234. Ingress – gra, która wyciągnie Was z domu

ingress
ingress

Wstań z krzesła, wyjrzyj przez okno. Co widzisz? Czy niebo jest czarne, spod ziemi bucha czarny dym a Ty nie masz czym oddychać? Cóż, jeśli tak jest, to albo jesteś Hobbitem, który zaraz musi wrzucić pierścień do wulkanu, albo po prostu mieszkasz w Bytomiu. W przeciwnym razie za Twoim oknem rozpościera się za pewne jakiś widok, drzewa, krzaki, ulice, domy… Widzisz to wszystko? A gdybym Ci powiedział, że jest coś jeszcze?

Nie jesteśmy tutaj sami

Pewnego dnia naukowcy z CERN (Europejska Organizacja Badań Jądrowych) dokonali przełomowego odkrycia. Na Ziemi istnieje nowy, nieznany do tej pory rodzaj energii! Nie bierze się ona z węgla, atomu czy ze spalania krowiej kupy. Siła ta wydobywa się z określonych miejsc, które nie wiadomo w jaki sposób znalazły się w lokalizacjach, które są dla ludzkości ważne, ciekawe, albo po prostu potrzebne. Skąd się wzięły? Jak powstały? Czy maczała w tym ręce jakaś obca cywilizacja? I najważniejsze – jak wykorzystać tą niespotykaną wcześniej siłę, która wydaje się mieć moc kontroli nad ludzkimi umysłami?

Naturalnie istnienie energii, której nigdy wcześniej nie było nam dane zaznać musiało podzielić ludzkość. Część ludzi (reprezentujących frakcję Oświeconych – Enlightened – w grze barwa tej frakcji to zielony) uznało, że jest to dla nas wszystkich wielka szansa, która pozwoli naszej rasie wynieść się na poziom, który do tej pory był dla ludzkości nieosiągalny. Pozostali (Ruch Oporu, czyli Resistance – niebiescy) stwierdzili, że mieszkańcy Ziemi nie są na to gotowi i postanowili walczyć o ochronę ludzkości przed zgubnym wpływem Exotic Matter (bo tak właśnie nazywa się owa energia).

resistance enlightened ingress polska jestesmyfajni

Enlightened czy Resistance? Oto pierwszy wybór, który stawia przed graczem Ingress. Uwaga – nie można go już potem zmienić! A ja wybrałem zielonych ;)

Brzmi jak scenariusz najnowszego filmu z Tomem Cruisem ? Błagam Was, to jest jestesmyfajni.pl, tutaj nie ma miejsca na słabą grę aktorską i akcje rodem z Hollywood.

tom cruise na jestesmyfajni

wybacz Tom, za wysokie progi!

To co właśnie Wam opisałem, jest tłem fabularnym dla czegoś, co nazywa się…

Ingress – gra, która wyciągnie Was z domu

Z grami jest zazwyczaj jeden podstawowy problem. Bardziej lub mniej ciekawe, przykuwają do ekranu i gdy już zdołamy się od niego odkleić najczęściej przychodzi moralny kac – ja jebie, ile ja właśnie przetraciłem czasu na siedzenie przed komputerem… Gry na tablety i komórki pozwalają na rozrywkę w dowolnym miejscu, ale mobilizują do ruchu głównie nasze kciuki, dupa nadal spoczywa przyklejona do siedzenia. Z Ingress jest inaczej.

W wielkim skrócie – gra polega na zdobywaniu i przejmowaniu Portali (to te miejsca z których wydobywa się energia), umacnianiu ich oraz łączenia w trójkątne pola (Control Fields). Stworzenie takiego pola powoduje przejęcie kontroli nad danym obszarem, naturalnie do momentu aż nasze pole nie zostanie zniszczone przez przeciwną frakcję lub zakryte jeszcze większym polem. Brzmi banalnie, prawda? No i gdzie tu miejsce na ruch?

Ano tu, że poszczególne portale to po prostu miejsca na mapie, do których trzeba fizycznie (z telefonem w ręku) dotrzeć – dojsć, dobiec, dojechać czy dolecieć. Niektóre znajdują się kilkadziesiąt metrów od siebie (szczególnie w miejscach o dużym „natężeniu” zabytków czy innych obiektów kultury) a inne znajdują się w sąsiednim mieście, państwie, kontynencie. Połączenie ich prostą linią nie jest wcale takie łatwe jakby to się mogło wydawać.

Portale można też hakować – poprzez naciśnięcie przycisku w aplikacji – otrzymując w ten sposób przedmioty, które są niezbędne do dalszej gry. Poprzez hakowanie zdobywamy między innymi rezonatory (Resonators) które służą do zajmowania portali, XMP (czyli broń) – pozwalającą na zniszczenie rezonatorów przeciwnej frakcji i zajęcie portalu własnymi rezonatorami, sześciany (Power Cubes) – czyli pojemniki z energią, która jest potrzebna do praktycznie wszystkich działań w grze (oprócz przemieszczania się, do tego wystarczy Wam energia własnych nóg), klucze, potrzebne do łączenia (czyli LINKowania portali) oraz wiele innych przedmiotów potrzebnych w grze.

ingress ekwipunek

Ingressowy ekran ekwipunku

Okazuje się, że po zainstalowaniu Ingress w telefonie ukazuje się nam nowy, do tej pory nieznany świat – który wprawdzie pokrywa się z siatką ulic, dróg czy parków które znamy – ale skrywa w sobie elementy, które nie są widoczne dla innych – tych, którzy nie wiedzą, że dookoła cały czas toczy się walka pomiędzy Oświeconymi a Ruchem Oporu.

ingress widok z mojego okna

wierzcie lub nie, tak właśnie wygląda widok z mojego okna

Dlaczego w ogóle o tym piszę?

Nie mam tutaj zamiaru tworzyć jakiegoś poradnika czy samouczka gry – od tego są gotowe strony, do których linki wrzucę na końcu tego wpisu. Zacząłem ten temat, ponieważ na własnym przykładzie widzę, że Ingress jest dla mnie świetną okazją aby wyjść na spacer, bieganie albo aby wyruszyć w miejsce w którym jeszcze nigdy do tej pory nie byłem. Idea zhakowania jeszcze i jeszcze jednego portalu potrafi przedłużyć spacer o kilka kilometrów. Nie wspomnę już o treningu, który (o ile nie biegnę na jakiś określony dystans) już dawno nie jest podporządkowany konkretnej trasie tylko chęci odwiedzenia i połączenia kolejnych portali.

Spacer z psem? Wyjście do sklepu? To wszystko może nabrać nowego wymiaru dzięki tej grze. A wierzcie mi, świat Ingressa zmienia się cały czas – rzadko się zdarza, aby miejsce przejęte przez jedną frakcję pozostało w jej rękach na całe tygodnie – zwykle jest to kwestia kilku dni lub godzin gdy dany portal zmienia kolor z zielonego na niebieski lub odwrotnie.

Dodatkowo – jak już wcześniej pisałem – portale w grze są zazwyczaj rozmieszczone w miejscach z jakiegoś powodu ważnych, ciekawych, przydatnych albo po prostu ładnych. Zwykle są to ważne budynki (kościoły, urzędy, węzły komunikacyjne), jakieś zabytki, pomniki czy chociażby ciekawe grafitti.

ingress widok portalu

Tak wygląda przykładowy Ingressowy portal

Oglądając świat przez ekran na którym jest Ingress okazuje się, że chociaż wpatrzeni w komórkę odkrywamy nagle wiele rzeczy, które do tej pory mijaliśmy zupełnie nieświadomie. Czasami nie są one warte zbytniej uwagi (w grze jest dużo portali, które znajdują się w miejscach np. słabego malowidła na ścianie) ale często da się dzięki nim odkryć nieznane do tej pory pomniki czy zabytki – które do tej pory albo ukrywały się przed naszym wzrokiem albo po prostu mijało się je w codziennym pędzie.

Dla samotnego wilka czy drużynowego gracza?

Poza aspektem „ruchowym” gra ma także swoją społecznościową stronę. Jeśli gracie w Ingressa w dużym mieście, to jest bardziej niż pewne, że gdzieś obok Was jest ktoś, kto tak samo hakuje, niszczy czy linkuje (łączy) portale. Graczy jest naprawdę dużo! Wprawdzie duża część z nich to dzieciaki (nie, żebym miał coś przeciwko dzieciakom, ale nie mam specjalnie o czym z nimi gadać) ale jest też wielu graczy (i graczek – tak, Ingress to nie tylko faceci!) z którymi można normalnie pogadać na ciekawe tematy. Z czasem może się okazać, że „znajomi z gry” odpowiadają za całkiem spory wycinek życia towarzyskiego – i to chyba dobrze, bo w końcu znajomych nigdy nie jest za mało, zwłaszcza tych ciekawych :).

Drugą sprawą jest wspólne planowanie i akcje. Jak już pisałem na początku, głównym zadaniem graczy jest tworzenie pól, najlepiej jak największych. Wiele z nich ma bardzo dużą powierzchnię – przykrywają miasto, część województwa a niekiedy nawet jakąś sporą część świata. czegoś takiego nie da się zrobić w pojedynkę, dlatego gracze nie raz umawiają się na jakąś akcję, podczas której poszczególne zespoły oddalone od siebie o kilkadziesiąt – kilkaset kilometrów walczą, aby utworzyć duże pole. Jest łączność telefoniczna, koordynaty geograficzne i wyprawy na nieznane zadupia. Są lotne brygady, które po drodze usuwają przeszkody mogące zniweczyć plan i koordynatorzy, którzy łączą starania wszystkich obserwując je z ekranu komputera. To naprawdę potrafi być fajna zabawa!

O integrację dbają też twórcy gry (firma Niantic, przejęta jakiś czas temu przez Google) – organizując zloty graczy w różnych miejscach na świecie – Berlin, Praga, Poznań, ale też Tokio, Waszyngton i wiele jeszcze bardziej egzotycznych lokalizacji – w tych wszystkich miejscach co jakiś czas pojawia się dużo dziwnych ludzi, wpatrzonych w ekrany komórek, którzy spacerują, wydawało by się bez celu.. I klikają, klikają i jeszcze raz klikają.

Podsumowując – w Ingressa da się grać totalnie samemu. Po prostu w grupie jest z tego większa frajda.

Ingress – czy warto?

Ok, ok, wiem, do tej pory pisałem o samych zaletach tej gry – ale nie ma co ukrywać – Ingress to nie jest aplikacja dla każdego. Tak więc jeżeli:

– w telefonie używasz tylko dzwonienia i smsów (Ingress jest na początku dość skomplikowany, można szybko się zniechęcić);

– gry to wg. Ciebie „głupota dla dzieciaków”;

– nie lubisz historii nie z tej Ziemi;

– nie masz i nie zamierzasz mieć pakietu internetowego (gra go wymaga);

– fakt, że ktoś może zniszczyć stworzone przez Ciebie pole kilka sekund po tym jak powstało (tak, w Ingress wszystko zmienia sięBARDZO szybko)

– czujesz dumę, że telefon trzyma Ci 5 dni na jednym ładowaniu (Ingresss pożera baterię aż miło);

– nie lubisz spacerów;

– mieszkasz na wsi lub w małej miejscowości (w takich miejscach zwykle nie ma portali lub jest ich bardzo mało);

– nie lubisz „nabijania statystyk” – gra zawiera też w sobie element rozwoju naszej postaci – zdobywania kolejnych poziomów i odznak – za odwiedzenie określonej liczby miejsc, stworzenia jak największej ilości pól, itp.. niektórzy to kochają, inni nienawidzą

to nie instaluj tej aplikacji – poklikasz kilka razy i się zniechęcisz. A jeśli ktoś z Was na wszystkie pytanie powyżej odpowiedział przecząco – to może warto spróbować?

Ingress dla biegaczy

Treningi biegowe potrafią być nudne (zwłaszcza jeśli klepiecie ciągle kilka tych samych tras). Gra może je urozmaicić – w domu, korzystając z mapy Ingress Intel można wyznaczyć sobie jakiś cel – np. odwiedzenie określonego portalu, utworzenie pola itp. i potem biegnąc dotrzeć w te miejsca aby wypełnić swój plan. Gra niestety czasem wymaga aby przystanąć przy portalu co potrafi przeszkodzić w treningu, ale jeśli takie przystanki są Wam niestraszne to na własnym przykładzie mogę stwierdzić, że Ingress potrafi doskonale urozmaicić trening. To coś jak połączenie biegania z grą miejską tyle, że nie na ustalonej przez organizatora trasie ale w skali całego świata.

