem jest to utrudnione – trzeba włożyć doń telefon i wywinąć pas. Wszystko zajmuje jakieś 20 sekund – no, ale średnia prędkość już mi spada;) Na szczęście nie ma to wielkiego przełożenia na wyniki – i uważam, że może być ważne jedynie dla prawdziwych zapaleńców, którzy liczą każdą sekundę, którą udało im się zejść z czasu, w jakim pokonują kilometr.

Ile to kosztuje?

FlipBelt można kupić w polskim Internecie za 119 zł. Najprościej można go kupić TUTAJ, w sklepie RunExpert (mają dużo wersji kolorystycznych!), czasami w tej cenie można go też dorwać na allegro. Zakładając, że w USA sprzedają go za 29.99 $ – to nie opłaca się go ściągać – w kraju kosztuje prawie tyle samo.

flipbelt i jego otwory

Za zakupy zapłacisz kartą Visa. A kartę zmieścisz we FlipBelcie! (czy to zdjęcie powinno być tylko dla pełnoletnich?)

Ponad sto złotych to niemało jak za kawałek materiału, jednak jeśli wziąć pod uwagę wygodę, którą daje pas i fakt, że pewnie posłuży on przez kilka sezonów – to wg. mnie można poświęcić stówkę.

Nie widziałem jeszcze żadnych kopii ani chińskich podróbek – FitBelt to po prostu zbyt duża nowość, aby już się pojawiły. Zresztą, nie wiem czy warto zaoszczędzić 10 czy 20 zł kupując podróbkę, która może szybko się rozciągnąć i rzeczy zaczną z niej wypadać.

Warto ?

Jak zwykle najbardziej rozpisałem się o wadach (tak, mam wredny charakter), jednak uważam, że naprawdę warto. Jeśli biegacie w ubraniach, które nie mają kieszeni, latem, nago lub po prostu nie lubicie aby rzeczy, które towarzyszą Wam podczas biegania obijały się o siebie i o ciało – FlipBelt to idealne rozwiązanie. 

Ja sam na początku byłem sceptycznie nastawiony do pasa – jednak gdy kilka razy zaufałem, że mój telefon nie wypadnie za chwilę na ziemię i pęknie na milion kawałków a klucze nie zginą na 5 kilometrze – teraz nie wyobrażam sobie jak mogłem kiedyś trzymać te rzeczy w ręku podczas biegania. 

Na koniec mam dla Was jeszcze film, na którym można zobaczyć FlipBelt w akcji oraz Panią z reklamy, która dotyka się w różnych miejscach (NO JA PROSZĘ, BEZ SKOJARZEŃ!)

PS: A jeśli podczas biegu musicie mieć ze sobą tablet, dwa litry wody i aparat fotograficzny – myślę, że najlepszym rozwiązaniem będą taczki :)

13 komentarzy na temat “104. Flipbelt – i nie musisz już mieć trzeciej ręki!

  1. Mineło troche czasu od tych wpisów, ale musze sie zapytac jak z wilgocia ? Wlasnie szukam czegos wygodnego do biegania z telefonem i ten pas wyglada zachecajaco. Boje siejednak czy po bieganiu nie wyciagne mokrego sprzetu

    • Hej Kasia!
      ja swój flipbelt noszę nie na samej skórze a na spodenkach do biegania więc nie mam problemu, aby po bieganiu był on jakoś ekstremalnie wilgotny.
      Gdybym miał nosić go na gołą skórę to pewnie bym się zastanawiał nad wilgocią a tak, to nie miałem z tym problemu.

  2. Pingback: 192. Idą święta, kup prezent(a) ! 10 pomysłów na niedrogi prezent dla biegacza | jestesmyfajni.pl w nowej, lepszej formie

  3. Nie wiem jak w Endomondo, ale w Runkeeperze jest opcja opóźnienia startu aktywności.
    Ustawiasz sobie ile tam potrzebujesz, dajmy na to 10s; odpalasz start i masz 10 sekund na schowanie sprzętu – dopiero po tym czasie aktywność wystartuje.

    Trafiłem tutaj, bo natknąłem się kiedyś na jakimś zagranicznym blogu na ten wynalazek; jako ‘must have’!
    Dzisiaj zauważyłem, że jest promocja w GoSport (70zł zamiast 99zł) i zastanawiam się czy go nie zakupić :-). Wychodzi na to, że nie ma co zwlekać tymbardziej, że do obecnego paska z którego jestem zadowolony niestety nie wejdzie większy smartfon, na który się u mnie zanosi.

    Pozdro!

    • W Endo chyba brak takiej funkcji.. specjalnie mi to nie przeszkadza, bo nie liczę czasów aż tak, żeby te 30 sekund, które tracę na wkładanie telefonu do Flipbelt robiło różnicę. Co do zagranicznych blogów, to do ich rekomendacji MUST HAVE podchodzę że spokojem, bo najczęściej jest ona motywowana nie faktyczną opinią a raczej ilością kasy która za tym stoi :-) mój Flipbelt ma się tymczasem całkiem ok, i nadal dobrze trzyma sony Xperia z1. Ale kluczy już do niego nie wkładam, fakt, mam lekką obsesję i może komu innemu by to nie przeszkadzało ale mi ciągle się wydaje że zaraz się z niego wysuną…

    • ten pas kupujesz już “za ciasny” – on jest po prostu mega rozciągliwy. A gdybym dał radę schudnąć aż tak, że Flipbelt stanie się na mnie za duży – to będę tak szczęśliwy że stówkę na nowy pas wyjmę z kieszeni bez bólu :)

  4. Super pomysł :) Jednak zamiast wydawać ponad 100 zł właśnie postanowiłam, że sobie taki pas uszyję ze starych elastycznych getrów do biegania :)

    • w sumie nie głupi pomysł, jeśli potrafisz :) tylko warto pomyśleć nad tym, aby dodatkowo wzmocnić te otwory, przez które wkłada się rzeczy do wnętrza FlipBelt. Zauważyłem, że jeśli cały czas wkładam mój telefon przez jeden otwór to po pewnym czasie poluzował się i jest większy niż pozostałe.

  5. fajna sprawa. zastanawia mnie tylko, jak wygląda sprawa ewentualnego zapocenia sprzętu w tym pasie? już jeden telefon dzięki intensywnym treningom sposób załatwiłam :)

    • Myślałem o tym. Pas faktycznie jest wilgotny po intensywnych ćwiczeniach. Myślę, że kluczowe jest to, czy będzie spotykał ciała, czy będzie np. na spodniach. Zbadam to następnym razem :-).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.