324. Poezja z lenistwa powstała [kącik poezji tandetnej]

Gdy zima się powoli zbiera

No i wiosenna przychodzi aura

To czuję, że coś we mnie wzbiera

Siła (tu brak mi rymu, wiem) jakiegoś minotaura!

Czuję tak jakby we mnie rosły

Mocy nadludzkiej tak pokłady

i mógłbym wręcz przenosić góry

(Gdybym wziął tylko wstał z kanapy)

I czuję się jak jakiś bożek

Taki potężny, mocny zdrowy

Więc bez rozgrzewki TRZASK, maraton

(taki przed kompem, serialowy)

Wnet wszystko naraz dookoła

świat ciągle daje mi sygnały

że aby wreszcie się rozkręcić

jest teraz moment doskonały.

I nawet czuję, że pogoda

mnie wspiera w moich poczynaniach

(gdy zimny deszcz z szarego nieba

nakurwia bez opamiętania)

Lecz gdzieś, daleko jest nadzieja

I chociaż na kanapie leżę

 to czuję, mam w sobie tą wiarę

ŻE WKRÓTCE ZA SIEBIE SIĘ WEZMĘ.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.