Ja sam złapałem się na tym, że regularnie biegając treningi zaczęły mnie nieco nużyć. Lekarstwem na to były zawody, bieganie z innymi, ale nie zawsze jest ku temu czas, okazja czy chęci. Dzięki Ingress moje treningi zyskały zupełnie nowy wymiar – zamiast robić po prostu jak największe kółko – krążę ulicami przejmując i łącząc portale. Niby marny to cel (w końcu to tylko gra) ale lepszy taki niż żaden, prawda:)?

Faktem jest, że gra może też przeszkadzać – tak jak pisałem wcześniej – wymaga ona od gracza aby czasami przystanąć co przeszkadza w kręceniu jak najlepszego czasu. Dodatkowym utrudnieniem jest też to, że biegnąc trzeba się wpatrywać w telefon, co po pierwsze jest względnie bezpieczne a po drugie ogranicza tempo. Nie jest o więc opcja na każdy trening.

It’s time to move

Grać czy nie grać? Na to pytanie najlepiej odpowiedzcie sobie sami. Wielu moich znajomych słysząc, że gram w jakąś grę, która wymaga pójścia tu albo tam, stwierdzało od razu – ale przecież to jest głupie! Inni wyrażali zainteresowanie a kilka osób na poważnie się w to wciągnęło. Pamiętajcie, że niekoniecznie trzeba robićz gry swój sens życia – może to być po prostu miły motywator podczas spacerów z psem albo nabijania biegowych kilometrów.

Jeśli chcielibyście sprawdzić, co to takiego ten Ingress to po pierwsze zacznijcie od ściągnięcia aplikacji na Androida, lub wersji na iOS z App Store.

Do gry powstało wiele poradników, np TEN po Angielsku lub TEN TUTAJ – po polskuChociaż moim zdaniem nie warto zagłębiać sięw szczegóły instrukcji – na początku może się ona wydawać skomplikowana, przeładowana informacjami – a po pewnym czasie gry wszystko staje się oczywiste i proste tak samo z siebie.

Jeśli zdecydujecie się spróbować i pojawią się pytania – pytajcie w komentarzach do tekstu – postaram się pomóc. W grze szukajcie mnie pod blogowym nickiem – jacekEs i pamiętajcie – najlepsza frakcja to Entlightened :) *

*żartowałem, wybierzcie frakcję wg. własnego uznania**
**żartowałem, pewnie, że Zieloni najlepsi :)

Może Ci się również spodoba

12 komentarzy

  1. Agentusek pisze:

    gram czwarty rok i od poczatku w jedynym, słusznym kolorze. Co jakiś czas odstawiam gre żeby sprawdzić czy zbytnio nie wsiąkłem ;-) Jest na prawdę dobra. Nowi ludzie, nowe miejsca, nowe wyzwania. Warto dodać, że gra sie rozwija.

    • jacekEs pisze:

      Agentusek – chciałbym potrafić zrobić sobie odwyk, ale nie potrafię i nabijam kolejne haki, kilometry, linki i pola.. i dobrze mi z tym :D chyba jednak nie potrzebuję Ingressowego odwyku :P

  2. Zjebany stach pisze:

    Gra dla zjebów szczególnie zielona frakcja

    • jacekEs pisze:

      Stachu, z twojego nicka i wypowiedzi wnioskuję, że nie masz więcej niż 14 lat więc wg. regulaminu Ingressa nie powinieneś jeszcze grać a tym bardziej udzielać się w Internecie ;)
      ale nie będę kasował tego powalająco inteligentnego komentarza, może kiedyś do niego wrócisz i pomyślisz „o matko, ale JA GŁUPI BYŁEM” .

  3. Anonim pisze:

    watch_dogs to betka

  4. SlimSizeMe pisze:

    Świetna propozycja, strasznie mi się pomysł spodobał. Przetestuje na pewno!

  5. Uwielbiam ją, chociaż niekiedy utrzymanie 24 godzin od ostatniego hakowania bywa trudne. Trzeba np szukać portalu na środku niczego jadąc PKP. A jeśli chodzi o frakcję – jak jest tylko zielono, to robi się nudno i strasznie wolno levele idą (jestem zielona i ostatnio w pewnej miejscowości to testowałam) ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: