27. Bieg z TVP Szczecin – moje pierwsze zwycięstwo!

Trochę z opóźnieniem, ale wypada napisać, że 17 czerwca razem z Piotrem pojawiliśmy się na starcie Biegu Śniadaniowego z TVP Szczecin. 

bieg TVP szczecin 2013

bieg TVP szczecin 2013

Przygotowani, wyspani, rozgrzani, nastawieni na zwycięstwo i z nerwami napiętymi jak postronki. 

Obaj byliśmy zdeterminowani żeby wygrać – w końcu kiedyś nasz czas musi nadejść.

Jak nam poszło ? 

Start biegu był przewidziany na godzinę 12, my byliśmy już o 10.30.

Na miejscu zrobiliśmy szybkie rozpoznanie (w końcu ważne jest, gdzie zaparkujemy samochód, przecież nie będziemy iść taki kawał z mety na parking), pobraliśmy szałowe koszulki z wielkim logo NETTO i trochę mniejszym logo imprezy (na wszelki wypadek schowaliśmy je w bagażniku, jeszcze ktoś by nas zobaczył!) i zapisaliśmy się na listę.

Z tymi koszulkami to w ogóle była śmieszna sprawa, bo pobierali je wszyscy – okoliczni żule, starsze panie, dzieci do lat 5, nawet jeden pies był w nią ubrany.

Po tych przygotowaniach przystąpiliśmy do rozgrzewki

rozgrzewka Piotra

rozgrzewka Piotra

rozgrzewka jacka

rozgrzewka jacka

W końcu nie od dziś wiadomo, że rozgrzewka to klucz do zwycięstwa, więc do tematu zawsze podchodzimy poważnie !

Niepokojące natomiast było to, że dookoła wszyscy sprawiali wrażenie jakby przyszli na niedzielny spacer a nie na morderczy wyścig, gdzie poleje się pot, krew, łzy i barszcz biały KNORRA i to niekoniecznie w tej kolejności.

Bieg miał mieć około 3 – 4 km, tak więc liczyliśmy na wysokie lokaty.

Dodatkowo do boju zagrzewały nas przeboje takie jak Macarena, najnowsze kawałki Rickiego Martina i ogólnie utwory, które można by usłyszeć na stacji, która powstała by ze skrzyżowania ESKI ze ZŁOTYMI PRZEBOJAMI. Muzyka grała z ustawionego przy linii startu piętrowego czerwonego brytyjskiego autobusu, na którego górnym pokładzie dzielnie tańczyły jakieś dziewczyny.

start biegu tvp szczecin 2013

start biegu tvp szczecin 2013

Gdy już wszyscy się zapisali i pobrali koszulki, organizator  zaprosił wszystkich na start i zaczęła się rozgrzewka.

I wtedy ponownie ogarnął mnie niepokój – zamiast konkretnych ćwiczeń wszyscy mieli kręcić biodrami i machać rękami w rytm muzyki. Myślę, że ja i Piotr spocilibyśmy się bardziej na planie teledysku

„Put your hands up for Detroit” niż podczas tej rozgrzewki

a kiedy organizator rzucił

„nie wyprzedzamy autobusu, nie biegniemy za szybko, TO NIE SĄ WYŚCIGI” – zaniepokoiłem się tak na serio.

kewin sam w domu what da fuck

Napisał bym coś o biegu.. ale napiszę tylko, że

okazało się, że Bieg Śniadaniowy z TVP Szczecin to na prawdę nie były zawody.

Przetruchtaliśmy ulicami miasta (właściwie można było po prostu szybciej iść), co jakiś czas stając i klaszcząc ludziom, którzy ciągnęli się w końcu „peletonu”.

Muzyka grała, wszyscy się dobrze bawili, tempo było tak wysokie, że podczas biegu spokojnie zadzwoniłem do kilku znajomych i nawet nie dostałem zadyszki.

W pewnym momencie wysunęliśmy się nawet na początek i aby nie tracić czasu postanowiliśmy skoczyć na hamburgery. Miałem lekki stres, bo zabrakło bułek i musieliśmy czekać aż z drugiego końca miasta dowiozą świeże pieczywo, ale gdy wyszliśmy po 20 minutach akurat dobiegały do nas ostatnie osoby, więc po jakichś 49 sekundach znowu byliśmy na prowadzeniu.

piotr i jego hamburger

warto było czekać, były pyszne!

Naturalnie nie zabrakło ofiar, podobno jeden człowiek tak się rozpędził, że aż pospadały mu buty.

samotny but

nie wiem co to za model biegowy, ale pewnie nieźle stabilizuje kostkę

Na metę wpadliśmy tempem około 2-3 km na godzinę.

BYLIŚMY PIERWSI!!!

RADOŚĆ !!!

WSZYSCY BYLI PIERWSI

(..smuteczek..)

Na szczęście na mecie rozdawali darmowe śniadanie, sponsorowane naturalnie przez NETTO.

meta

Na sam koniec odbyło się losowanie nagród, z pewnością ustawione (nic nie wygraliśmy).

Całe szczęście samochód zaparkowałem jakieś 70 metrów od linii mety, więc kiedy organizator kończył wyczytywać ostatniego zwycięzce – akurat odpalałem silnik ;)

Podsumowując – fajnie, że są w Szczecinie takie imprezy, gdzie mogą zejść się całe rodziny, starzy i młodzi, gdzie pobiec moją nawet starsi ludzie o kulach i mamy z wózkami.

Myślę, że dla wielu osób była to super impreza, integrująca wszystkich „biegaczy”.

szkoda tylko, że nikt nam o tym nie powiedział – przyszlibyśmy na start lepiej przygotowani – np. przebrani za delfiny albo chociaż wziąłbym ze sobą grilla :)

Do zobaczenia za rok na kolejnym biegu!

Może Ci się również spodoba

1 Odpowiedź

  1. 5 stycznia, 2014

    […] z Cukrzycą” który odbywa się w ramach finału WOŚP w Szczecinie. Jak znam takie biegi (a uwierzcie mi -znam:)) to nie będą to zawody, tylko przebieżka po mieście – idealna dla tych, którzy nie […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: