147. Depresja 30-latka (jest na nią lekarstwo)

depresja 30 latka
depresja 30 latka

Dzień dobry;

Dziś od razu przywalę z gruber rury, więc…

Stali czytelnicy bloga wiedzą zapewne, że jestem zajebiście stary.

Przeżyłem paru prezydentów, dwóch papieży, Robina Williamsa i czwartą Rzeczpospolitą. Jestem już w takim wieku, gdy faceci przy wódce nie rozmawiają już o „osiemnastkach” bo powoli zaczyna to podchodzić pod pedofilię.

Ja pierdzielę, jestem nawet starszy niż polski Internet!

Tak właśnie – od kilku dni dołączyłem do grona 30-latków!

Chyba powinienem być zdołowany, w końcu każdy 30, 40, 50 i więcej „latek” powinien mieć doła, nie?

Niestety, chociaż kalendarz i numer PESEL nieubłaganie wskazują, że trzydziestoletniość została już przeze mnie osiągnięta to jakoś nie potrafię się z tego powodu smucić.

Aby być na czasie z problemami nowej grupy, z którą mogę się teraz identyfikować wpisałem w Google frazę Mam 30 lat. Może tu znajdę pożywkę dla depresji, która ciągle nie chce nadejść?

I oto, co ukazało się moim oczom:

mam 30 lat dramaty

strasznie jest mieć 30 lat… chyba

Masakra, wygląda na to, że trzydziestolatki to dopiero mają pod górkę… Takie życie teraz mnie czeka? Chyba czuje nadchodzącą falę smutku… A nie, to po prostu ten wczorajszy niestrawny posiłek. 

Bo przecież żaden z tych problemów mnie nie dotyczy !

I właśnie wtedy uświadomiłem sobie, że…

Lekarstwem na depresję 30-latka jest ruch

Przedwczoraj pierwszy raz biegałem jako trzydziestoletni człowiek. I był to NAJLEPSZY TRENING KIEDYKOLWIEK. 

Nogi niosły mnie same i chociaż może nie pobiłem rekordu świata to czułem się niesamowicie.

Chociaż jeszcze dwie godziny wcześniej moja głowa była pełna problemów pracowo – domowo – życiowych – to podczas treningu to wszystko nagle przestało się liczyć. 

Była ścieżka, byłem ja, byli inni, którzy biegli dookoła mnie – mogłem z nimi pogadać, mogłem biec w totalnym milczeniu.

Problemy zniknęły;

Głowa się zresetowała;

Stres wypłynął razem z potem i wyparował w cieple sierpniowego wieczoru;

Chyba jednak nie tak strasznie jest być tym trzydziestolatkiem!

A więc trzydziestolatki, starsi i młodsi – jeśli ciągle jeszcze przekładacie swoje pierwsze wyjście na rower/bieganie/siłownię/fitness/spacer to mam dla was propozycje.

Przestańcie nad tym myśleć i po prostu zacznijcie to robić – a wiele problemów zniknie, ot tak, przynajmniej na jakiś czas. 

Nie wierzycie? Spróbujcie. 

Bo jak inaczej będziecie mogli się o tym przekonać?

Może Ci się również spodoba

2 komentarze

  1. jacekes pisze:

    @Adamadam – Challenge accepted :)

  2. Adamadam pisze:

    Muszę tego spróbować. Do tej pory ruh nie odgrywał w moim życiu żadnej roli (nawet go unikałem), ale widzę, że wielu moich znajomych radzi sobie z „kryzysem trzydziestoletniości” właśnie wprowadzając do swojego życia bieganie. Może napiszesz jakiś poradnik jak zacząć biegać, co ty na to:)?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: