346. Nike Air Zoom Pegasus 36 – fajny, taki nie za nowy, nie za stary [co nowego w obuwniczym]

Nike air zoom pegasus 36 inny język

Pewien bloger, którego wyjątkowo lubię czytać* napisał kiedyś, że producenci sportowych butów zaczynają działać trochę jak producenci elektroniki. Zarzucają rynek mnóstwem rodzajów i modeli, których większość osób nie jest w stanie nawet rozróżnić, ale oprócz tego mają w swoim portfolio modele flagowe, w których znajdują się wszystkie najnowsze technologie, nowinki oraz na których skupiają większość marketingowej uwagi. Jednocześnie, takie modele bardzo często niewiele różnią się od swoich poprzedników, bo przecież bądźmy szczerzy – w butach do biegania nie da się wprowadzać rewolucyjnych rozwiązań rok do roku. W elektronice zresztą też, ale to nie temat na dziś.

*Jeśli jeszcze się nie domyśliliście, ten bloger, którego tak lubię, to ja. Co, przynajmniej jestem szczery.

Dokładnie tak mają się sprawy z dwoma nowościami, o których chcę dziś napisać. Buty bazujące na sprawdzonych rozwiązaniach i klasycznych modelach – niby nowe, ale jednak znajome. Chociaż przecież podobno najbardziej lubimy te piosenki, które już kiedyś słyszeliśmy, nieprawdaż?

Nike Air Zoom Pegasus 36

Nike Air Zoom Pegasus zmienia się w interwałach dwuletnich. A skoro nowy model wychodzi co roku, to ani chybi but oznaczony numerem 36 musi być podobny do swojego poprzednika, modelu.. zgadliście – 35. Właściwie, mniej wprawne oko mogło by nie rozpoznać, który model jest który, nawet gdyby stanęły obok siebie.

Oto Nike Pegasus 35
Oraz Nike Pegasus 36.. znajdź 10 różnic, i kolor się nie liczy!

Nike Air Zoom Pegasus 36 od swojego poprzednika różni się:

  • bardziej przewiewną cholewką – w modelu 35 była mocno zabudowana, tutaj materiał jest specjalnie perforowany, tworząc dziurkowaną siatkę. Dzięki temu stopa jest lepiej chłodzona, pytanie tylko, jak sprawdzi się to w zimie.
o cholewka, ale dziureczek!
  • nowym, odchudzonym i bardziej delikatnym językiem – do tej pory w każdym modelu był on dość sztywny i „gruby” (naturalnie jak na buty do biegania). Teraz jest to cienki kawałek materiału, który wedle producenta ma lepiej opinać stopę. jak to się sprawdzi w praktyce – sprawdzę i opiszę, bo poprzednie rozwiązanie – sztywny język zszyty z cholewką bardzo mi odpowiadało.
Język tego buta jest bardziej płaski, mniej wypchany
  • Łyżwa, czyli NIKE „swoosh” jest większa ;). To prawdziwy, jak mawiają amerykanie GAME CHANGER. Wiadomo, większy znaczek NIKE, większa szybkość.
  • Kołnierz nad piętą jest węższy. Teraz buty będą mogły wyglądać jeszcze bardziej rycersko, ale czy to coś zmienia? Ta ścięta pięta, fachowo nazwana bevelded heel ma wg. producenta zapewniać lepsze przetaczanie stopy podczas biegu i lepiej nawiązywać do kształtu tylnej kości piętowej, co chroni kolana i ogólnie wspomaga osoby biegające z piety.

Poza tym, but jest praktycznie identyczny jak jego poprzednik – zarówno jeśli chodzi o zastosowane rozwiązania, jak i wizualnie. Poduszki powietrzne Air Zoom nadal znajdują się pod całą powierzchnią stopy a dodatkową amortyzację zapewnia pianka Cushlon. Obcas buta jest zwężony i zaostrzony. Patrząc na zdjęcia wydaje mi się, że zastosowano nieco bardziej płaskie, „tasiemkowe” sznurówki. To dobrze, bo takie mniej się rozwiązują i łatwiej dobrze je zawiązać nie zaciskając przy tym stopy ciasnym wiązaniem.

NIKE AIR ZOOM PEGASUS 36 -PODSTAWOWE INFORMACJE

MarkaNike
ModelAir Zoom Pegasus 36
Data premieryCzerwiec 2019
Przeznaczenie Asfalt, trening
AmortyzacjaWysoka
Wagaok. 260 gram (43, męski)
Drop10 mm
Cena w dniu premiery (strona
producenta)
499 zł w nike.pl
Cenę Pegasus 36 możecie też sprawdzić klikając w TEN LINK CENEO lub na powyższym obrazku

Jak widzicie, moje początkowe nawiązanie do świata elektroniki użytkowej (szczególnie piję tu do telefonów) ma pewien sens. Flagowe modele, konie pociągowe sprzedaży, pojawiają się na rynku, nawet jeśli nie wiąże się to z wielkimi zmianami. Ale to nawiązanie ma jeszcze drugie dno, bo tak samo jak przy premierach telefonów, gdzie jednocześnie wychodzi kilka modeli z tą samą nazwą, ale o innych możliwościach (np: Huawei P30Lite, P30 i P30Pro, Iphone Xr i Xs) tak samo ludzie z Nike postanowili wypuścić w tym roku dwie odmiany Pegasusa 36. Oprócz opisanego wyżej modelu powstał również..

Nike Air Zoom Pegasus 36 Trail

Zdążyliście się już pewnie zorientować, że nike Air Zoom Pegasus to dla mnie but praktycznie kompletny. Nie jestem tak zaawansowany, aby potrzebować oddzielnych butów startowych więc wystarczy mi i do treningów i do udziału w imprezach. Jedyne, czego mi w nim brakuje, t tego, że średnio sprawdza się w terenie. I tu właśnie wchodzi Air Zoom Pegasus 36 w wersji TRAIL, cały na biało.

tu dla niepoznaki zielony

Aby było jasne. To raczej nie jest but, który nadaje się na jakieś ekstremalne biegi typu „Rzeźnik Chudy Włóczykij Z Karkonoszy”. Jest na to zdecydowanie zbyt ugrzeczniony, jego podeszwa nie jest aż tak terenowa a amortyzacja jest zbyt duża jak na bieganie w błocie.

Pegasus 36 Trail to bardziej hybryda obuwia na asfalt i do lasu – but przeznaczony do biegania po ubitych leśnych ścieżkach, ale który jednocześnie pomoże na stromych podbiegach i przy zbieganiu z piaszczystej górki.

W porównaniu do „zwykłego” Pegasusa 36, model Trail przeszedł kilka mniej lub bardziej istotnych zmian:

  • cholewka jest dodatkowo wzmocniona na pięcie i na palcach, gdzie zastosowano grubszy materiał, niż siateczka, z której w całości zbudowana jest cholewka wersji standardowej. Takie rozwiązanie Nike zastosowało np. W Pegasus 34 Shield, ale też w poprzednim modelu, oznaczonym numerem 35. I znowu kłania się rynek elektroniki – zabieramy coś, co było dostępne wcześniej ze „zwykłego” modelu i umieszczamy to jako ulepszenie w modelu terenowym. Dodatkowo, wzmocnienie jest także dookoła sznurówek. Wszystko to po to aby po pierwsze lepiej ochronić stopę a po drugie – wytrzymać większe naprężenia na karkołomnych trasach.
nike air zoom pegasus wzmocnienia 36 trail
  • Poduszka gazowa Air Zoom, która w asfaltowym modelu jest jedna, pod całą stopą, tutaj została podzielona na dwie mniejsze, umieszczone pod pietą i śródstopiem. Jest tu więc trochę mniej amortyzacji na palcach, ale „w terenie” nie ma to znaczenia. Zresztą, w modelach Pegasusa z wcześniejszych lat Air Zoom był tylko pod piętą (dopiero model 33 dostał dwie poduszki). W Pegasusie 36 Trail amortyzacja jest nadal bardzo duża i spokojnie nadaje się dla cięższych biegaczy, którzy w lesie te chcieli by dać wytchnienie swoim kolanom.
  • Szersza pięta. W porównaniu do modelu na miasto jest zdecydowanie szersza i nie zwęża się też tak ostro. Ma to dawać lepszą stabilizację w niepewnym terenie.
  • Wyższy bieżnik – podeszwa ma praktycznie taki sam wzór jak nie – terenowym bucie, ale zamiast płaskich wypustek zastosowano tu wyższy..hmm, traktor? Zdecydowanie wygląda na lepiej trzymającą się ziemi, ale jednocześnie nie bałbym się biegać z nią cały czas po asfalcie. Wypustki są umieszczone naprzeciwlegle, co ma ułatwić trzymanie się ziemi podczas pokonywania wzniesień.
Ta podeszwa ma dość nudny kolor, jeśli porównywać z pozostałymi wersjami Pegasusa 36 Trail, ale wstawiłem ją ze względu na ładne tło.
już rozumiecie, co miałem na myśli, pisząc, że tamta podeszwa jest nudna?
  • Na koniec najważniejsze ;) po wewnętrznej stronie cholewki, zamiast łyżwy swoosh znajduje się trójkąt, z wkomponowanym symbolem drogi. znaczek daje co najmniej + 10 do bycia terenowym PRO biegaczem:)
Z takim PRO znaczkiem od razu + 10 do przyczepności, do umiejętności, do wszystkiego!

NIKE AIR ZOOM PEGASUS 36 TRAIL – PODSTAWOWE INFORMACJE

MarkaNike
ModelAir Zoom Pegasus Trail 36
Data premieryCzerwiec 2019
Przeznaczenie Asfalt, las, lekki teren, trening
AmortyzacjaWysoka
Wagaok. 320 gram (43, męski)
Drop10 mm
Cena w dniu premiery (strona
producenta)
549 zł w nike.pl
Po raz kolejny, TEN LINK ZABIERZE WAS DO CENEO, możecie też kliknąć na powyższy obrazek.

I znowu – muszę wrócić do analogii ze świata spoza branży obuwia biegowego. Ludzie z Nike wzięli popularny, bardzo dobrze sprzedający się model, który cieszy się zaufaniem biegaczy, zmienili go odrobinę, ale nie za bardzo, aby tylko nie stał się zbyt odmienny, od tego co wszyscy znają i lubią. W ten sposób powstał but, dla biegacza, który do lasu wybiera się na okazjonalne treningi i raczej nie szuka tam hardkorowych doznań – a który do tej pory nie miał żadnego buta „w teren” bo aż tak go nie potrzebował – kupi bez zastanowienia.

Takich osób jest mnóstwo, widywałem je w hurtowych ilościach np. na zawodach City Trail – wszyscy ci, którzy do tej pory „tuptali” małymi kroczkami zbiegając z górki i za chwile ślizgali się na podbiegu w swoich miejskich biegówkach będą teraz mogli pokonywać trasy nieco pewniej w Pegasusach 36 Trail.

Czy jest to z mojej strony zarzut w stronę producenta? Bynajmniej – uważam, że Nike wypełnia w ten sposób lukę w swojej ofercie, docierając do jeszcze większej liczby klientów. I dobrze, bo Pegasusy to według mnie cholernie dobre buty.

Na sam koniec doczepię się tylko do kolorystyki obydwu modeli. Podczas gdy „zwykły” asfaltowy Pegasus otrzymał dość standardowe, jednolite barwy (mi najbardziej marzy się biały z niebieską łyżwą, choć już czuję jak to się będzie brudzić!) …

to ten biały, na wypadek, gdybyście pytali
albo żółte, żółte też są mega

… to w modelu Trail znajdziecie fluorescencyjne wręcz kolory i mocne kolorystyczne przejścia. Całości dopełnia kontrastowa podeszwa, która w zielonej wersji kolorystycznej jest dodatkowo nakrapiana kolorowymi plamkami. Ciekawy wybór jak do lasu.

Wersja Trail otrzymała też wersję białą z neonowymi dodatkami. Wygląda trochę jak lody z rożnymi cukrowymi posypkami.

chciało by się go zjeść

Ciekawe, jak ten but wyglądał by po jednym błotnistym biegu. Z drugiej strony – ja przebiegłem trochę kilometrów po lesie i chyba tylko dwa razy wróciłem do domu ostro ubłocony, więc może jest to jakiś pomysł. Zresztą, na instagramach widzę, że ludzie, którzy kupili Pegasus 36 Trail i tak biegają głównie w miejskiej dżungli zamiast w głębokim lesie.

tak wygląda ten but gdy jest ubłocony. Marketingowcy nie podpowiadają jednak, czy w realnym życiu błoto schodzi tak łatwo jak w Photoshopie
Panie mogą wybrać elegancki fiolet

To nie tak, że te kolory mi się nie podobają – wręcz przeciwnie – po prostu trochę żałuję, że takie oryginalne wzory i barwy nie trafiły do wersji „ulicznej”.

buty i liście. I jest zajebiście #poezja

Podsumowując, jestem pewien, że Nike Air Zoom Pegasus 36, zarówno w wersji na asfalt, jak i w opcji Trail odniesie sukces – po raz kolejny. Nike jak zawsze wypuściło na rynek sprawdzony, kompletny model dla biegaczy, którzy szukają buta do klepania kilometrów, z dobrą amortyzacją ale i nieco bardziej dynamicznego. Jestem bardzo ciekaw wersji Trail i tego, jak będzie się sprawdzać „w terenie” oraz czy będzie to na tyle uniwersalna opcja Pegasusa, aby móc ją używać także w mieście.

Cena premierowa za wersję miejską (449 zł) nie zmieniła się od poprzedniego modelu, czyli od Pegasusa 35 – jest to względnie rozsądna kwota, naturalnie porównując do konkurencji, bo to, że flagowe modele butów stają się z roku na rok coraz droższe, wiadomo nie od dziś. 549 zł za wersję Trail także specjalnie mnie nie dziwi – buty w teren zwykle kosztują więcej, a to właściwie jest Pegasus 36, wzbogacony o wzmocnienia i bardziej rozbudowaną podeszwę. Zapewne za dwa trzy miesiące buty będzie można wyrwać w promocjach, które regularnie pojawiają się w większych sklepach internetowych jakieś 20 % taniej.

Aktualizacja – na tym właściwie zakończyłbym ten tekst, gdyby nie fakt, że szukając materiału zdjęciowego trafiłem na jeszcze jeden model z rodziny Pegasus 36, a mianowicie…

Nike Air Zoom Pegasus 36 FlyEase

Ten model to po prostu Pegasus 36 (wersja na asfalt, nie trailowa) z systemem ułatwiającym zdejmowanie i zakładanie bez konieczności rozsznurowywania buta. Właściwie, nie ma tu co sznurować, ponieważ sznurowadła nie służą do zabezpieczania buta przed spadnięciem ze stopy, a jedynie do dopasowania go do niej (ciaśniej lub luźniej). Łatwe ściąganie i zabezpieczanie buta na stopie zapewnia zamek znajdujący się z boku buta. Chcesz założyć but? Wkładasz stopę i zasuwasz zamek błyskawiczny. Zdjąć? Rozsuwasz zamek i już możesz wygodnie ściągnąć obuwie. Proste.

Nike Air Zoom Pegasus 36 z systemem FlyEase nie wyglądają zbyt imponująco, gdy są rozpięte..

Poza zamkiem, do którego za chwilę dojdziemy, oraz nieco innym sznurówkom (nie ma tu systemu podtrzymywania wiązania w postaci pętelek Flywire) but nie różni się specjalnie od „zwykłej” wersji. Wizualnie odróżnia go wzmocnienie na palcach (hej, Nike, zapomnieliście go zabrać, w modelu 35 było, w 36 zabraliście, aby „ulepszyć” nim wersję Trail) i inne mocowanie wspomnianych już sznurówek.

..ale za to zapięte wyglądają już jak zwykłe Pegasusy.

Sam zamek jest dość dyskretny i (przynajmniej na zdjęciach) prawie go nie widać. Jedyne, co rzuca się w oczy to uchwyt, za który należy pociągnąć aby zasunąć / rozsunąć zamek). W pierwszej chwili pomyślałem – czy on będzie tak dyndać podczas biegania? Ale potem okazało się, że przypina się go do boku buta na specjalny rzep. Dobre, choć po zastanowieniu nie wiem, czy nie lepszy byłby zwykły uchwyt do suwaka, taki jak w dżinsach. Tu, rzep może się wyrobić i po pewnym czasie przestać łapać.

Tak wyglądają Nike Pegasus FlyEase 36 od góry
i jeszcze zdjęcie „w akcji”

Koncept FlyEase jest dla mnie totalnie nowy, chociaż po kilku minutach poszukiwań okazało się, że zastosowano go już w Pegasusach 35. Tam zamek był umieszczony nieco inaczej i „oplatał” stopę. W Pegasus FlyEase 36 postawiono na prostsze rozwiązanie.

Sport nie jest łatwy, więc niech Twoje buty będą łatwe. Dziwne hasło, ale spoko. Przy okazji – tak właśnie wyglądały Pegasus FlyEase 35

Co ciekawe, producent wypuścił też wersję dla dzieci* – bez zamka, ale za to z rzepem. Czyżby Nike zauważyło potencjał w dzieciakach, które chcą biegać razem z rodzicami?

(Mała poprawka – wersja dla dzieci jest oparta na modelu 34 i ma inny sposób zapinania zamka).

Jestem bardzo ciekawy, jak buty z FlyEase sprawdzają się w praktyce. Ale z drugiej strony, nie jestem do końca przekonany, czy są w ogóle komuś potrzebne. O ile rozwiązanie, pozwalające na łatwe wkładanie i zdejmowanie buta chętnie zobaczyłbym w butach codziennych, o tyle obuwie biegowe używa się w sytuacjach, które wymagają od nas pewnego zaangażowania (w końcu na bieganie trzeba się trochę przyszykować). Można więc poświęcić te 30 sekund na zasznurowanie buta. Choć z drugiej strony – gdy wracam po treningu, to prawie nigdy ich nie rozsznurowuje..

FlyEase jest więc dobrym rozwiązaniem dla osób, które cenią sobie swój czas (oszczędność 30 sekund x ileś treningów w roku, to już daje konkretne minuty), dopiero zaczynają biegać i mają jeszcze zbyt duży brzuch, aby się nachylać;) albo po prostu dla tych, którzy nie lubią wiązać butów. Po dłuższym zastanowieniu – jeszcze niedawno, walczyłem z rozwiązującymi się butami na wielu zawodach. Mam też duży brzuch i jestem leniwy. Więc może jest to rozwiązanie dla mnie?

Bym zapomniał – Nike Pegasus 36 FlyEase kosztują tyle co standardowy Pegasus i jak na razie dorwać można je chyba tyko na stronie Nike.

Podsumowując – Nike w tym roku zaoferował biegaczom, którzy wybierają Pegasusa całkiem sporo, a jednocześnie niewiele nowości. Sporo, bo oprócz standardowego modelu na rynek trafiła też wersja Trail i FlyEase. Niewiele – bo podstawowy model to właściwie powtórka rozwiązania z zeszłego roku. I powiedzcie mi teraz, że to po raz kolejny nie jest idealne odwzorowanie sytuacji jaka panuje na rynku elektroniki, szczególnie telefonów.

Ja z ciekawości skuszę się tym razem na model Trail – wszystkie moje poprzednie Pegasusy mają na tyle mały przebieg, że mam w czym biega po asfalcie. I wtedy będę musiał już tylko zacząć biegać w lesie. I w ogóle zacząć więcej biegać. Ale to już temat na osobny tekst :)

Może Ci się również spodoba

1 Odpowiedź

  1. 7 października, 2019

    […] A tak przy okazji, czy wiecie, że na bloga wjechał już tekst o najnowszych Nike Air Zoom Pegasus … […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: