202. A ja po prostu chciałem sobie pobiegać (karnawałowe Grand Prix Szczecina) [biegamy i jestesmyfajni]

Czasem jest taki dzień, że człowiek ma po prostu ochotę wstać rano, zjeść porządne śniadanie a następnie trochę sobie pobiegać. Czasami nawet taki dzień pokrywa się z dniem, kiedy akurat odbywa się jakaś impreza biegowa. Dlaczego by więc nie połączyć tych dwóch wydarzeń?

Podążając za tym tropem, wybrałem się na ..

Bieg 4 Grand Prix Szczecina Maratończyk Team

Coś mi się tam kołatało z tyłu głowy, coś dzwoniło na Facebooku ale i tak zupełnie zapomniałem, że niedzielny bieg miał być biegiem wyjątkowym. Jednak idąc (jak zawsze spóźniony) z parkingu na polanę przy Arkonce nic jeszcze nie wskazywało na to, że za chwilę zastanę tam… lepiej napiszę, kogo nie zastałem.

biegowe grand prix szczecina parking

jeśli w niedzielę parking przy Arkonce wygląda TAK to wiedz, że coś się dzieje

Na miejscu nie było smutasów, zamulaczy, protestujących górników ani ludzi wiecznie niezadowolonych.

Byli za to księża, dinozaury, osy, diablice, siostry zakonne, kilku zbiegłych z więzienia skazańców oraz mnóstwo innych dziwnych postaci.

karnawałowe grand prix szczecina jestesmyfajni

towarzystwo mieszane, bardzo podejrzane

I przysięgam, wczoraj nic nie piłem! 

Po prostu 4 bieg Grand Prix Szczecina był biegiem karnawałowym i dlatego wszyscy postanowili przyjść w przebraniach.

Niektórzy przebrali się nieco inaczej niż zwykle a cała reszta (w tym ja) przebrała się za biegaczy.

Nie muszę chyba pisać jaka w związku z tym panowała atmosfera – co chwila ktoś wybuchał śmiechem albo obracał się zaskoczony na widok więźnia, wyglądającego, jakby przed chwilą zwiał z kamieniołomów, osy, albo brodatego biskupa, który przy bliższej obserwacji okazywał się być … kobietą (APOKALIPSA!).

Ba, biegacze są raczej przyzwyczajeni do takich akcji (dziwniejsze rzeczy się na biegach widywało), ale miny spacerowiczów były po prostu bezbłędne. Paniom opadały szczęki a jednocześnie musiały podtrzymywać szczęki swoich towarzyszy, którym szorowały one po ziemi.

Dzięki tej atmosferze oraz dzięki temu, że na miejsce przybyłem jak zawsze spóźniony, czas do startu minął jak z bicza strzelił (nie, nie było żadnych kowbojów) i jak zawsze parę minut przed 11 wszyscy zaczęli ustawiać się na starcie.

karnawałowe grand prix szczecina bieganie jestesmyfajni

nie, oczy was nie mylą, tam po prawej  stoi SMOK. Adnotacja dla Pań – po tej drugiej prawej. 

Gdy usłyszeliśmy wystrzał (starter nie był przebrany a szkoda – przecież pistolet w dłoni daje tyle możliwości kreatywnego stroju) targały mną sprzeczne uczucia.

Z jednej strony mówiłem sobie – Jacek, dasz radę, w końcu to tylko pięć kilometrów a trasę znasz jak własną kieszeń w biegowych rajtach (mała jest, znaczy się kieszeń).

Z drugiej strony biegłem na totalnej świeżości. W styczniu przebiegłem do tej pory raptem niecałe 10 kilometrów (ostatni raz buty biegowe miałem na sobie TUTAJ) więc prawdę mówiąc czułem się nieco niepewnie.

karnawałowe grand prix szczecina

to chyba moje pierwsze zdjęcie W ŻYCIU na którym moje obie nogi są nad ziemią. Po prostu MUSIAŁEM je wrzucić (mam nadzieję, że Pan przede mną nie ma mi za złe)

Jednak jak to mówią po wyborach do Sejmu „głupi ma zawsze szczęście” i dlatego trasę przebiegłem bez niespodzianek i dramatów w całkiem przyzwoitym, jak na tak długą absencję czasie niecałych 28 minut. 

Co ciekawe, sporo osób już tam na mnie czekało (więc jednak nie wszyscy lenią się zimą!) rozgrzewając się wodą z sokiem i pałaszując krówki, które przygotowali organizatorzy.

elwis żyje grand prix szczecina

na tym zdjęciu uchwyciłem dowód na to, że ELVIS ŻYJE! i biega w Szczecinie

Podczas biegu było sporo czasu na zastanowienie, tak więc na tych, którzy stwierdzili, że nic już im nie pomoże czekały diablice a ci, którzy preferują nieco inne klimaty mogli jeszcze próbować się ratować i szukać rozgrzeszenia u przedstawicieli kościoła. I niech ktoś mi teraz powie, że w niedziele trzeba iść do mszę, skoro Grand Prix Szczecina oferuje to samo, a nawet znacznie więcej.

Zaletą przybiegania na metę blisko końca stawki jest fakt, że nie trzeba długo czekać na innych zawodników. Dlatego też, ledwo zdążyłem nieco odsapnąć po biegu na metę wtargnął ksiądz biskup oraz siostra zakonna w towarzystwie skrzydlatego labradora (przysięgam, nic nie piłem)

grand prix szczecina karnawałowe

na dowód wrzucam zdjęcie bo przecież nikt by mi nie uwierzył

i chwilę potem rozpoczęło się uhonorowanie zwycięzców..

 

grand prix szczecina brawo panie

Brawo Panie!

grand prix szczecina zwycięzcy brawo panowie

Brawo Panowie

oraz losowanie nagród. 

grand prix szczecina losowanie nagród

szczęśliwy zwycięzca butów

Nie wiem dlaczego, ale kiedyś na Grand Prix losowanie nagród wzbudzało chyba w ludziach większe emocje. W poprzednich edycjach gdy dochodziło do losowania butów biegowych w tłumie słychać było szmer butybutybutybuty a zwycięzcy zbierali gromkie oklaski. Teraz jakoś towarzystwo się trochę uspokoiło – a może to niska temperatura chłodzi nastroje?

Zobaczymy na kolejnym Grand Prix Szczecina, które odbędzie się już 8 lutego. A tymczasem widzimy się na biegowych trasach! Bo zima nie zima – chyba czas w końcu zacząć biegać, choćby po to, aby przegonić biskupa :)

PS: bym zapomniał. Jeśli macie ochotęna więcej zdjęć, koniecznie zajrzyjcie do albumów na profilach Dulny Foto oraz Noana & Aero Photo. Do 26 stycznia do godziny 20 można też głosować na najlepsze przebrania z biegu - więc do roboty!


PS2: W tej relacji wykorzystałem wyjątkowo dużo bezpośrednich zdjęć różnych osób, czego zwykle unikam. Po prostu było tyle genialnych przebrań, że inaczej nie mogłem. Gdyby komuś z Was nie podobało się, że umieściłem jego zdjęcie w relacji -   dajcie znać!

8 komentarzy na temat “202. A ja po prostu chciałem sobie pobiegać (karnawałowe Grand Prix Szczecina) [biegamy i jestesmyfajni]

  1. Pingback: 206. Śliska sprawa czyli Piąte Biegowe Grand Prix Szczecina [biegamy i jestesmyfajni] | jestesmyfajni.pl w nowej, lepszej formie

  2. Pingback: 204. Czy kosmonauci marzą o szczecińskich biegach [Szczeciński Kalendarz Biegowy] | jestesmyfajni.pl w nowej, lepszej formie

  3. To był skrzydlaty Golden Bruno :) a nie labrador :) ale spokojnie. ..zostanie Ci to wybaczone. Wystarczy, że przebiegniesz dziś 15km na okoliczność pokuty. Pozdrawiam. Siostra Agnieszka i Bruno (fb/Biegnij Bruno) ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.