268. To już trzy lata z jestesmyfajni [na szybko]

happy birthday jestesmyfajni
happy birthday jestesmyfajni

Pamiętam Cię jak byłeś taki malutki(a)! – Zapewne każde z Was to kiedyś słyszało.

A pamiętacie jak ten blog, tak TEN, który właśnie czytacie dopiero powstawał? Nie? Spokojnie, nie mam Wam za złe..

ja sam dopiero wczoraj zorientowałem się, że…

Jestesmyfajni ma już trzy lata!

Trzy lata temu zakładałem tego bloga trochę dla jaj a trochę dlatego, że TAK BARDZO CHCIAŁEM ZOSTAĆ SŁAWNYM I BOGATYM BLOGEREM.

To pierwsze jak do tej pory się udaje, to drugie jak na razie nie za bardzo.

Pamiętam, że gdy zakładałem bloga w jego nowej, lepszej formie bardzo chciałem, aby ktoś tu w ogóle zaglądał. Nie wiedziałem jeszcze za bardzo o czym ani dla kogo chcę pisać.

To, że po pewnym czasie wyewoluował on w kierunku tego, co jest teraz wniknęło trochę z przypadku a trochę przez to, że po prostu piszę o rzeczach które lubię, tak jak lubię i w dodatku znajdują się ludzie, którzy lubią to wszystko potem czytać.

Na początku było… słowo

Na samym początku bardzo chciałem po prostu pisać. Jako, że pisać do szuflady jest trochę nudno, to potem chciałem, aby bloga odwiedzał (i czytał to, co napisałem CHOCIAŻ KTOŚ). Z czasem okazało się, że  tych chociaż-ktosiów zrobiło się całkiem sporo.

Potem przez pewien moment uroiło mi się, że jestem w stanie to wszystko rozwinąć, przebić się do mainstreamu i zabłysnąć jako gwiazda na nieboskłonie polskiej blogosfery (czy istnieje choć jeden bloger, który nie miał kiedyś takich zludzeń?). I tutaj rzeczywistość szybko mnie zweryfikowała, tym razem dając kilka bolesnych plaskaczy w twarz i uświadamiając, że sławę zdobywa się pisząc o stosunkach damsko – męskich (czytaj: seksie), najnowszych przepisach na jarmuż z cieciorką w sosie z soi oraz o stylizacjach na październik. Aha, do tego obowiązkowo kilka zdjęć uśmiechniętych kobiet z dużymi… oczami.

Jako, że nie identyfikuję się z żadnym tych zagadnień, pozostanę raczej przy swoim i nie będę na siłę próbował zmieniać tego bloga – no, chyba, że wpadnę na jakiś świetny pomysł (ma ktoś jakiś? serio, ktoś, coś?)

Z czego się cieszę?

Z tego, że codziennie zagląda tu kilkaset osób, a niektóre nawet czasami wracają.

Chociaż kiedyś zarzekałem, że nie robię tego dla lajków to jednak cieszę się też z każdego lajka i polubieniu fanpejdża na facebooku, Instagramie i tym trzecim, no, jak to się nazywało… Twitterze (serio, nie zaglądajcie na Twittera bo nie ma tam nic ciekawego).

Niewiarygodnie jaram się tym, że dzięki temu wszystkiemu poznałem mnóstwo nowych znajomych. A podobno po trzydziestce nie da się już poznawać nowych ludzi…

A przede wszystkim cieszę się z tego, że mogę robić coś więcej. I na dodatek to kogoś interesuje. Nawet nie wiecie jakie to jest dla mnie satysfakcjonujące. 

Czego żałuję?

Czasu. Są takie momenty, że najchętniej schował bym się na tydzień pod kołdrę, nic nie robił. o niczym nie myślał. A tymczasem gdzieś z tyłu głowy kłębią się myśli: co nowego wrzucić na bloga / dlaczego ostatnio jest tak mało wyświetleń / co zrobić aby stać się sławnym i bogatym / ale jestem głodny.Kiedy nie pisałem to miałem zdecydowanie więcej czasu dla siebie i innych. Pytanie, czy dobrze ten czas wykorzystywałem pozostawię bez odpowiedzi, bo po co sam mam się zawstydzać.

Tego, że jestem taki leniwy i niesłowny. Głównie wobec samego siebie. Ile to dobrych pomysłów na teksty przepadło, bo postanowiłem je napisać „za tydzień / miesiąc /rok”

No i oczywiście tego, że nie jestem jeszcze sławnym blogerem. Chociaż nie, sława to nie dla mnie, wystarczyło by bogactwo….;)

Tymczasem kończę już to [na szybko] – na koniec chciałem Wam napisać jeszcze jedno. 

DZIĘKI, ŻE JESTEŚCIE, bo gdyby nie Wy, Czytelnicy to na pewno nie pisałbym teraz tego tekstu. 

JESTEŚCIE FAJNI. 

A czwarte urodziny bloga naturalnie są w planach. Ale to za rok. 

 

PS: Żałuję też bardzo, że za cholerę nie wiem, jak wyłączyć tą przeklętą wtyczkę Twittera i usunąć ją na dobre z bloga. Wyłączyłem, odinstalowałem, a ona ciągle tu jest! Ma ktoś jakiś pomysł?

Może Ci się również spodoba

5 komentarzy

  1. Basia pisze:

    Gratulacje! Trzy lata to nie w kij dmuchał!

  2. Zdechła pisze:

    Na czwarte urodziny tort z paprykarzu! Przyjadę na 100% :D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: